"Żony Podlasia" to format, który ma ogromne szanse na to, by być kolejnym hitem TTV. Widzowie mogą śledzić pełne wyzwań życie kilku bohaterek mieszkających na malowniczym Podlasiu. Jedną z nich jest Nina. Kobieta od wielu lat jest szczęśliwą partnerką Mikołaja, z którym żyje od lat "na kocią łapę".
Nina nie chce brać drugiego ślubu. Opowiedziała o swojej relacji przed kamerami. Wyjaśniła też, z jakich powodów nie zamierza formalizować tego związku.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
"W Polskę na weekend". Najbardziej egzotyczny region w Polsce. Podlasie zachęca niesamowitymi atrakcjami
Została wdową. Kilka lat później pojawił się "on"
Kiedy Nina miała 45 lat, jej ówczesny mąż zachorował. Lekarze stwierdzili u mężczyzny cukrzycę. Po jego śmierci bohaterka "Żon Podlasia" przez pięć lat była samotną wdową. Nagle w jej życiu pojawił się Mikołaj.
- Zaczął do mnie przychodzić Mikołaj. Mnie to zawsze wszyscy mówili: "ona jest wdowa i może żyć, z kim chce". I tak samo ja powiadam: ja jestem samotna i co ja zechcę, to ja zrobię, nikt mi nie zabroni. Tym bardziej że moje dzieci mnie popierają - tłumaczyła bohaterka w jednym z odcinków programu.
Nie myślą o ślubie. "Ja tego nie chcę"
Nina i Mikołaj są w nieformalnym związku od dziewięciu lat. Kobieta podkreśliła, że ani myśli o ponownym wyjściu za mąż. Jak stwierdziła, sformalizowanie relacji mogłoby tylko pogorszyć obecny stan rzeczy.
- Nie chcę ślubu brać, bo już nie ma kiedy. A jak się weźmie ślub, to kto to wie, czy tak będzie dobrze, jak jest. Jak mówią: chodzili, chodzili, żyli dziesięć lat ze sobą, było fajnie, fajnie, tu się pobrali… i raptownie się rozeszli. Także ja tego nie chcę - wspomniała.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was! Chętnie poznamy wasze historie, podzielcie się nimi z nami i wyślijcie na adres: wszechmocna_to_ja@grupawp.pl
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl