Mieli dzieci na rękach. "Straszna historia" na lotnisku

Marta Paszkin opowiedziała historię z lotniska
Marta Paszkin opowiedziała historię z lotniska
Źródło zdjęć: © AKPA

20.06.2024 15:21, aktual.: 20.06.2024 17:44

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Marta Paszkin to bohaterka programu "Rolnik szuka żony". Format przyniósł jej nie tylko miłość, ale też rozpoznawalność. Ostatnio celebrytka opowiedziała swoim obserwatorom, co spotkało ją podczas podróży samolotem.

"Rolnik szuka żony" to program, który okazał się sukcesem nie tylko pod względem oglądalności, ale także jako skuteczna metoda budowania trwałych relacji. Już od kilku sezonów można śledzić, jak niektóre z par nawiązują bliskie relacje i decydują się na małżeństwo.

Przykładem są m.in. Marta Paszkin i Paweł Bodzianny, którzy pojawili się w siódmej edycji programu. Para w 2023 roku stanęła na ślubnym kobiercu, a także doczekała się syna i córki. Razem wychowują również córkę Marty z poprzedniego związku.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Marta Paszkin opowiedziała historię z podróży

Żona rolnika, podobnie jak wielu innych uczestników i uczestniczek programu, jest bardzo aktywna w mediach społecznościowych. Jej profil na Instagramie obserwuje ponad 126 tys. internautów. 

Niedawno rodzina Marty Paszkin wybrała się na wakacje do słonecznej Turcji. Influencerka zwróciła uwagę, że tureckie lotnisko jest niezwykle duże i to właśnie tam doszło do nieporozumienia w kwestii biletów powrotnych.

- Straszna historia, znaczy taka przerażająca nas, była w Turcji. Jest to ogromne lotnisko (...), wózki zabrali moi rodzice, a my z dzieciakami na rączkach. (...) Wchodzimy po nadaniu bagażu na górę, rodzice pojechali windą, a my jedziemy schodami ruchomymi. No i co? Nie przepuszczają nas tam. Mówią: "nie nie macie biletów". My bilety zostawiliśmy w wózkach - zaczęła swoją historię.

Influencerka przyznała, że faktycznie jej bilety były u rodziców, którzy wraz z wózkami pojechali windą. Małżeństwo skierowało się w ich kierunku, jednak tam również zablokowano im przejście.

- Słuchajcie w tym momencie, okazało się, że oni nie umieją mówić po angielsku, bo my tłumaczymy, że bilety były w wózkach, my mamy dzieci z tego względu na rękach, wózki pojechały na górę, ale oni tego nie rozumieją, bo czytnik jest zarówno na schodach, jak i w windzie - mówiła dalej przejęta.

W końcu uzyskali pomoc

Żona rolnika przyznała, że sytuacja wyglądała naprawdę kiepsko, dodatkowo nerwową atmosferę wprowadzał brak porozumienia się z pracownikami lotniska, wysoka temperatura oraz dzieci, które ciągle trzymane były na rękach. Na szczęście jeden z pracowników udał się wraz z gwiazdami programu "Rolnik szuka żony" po bilety.

 - Wiecie, że moi rodzice już przeszli kontrolę? Po prostu dobrze, że tata gdzieś tam krążył wokół, a nie poszedł pod sam samolot, bo ja nie wiem, co by było - zakończyła wciąż roztrzęsiona celebrytka.

Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was!

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Materiały WP
Materiały WP© Materiały własne
Źródło artykułu:WP Kobieta
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (20)
Zobacz także