Trwa ładowanie...
d3dhuz4

Jak Polki wywalczyły prawa wyborcze

„Chcemy całego życia”! – zawołała 23-letnia wówczas Zofia Nałkowska dopuszczona do głosu podczas Zjazdu Kobiet Polskich w 1907 roku. Upór ówczesnych feministek zaowocował jedenaście lat później – 28 listopada 1918 roku marszałek Józef Piłsudski nadał Polkom prawa wyborcze.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Jak Polki wywalczyły prawa wyborcze
(East News)
d3dhuz4

Dekret podpisany przez Piłsudskiego, ówczesnego naczelnika państwa, zakładał, że: „wyborcą do Sejmu jest każdy obywatel Państwa bez różnicy płci” (który ukończył 21. rok życia) oraz że: „wybieralni do Sejmu są wszyscy obywatele (obywatelki) państwa posiadający czynne prawo wyborcze”. W tamtym czasie, gdy Polska, choć tuż po odzyskaniu niepodległości, oficjalnie nie wróciła jeszcze na mapę Europy – było to wielkie wydarzenie. Jeśli chodzi o dopuszczenie kobiet do urn, wyprzedziliśmy wiele krajów m.in. Stany Zjednoczone, Francję, Włochy, Hiszpanię, Portugalię, Szwecję, Japonię czy Szwajcarię.

Piłsudski podobno do pomysłu nie był wcale przekonany. Kiedy w połowie listopada pod jego mokotowską willą zjawiła się delegacja kobiet wyposażonych w – co symboliczne – parasolki, zdeterminowanych walczyć o swoje prawa, kazał im długo czekać na mrozie. Ale w końcu dekret podpisał. Podejrzewa się, że spory w tym udział miała Aleksandra Piłsudska, z domu Szczerbińska, druga żona marszałka. Poślubił ją w październiku 1921 roku, choć związał się z nią znacznie wcześniej. Ślub odbył się dopiero po śmierci Marii Piłsudskiej, która nie zgadzała się na rozwód. Historyk Marta Sikorska-Kowalska nazywa ją „feministką w cieniu wielkiego męża”. Aleksandra aktywnie działała w Lidze Kobiet, była za równouprawnieniem płci.

Więcej niż ścieranie pyłu

d3dhuz4

Zanim podpis marszałka utorował Polkom drogę do urn wyborczych, kobiety długo musiały upominać się o swoje. Znamienny jest tutaj wiek XIX, w którym rola kobiet w życiu społecznym zaczęła się stopniowo rozszerzać. Już w latach 1830-1850 działała w Polsce pierwsza grupa feministyczna – „Entuzjastki”. Jej członkinie dążyły do zwiększenia aktywności kobiet w życiu publicznym, podkreślały również znaczenie samorealizacji. Entuzjastki zwracały uwagę, że emancypacja kobiet jest nierozdzielna z emancypacją narodu.

W 1894 roku ukazały się „Emancypantki” Bolesława Prusa (wydawane w odcinkach w latach 1890-1893). To powieść ważna, bo opisuje zjawisko, które dało podwaliny pod nadanie Polkom praw wyborczych, mimo że Prus pisał w niej: „Kobieta przede wszystkim jest i musi być matką. Jeśli chce być czymś innym: mędrcem, za którym szeleści jedwabny ogon, reformatorem z obnażonymi ramionami, aniołem, który uszczęśliwia całą ludzkość, klejnotem domagającym się złotej oprawy - wówczas wychodzi ze swej roli i kończy na potworności albo na błazeństwie”.

W XIX wieku Polka była postrzegana przede wszystkim jako towarzyszka życia mężczyzny, pani domu, organizatorka spraw codziennych, opiekunka dzieci i osób starszych. Postać drugoplanowa. Wiele kobiet nie mogło i nie zamierzało się z tym pogodzić, zwłaszcza że koniec XIX wieku to czas, kiedy do głosu zaczęły dochodzić sufrażystki - działające w Wielkiej Brytanii i w Stanach Zjednoczonych aktywistki domagające się praw wyborczych.

Paulina Kuczalska-Reinschmit, publicystka i feministka, już w 1885 roku zwracała uwagę, że kobietom należy się dostęp do nauki i pracy zarobkowej, natomiast w 1893 roku pisała, że „gotowanie, sprzątanie, pranie uznane są powszechnie jako zajęcia kobiece, dlatego że przykre i mało popłatne (…). Powszechnym jest też oburzenie na niechęć rodziców do kierowania swych córek na służące, a także na kobiety mające odwagę przyznania, iż przyprawianie sosów i oglądanie się, czy pył pościerany został dokładnie, nie wystarcza im jako działalność życiowa”.

d3dhuz4

Kobieta ma decydować sama o sobie

Kuczalska-Reinschmit dużo miejsca poświęcała prawom wyborczym, których żądała dla Polek. Zżymała się, że „tego prawa dziś najzupełniej pozbawione są u nas kobiety”. Postulowała zrównanie praw obu płci. Używała słów „feminizm” i „równouprawnienie”. Domagała się dostępu kobiet do oświaty, opowiadała się za tym, by kobiety same decydowały o swoim życiu, a także o tym, kogo chcą mieć za partnera i czy chcą rodzić dzieci.

To spod jej ręki wyszło pismo „Ster”. Z podtytułem: „Dwutygodnik do spraw wychowania i pracy kobiet”. „Ster” ukazywał się w latach 1895-1897 we Lwowie, po czym reaktywowano go w 1907 roku w Warszawie (tutaj wychodził jako publikacja Związku Równouprawnienia Kobiet Polskich do roku 1914). Paulina Kuczalska-Reinschmit wiedziała, jak wiele w sprawie praw wyborczych Polek jest do zrobienia, skoro pisała, że: „W epoce pierwszych wieców i memoriałów w Warszawie w 1904 roku samo wspomnienie o prawach kobiet jeszcze wywoływało tłumiony śmiech, a w najlepszym wypadku dobroduszne napominanie «jak można obniżać powagę narad w tej dziejowej chwili – wzniecaniem takiej kwestii!»”.

Bliską współpracowniczką Kuczalskiej była Józefa Bojanowska. Razem tworzyły lokalne oddziały Związku Równouprawnienia Kobiet Polskich. To z inicjatywy Bojanowskiej powstała m.in. szkoła niedzielna dla pracownic czy niedzielne kursy rysunkowe. Gdy naczelna „Steru” podupadła na zdrowiu, prowadzenie magazynu wzięła na siebie właśnie Bojanowska.

d3dhuz4

Konopnicka z Dulębianką

Wśród kobiet, które upominały się o prawo do głosowania, była Maria Dulębianka, żyjąca w latach 1861-1919 działaczka społeczna, malarka, publicystka, feministka. Życiowa partnerka Marii Konopnickiej. Badacze spierają się, jaka relacja łączyła ją z autorką „Naszej szkapy”. Jedni przekonują, że była to głęboka przyjaźń. Inni – że związek partnerski. Pisarka Marię Dulębiankę nazywała „Piotrkiem” albo „Pietrkiem z powycieranymi łokciami”. Starsza o dziewiętnaście lat Konopnicka nosiła eleganckie suknie i kapelusze. To jednak Dulębianka, typ chłopczycy z monoklem i krótką czupryną, wyglądała na starszą. Razem podróżowały, a w 1903 roku zamieszkały w dworku pisarki w Żarnowcu.

Obie Marie mocno angażowały się w działania na rzecz równouprawnienia Polek. Konopnicka w latach 1884-1886 redagowała pismo dla kobiet „Świt”, współpracowała z tygodnikiem „Bluszcz”. Swoje przemówienie podczas Zjazdu Kobiet Polskich w 1907 roku podsumowała ważnym słowem: „Laboramus!” („Pracujmy!”).

Dulębianka, aktywistka pierwszej fali feminizmu, regularnie publikowała teksty w „Sterze” Kuczalskiej-Reinschmit. Pasjonowała ją polityka, a konkretnie emancypacja kobiet. Walczyła m.in. o dopuszczenie kobiet do studiowania w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych oraz o utworzenie żeńskiego gimnazjum we Lwowie. Znamienny okazał się rok 1908 – Dulębianka, z poparciem Stronnictwa Ludowego i Koła Oświatowego Postępowych Kobiet, miała zostać kandydatką do Sejmu Galicyjskiego, jednak została odrzucona „z przyczyn formalnych”.

d3dhuz4

Nikt nie miał wątpliwości, że „przyczyna formalna” była jedna: niewłaściwa płeć. Dulębianka zwróciła jednak na siebie uwagę do tego stopnia, że zaczęto nazywać ją „ikoną emancypacji”. „My, kobiety, żądając równouprawnienia, żądamy współudziału w walce o prawa narodu, w pracy dla jego przyszłości, żądamy uczestnictwa w odbudowywaniu gmachu narodowego” – głosiła przyjaciółka Konopnickiej. I lawina ruszyła.

Chcemy całego życia!

Wśród polskich sufrażystek (łac. suffragium – głos wyborczy) walczących o dostęp Polek do głosowania była Zofia Nałkowska. Autorka „Granicy” była wszechstronnie wykształcona i oczytana. Studiowała historię, geografię, ekonomię oraz językoznawstwo na tajnym Uniwersytecie Latającym. Działała w ruchach kobiecych. Jako powieściopisarka zadebiutowała w roku 1906, publikując „Kobiety”. Jej słynne „Chcemy całego życia!” rzucone z mównicy podczas Zjazdu Kobiet Polskich ledwie rok później zrobiło wrażenie na wszystkich, choć nie wszystkim się podobało. Dziennikarze notowali później, że „w obradach tych było mnóstwo słów czczych i bezdźwięcznych”.

Na zjazd nie dojechała natomiast Eliza Orzeszkowa, którą nazywa się pierwszą polską feministką. Orzeszkowa przyjaźniła się z Konopnicką. W swojej powieści „Marta”, opublikowanej na łamach „Tygodnika Mód i Powieści” w 1873 roku, (i w tym samym roku wydanej w formie książki) pisała: „Kobiety wierzą ślepo; kochają, poświęcają się, hodują dzieci, bawią się... Spełniają zatem wszystko, co świat spełniać im nakazuje, a jednak świat krzywo jakoś na nie spogląda i od czasu do czasu odzywa się w kształcie wyrzutu lub napomnienia: – Źle dzieje się z wami!”.

d3dhuz4

„Marta”, powieść tendencyjna, portretuje kobietę-ofiarę, bezradną i dyskryminowaną. Był to ważny głos w tak zwanej kwestii kobiecej. Eliza Orzeszkowa miała świadomość, że tylko praca i nauka mogły uwolnić kobiety „od klątwy wiecznego niemowlęctwa i anielstwa”. Cecylia Walewska, publicystka, feministka, przez dwa lata przewodnicząca Polskiego Stowarzyszenia Równouprawnienia Kobiet, uważała, że „Marta” „zbudziła ze snu kobiety”. Z kolei Orzeszkowa w pracy „Kilka słów o kobietach” pisała, że „kobieta równym mężczyźnie jest człowiekiem”.

O prawa dla kobiet walczyła także Teodora Męczkowska, kobieta wykształcona i opowiadająca się za równouprawnieniem płci, działaczka Klubu Politycznego Kobiet Postępowych (założonego w 1919 roku, którego celem było m.in. „korzystanie z praw politycznych już zdobytych dla faktycznego zrównania praw mężczyzn i kobiet”). Męczkowska świadomie zrezygnowała z posiadania dzieci, uważając, że utrudniłoby jej to prowadzenie działalności zawodowej i społecznej.

Lekarka Justyna Budzińska-Tylicka stała na czele kobiet, które w połowie listopada odwiedziły marszałka Piłsudskiego, by upomnieć się o swoje prawa. Narcyza Żmichowska, uważana za jedną z prekursorek feminizmu w Polsce, założycielka „Entuzjastek”, zwracała się do kobiet słowami: „Uczcie się, jeśli możecie; umiejcie jeśli potraficie i myślcie o tym, żebyście same sobie wystarczyły, bo w razie potrzeby nikt na was z opieką i wsparciem nie czeka”. Na rzecz dopuszczenia kobiet do oświaty oraz nadania im praw wyborczych działała zwłaszcza pisarka Maria Turzyma, która współpracowała z Marią Siedlecką i Kazimierą Bujwidową. Ta ostatnia była autorką licznych broszurek feministycznych

Aktywność i determinacja tych oraz wielu innych kobiet zaowocowała nadaniem 28 listopada 1918 roku Polkom praw wyborczych. Cecylia Walewska tak pisała o tym wydarzeniu: „Zostałyśmy pełnoprawnymi obywatelkami wolnego państwa naszego… Mamy już całe pokolenie kobiet, które bez własnego udziału osiągnęły czynne i bierne prawo wyborcze. Niechże wiedzą, z jakim twardym wysiłkiem przygotowany był grunt dla uświadomienia społeczeństwa o konieczności przyznania go. Niech wiedzą, jak bardzo życiem i czynem stwierdziły nasze bojownice prawa swoje do mandatu przedstawicieli narodu i z jaką pełną ufnością przelewają je na swe młode następczynie”.

Pierwsze w niepodległej Polsce wybory, podczas których kobiety i wybierały, i były wybierane, odbyły się 26 stycznia 1919 roku.

O tej parze plotkowały polskie elity

d3dhuz4

Podziel się opinią

Share
d3dhuz4
d3dhuz4