Eva Minge kończy 56 lat. "Jestem silna, bo miałam trudne życie"

Ewa Minge nie miała łatwego życia
Ewa Minge nie miała łatwego życia

23.05.2023 20:58, aktual.: 23.05.2023 21:30

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Jak sama mówi "jestem silna, bo miałam trudne życie". Los zawsze był dla niej przychylny, a życie przygotowało dla niej wiele przykrych niespodzianek. W dniu 56. urodzin Ewy Minge przypominamy jej krętą drogę do sukcesu.

Dziś jest jedną z najbardziej znanych polskich projektantek mody, jednak jej życie nie zawsze było usłane różami. Zanim jej twórczość została przedstawiona na pokazach mody w Berlinie, Mediolanie, Rzymie i Paryżu, Ewa Minge musiała przejść niezwykle trudne chwile. Rozwód z przemocowym mężem, utrata dachu nad głową, zawodowe trudności, plotki na temat jej wyglądu czy kontrowersyjnego zachowania, tylko ją wzmocniły. 

Nazywana jest kolorowym ptakiem show-biznesu, jednak jej życie nie zawsze było barwne. Ewa Minge nieustannie idzie naprzód, a swoją kreatywność pokazuje nie tylko w modzie, ale także w innych dziedzinach. 56-latka maluje obrazy, pisze książki, a także czynnie prowadzi Instagram, który jest inspiracją i źródłem siły dla wielu jej fanek. Niedawno Minge poinformowała, że przy współpracy z Centrum Badawczym Łukasiewicz, bierze udział w projekcie naukowym.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Siłę i wolę walki wyniosła z domu

Na świat przyszła 23 maja 1967 roku w Szczecinku w domu Butkiewiczów. Od małego rodzice nie tłumili jej talentów, lecz starali się je wyłuskać. Pokazali, że na świat należy patrzeć szeroko, a ze swoich błędów wyciągać naukę. Tatę wspomina jako nauczyciela, który pozwalał jej popełniać błędy. W wywiadzie dla magazynu "Co za Tydzień" wyznała:

- Jak upadałam pierwszy raz, pytał, czy rozumiem, dlaczego upadłam. Jak upadłam po raz drugi, pytał, czy dam radę wstać i spróbować jeszcze raz. Namawiał mnie do tego. Za trzecim razem już mówił, że jestem silna i dam radę. Jak wańka-wstańka. Rodzice są dla dziecka ogromnym autorytetem. To pierwsze osoby, od których oczekujemy akceptacji i którym chcemy się przypodobać. I mój ojciec był moim niewymuszonym autorytetem. Podziwiałam go z poziomu własnej obserwacji.

Silny charakter i zasady już wkrótce miały jej się przydać. Chociaż rodzice nie popierali pójścia na Akademię Sztuk Pięknych, Ewa zdecydowała się studiować kulturoznawstwo i sztukę. Chwilę później miała rozpocząć przygodę z modą i projektowaniem, jednak zanim do tego doszło, wyszła za mąż i urodziła dwóch synów Oskara i Gaspara.

Małżeństwo okazało się dla niej piekłem

Zamiast rodzinnego ciepła i spokoju, Ewa Minge utknęła z przemocowym mężem, który znęcał się nad nią i jej dziećmi. Mężczyzna wobec swoich najbliższych stosował przemoc fizyczną i psychiczną. Po latach młoda projektantka zdecydowała się odejść. Jej partner nie przyjął tego dobrze i sprawił, że rozstanie było dla niej i dzieci bolesnym doświadczeniem - w asyście policji wyrzucił ją z domu. Mimo że nie miała dokąd pójść, nie poddała się i zdecydowała, że dla swoich dzieci będzie najlepszym wsparciem, jakie mogą mieć.

"Pamiętam do dzisiaj, że to był czerwiec. Środa. Chwilę po 17:00. Policjanci nie chcieli tego zrobić, nawet po okazaniu aktu własności. Zachowali się fair. Ale ja nie chciałam zostać. Wzięłam torebkę, biżuterię, dokumenty dzieci i 70-letnią wówczas babcię. Pojechaliśmy. Chłopcy spali u niani, moja babcia u mojej sekretarki, a ja w biurze. Zostaliśmy wyrzuceni z domu rodzinnego, w którym "mieliśmy mieszkać do końca życia" - przyznała w rozmowie z "Co za tydzień".

Droga do światowej sławy 

W wieku 28 lat Ewa Minge rozpoczęła pracę w branży modowej. Ucieczką od trudnej sytuacji rodzinnej był jej ogromny talent i pracownia, w której mogła tworzyć swoje marzenia. Praca projektantki zaczęła przynosić owoce, a Minge była dla synów, nie tylko matką, ale i ojcem. To ona zajmowała się rodziną i zarabiała na jej utrzymanie. W rozmowie dla gazeta.pl mówiła:

"Na początku miałam marzenie. Ale to nie jest tak, że już na samym początku wiedziałam, jak to będzie wyglądało. Ja po prostu wiedziałam, gdzie chcę dojść. I przez cały czas się uczyłam. Jeśli naprawdę masz marzenie, które chcesz zrealizować, zrobisz wszystko, żeby tak było".

W 1989 roku w niewielkiej miejscowości Pszczew powstaje marka Eva Minge. Ubrania były luksusowe i oryginalne, i chociaż wiele osób wątpiło w sukces młodej projektantki, ta wkrótce udowodniła, że ciężka praca i inwestowanie w rozwój własnego biznesu popłaca. Budowanie wizerunku medialnego oraz marki odzieżowej stało się jej życiowym celem. Siedem lat później premierę miała pierwsza autorska kolekcja, która zebrała pochlebne recenzje w kraju i za granicą.

Wkrótce nazwisko Ewy Minge zna cały świat. Jej kolekcje były pokazywane m.in. w Mediolanie, Paryżu, Barcelonie, Kijowie, Dubaju oraz Nowym Jorku. Największe modowe magazyny tj. "Vogue" "Harper’s Bazaar", "Galmour" czy "Elle" rozpisywały się na temat jej talentu. Artykuły na temat Minge pojawiły się także w prasie powszechnej - pisali o niej "The Telegraph" oraz "New York Times". Przez lata dbała o wizerunek polskiej pierwszej damy, Jolanty Kwaśniewskiej, a jej suknie nosiły gwiazdy takie jak: Paris Hilton, Ivana Trump, Cheryl Cole czy LaToya Jackson. W 2015 roku udało jej się otworzyć butik w centrum Mediolanu.

Kontrowersje wokół Ewy Minge

Projektantka od zawsze szokowała szczerymi wypowiedziami, a także wyborami. Jej skandali było niemal tyle ile sukcesów. Wiele zarzuca się jej wyglądowi, a także korzystania z zabiegów medycyny estetycznej i operacji plastycznych. Rok temu Ewa Minge wrzuciła do sieci zdjęcia, na którym pokazała opuchniętą twarz z plamami i przebarwieniami. 

Pod postem projektantka przypomniała, to co wyznała w 2019 roku - powodem jej charakterystycznego wyglądu jest wrodzony niedorozwój wątroby, który miały być powodem zmian na jej twarzy. W rozmowie z "Faktem" Minge wspomniała także, że jako dziecko chorowała na białaczkę.

Zmiany na mojej twarzy nie są wynikiem operacji plastycznych, tylko wrodzonego niedorozwoju wątroby. Żyję z tym od urodzenia i zdiagnozowano u mnie białaczkę. Mój obecny wygląd to również konsekwencja ówczesnego leczenia onkologicznego. Lekarstwa mogę przyjmować tylko dożylnie. Nie piję alkoholu. Wciąż też chora wątroba daje o sobie znać. Pojawia się wówczas opuchlizna na twarzy, bo w niektórych miejscach zbiera się limfa - tłumaczyła się w rozmowie z Pomponikiem

W trakcie pandemii Minge sięgnęła po sztalugę i zaczęła malować:

"Po trzydziestu kilku latach na modowym rynku, bez przerwy w pracy, zostałam zmuszona do zostania w domu. Gdy dopadł mnie Covid, jak zawsze w trakcie choroby, zaczęłam malować" - powiedziała w rozmowie z "Vivą".

Rok temu projektantka wydała także książkę "Gra w ludzi", w której opisuje kulisy polskiego seksbiznesu. Autorka książki przyznała, że wie o znanych celebrytach, którzy świadczą usługi seksualne, a także międzynarodowym gangu, który kreuje gwiazdy w zamian za nierząd. Po wydaniu książki na Minge wylał się hejt i pojawiły się zarzuty o udział w seksbiznesie. Projektantka odniosła się do nieprzychylnych słów w rozmowie z portalem Pomponik:

"Całe życie byłam o coś oskarżana, dorysowywano mi rogi i kopyta. Przywykłam. Ludzie są różni i mają swoje wizje życia innych ludzi. Swoje przegrane przenoszą na tych, którym się udaje. Deprecjonując ich sukces, mają nadzieję, że na jego tle sami urosną. Jestem odporna na absurdalną krytykę, a mądrą przyjmuję jak błogosławieństwo. Trudno jest mnie zdeprecjonować. Dowodem mojego sukcesu jest 35 lat historii, setki ludzi, z którymi pracowałam i wciąż pracuję".

Projektantka przypomniała, też że gdy była młoda i atrakcyjna otrzymywała wiele randkowych propozycji, nawet od samego Berlusconiego, jednak na wszystkie zawsze odpowiadała "nie". 

Jednoznaczne dowody na to można było znaleźć we włoskiej prasie codziennej, kiedy dałam publicznie kosza Berlusconiemu. A przecież przez ten romans pewnie byłabym dzisiaj dużo dalej, ale w życiu nie chodzi o skok na bank, a o uczciwe dojście do celu.

W tym roku projektantka wydała kontynuację swojej pierwszej książki "Furtka do piekła". Obecnie tworzy na wielu płaszczyznach artystycznych. Od lat mieszka W Zielonej Górze, gdzie może cieszyć się spokojnym życiem i pełną prywatnością. W domowym zaciszu maluje, projektuje i pisze.W wywiadzie z Vivą wyznała:

Uważam, że upadki są najlepszym treningiem naszej siły, dlatego się ich nie wstydzę, nie boję. Jestem silna, bo miałam trudne życie.

Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was!

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

Źródło artykułu:WP Kobieta
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (11)