"Zabieraj tego obsrańca!". Warszawski koszmar właścicieli psów
- Sięgnął po coś, co leżało na jego balkonie i zaczął we mnie rzucać, krzycząc, że mnie "zaj...". Robiłam uniki i starałam się bronić słownie. Powiedziałam, że zadzwonię na policję, a on chwycił za doniczkę i wziął zamach - opowiada Magda, właścicielka owczarka o imieniu Zadzior.