Julia Żugaj w rozmowie z Filipem Borowiakiem wróciła do głośnej afery, która rozpętała się po tym, jak odmówiła jednej z fanek nagrania pozdrowień. - Ja to przeżywałam jak żadną inną sytuację. Przez miesiąc byłam pogrążona w negatywnych emocjach związanych z tą aferą - wyznała.
Julia Żugaj jest niekwestionowaną gwiazdą młodego pokolenia, a jej fani stworzyli wielką i silną społeczność w Internecie. W rozmowie z Filipem Borowiakiem influencerka opowiedziała o incydencie, który odbił się głośnym echem w mediach społecznościowych i dość mocno nadszarpnął jej wizerunek.
Julia podczas targów książki w Poznaniu odmówiła fance nagrania pozdrowień, mówiąc: "Nie mogę, myszeczko, dzisiaj pozdrawiać". Nagranie z rozmowy zyskało ogromną popularność w sieci, a influencerka stanęła w ogniu krytyki. – Ona akurat emocjonalnie bardzo mnie dotknęła. Ja bym tę sytuację chciała w ogóle całkowicie wymazać – tak sytuację skomentowała w rozmowie artystka.
Na Żugaj wylała się wówczas fala hejtu, a internauci nie szczędzili przykrych komentarzy pod jej adresem. – Ja to przeżywałam jak żadną inną sytuację. Przez miesiąc byłam pogrążona w negatywnych emocjach związanych z tą aferą – dodała.
Jednak z czasem artystka doszła do wniosku, że nie może zadowolić wszystkich swoich fanów. Zawsze znajdzie się bowiem ktoś, kto będzie niezadowolony. – Nie jestem w stanie zadowolić wszystkich na takim evencie. Wyjdzie ktoś ze spotkania ze mną i powie: ona jest beznadziejna. A minutę później wyjdzie ktoś inny i powie, to było najlepsze spotkanie z influencerką. I ja będę tą samą osobą na jednym i drugim spotkaniu. Ale ludzie są inni. Nie jestem w stanie zadowolić wszystkich – podsumowała.
Całość wywiadu z Julią Żugaj znajdziecie na kanale WP Lifestyle.
Zapraszamy na grupę na Facebooku - #Samodbałość. To tu będziemy informować na bieżąco o wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was!