Myślała, że to żart znajomych. Tak "przywitała" księdza

Czas kolęd nie zawsze wiąże się z przyjemnymi wspomnieniami
Czas kolęd nie zawsze wiąże się z przyjemnymi wspomnieniami
Źródło zdjęć: © Agencja Forum | Daniel Dmitriew / Forum

18.01.2023 17:12, aktual.: 18.01.2023 19:17

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Czas kolęd, czyli wizyt księży w domach parafian, nie zawsze wiąże się z przyjemnymi wspomnieniami. Niektóre z nich są jednak na tyle zabawne, że internauci dzielą się nimi na publicznych forach.

Każdego roku znaczna większość katolików przygotowuje się do kolędy, czyli wizytacji księdza z ministrantami w domach parafian. Choć są one zawsze zapowiedziane, niestety nie zawsze o nich pamiętamy, co najczęściej wiąże się z niefortunnymi wpadkami bądź zabawnymi sytuacjami. Przegląd mniej i bardziej zabawnych historii internautów zrobił "Fakt".

"Niefortunnie kopnąłem go w nos"

Jeden z internautów opisał na forum gazeta.pl wizytę księdza, która odbyła się, gdy był jeszcze trzyletnim dzieckiem. Zaliczył wtedy serię wpadek. Oprócz tego, że najpierw zwymiotował na księdza, który go "bujał", następnie kopnął go przypadkowo w nos.

"Jak byłem mały, to podobno byłem nieznośnym i neurotycznym dzieckiem. Kiedyś na kolędzie usiadłem księdzu na kolanach, ten mnie zaczął bujać, no i jak to z bujanym dzieckiem bywa, czasem wymiotuje. Zaraz po tym biegnie do mnie mama, tata w krzyk, ksiądz w szoku, a ja w płacz. No i jak mama mnie podnosiła z jego kolan, ja w paroksyzmie płaczu, wymachując nóżkami, niefortunnie kopnąłem go w nos" - napisał.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

"Ja ci k**** dam księdza!"

To jednak niejedyna historia, która wywołuje zarówno szok, jak i śmiech. Na stronie kafeteria.pl pojawiła się także historia kolędy, opisana przez internautkę o imieniu Agnieszka. Dotyczyła ona akurat jej mamy, która zaliczyła niemałą wpadkę przy księdzu.

"Moja mama miała taką akcję z księdzem kilka ładnych lat temu. Mieszkaliśmy w dość nieciekawej okolicy i często, gęsto na klatce schodowej nie było światła. Gdy przychodzili koledzy do mojego brata, mama pytała, kto tam, a oni dla żartu, że ksiądz. Nie wiem, czy ona tego dnia zapomniała, że ma przyjść prawdziwy ksiądz, bo w pewnym momencie było pukanie do drzwi. Mama idzie, patrzy przez wizjer, ale nic nie widzi, bo znowu ciemno na klatce, więc się pyta: "kto tam", a głos zza drzwi: 'ksiądz'" - czytamy na forum.

"Mama wkurzona, że ktoś znów sobie jaja robi, opowiada: 'ja ci k**** dam księdza!'. Otworzyła drzwi, a tu, ku jej przerażeniu, stoi najprawdziwszy ksiądz (i to jeszcze ten, który mnie uczył religii w szkole). Mama zdążyła tylko wydusić: 'przepraszam, niech ksiądz przyjdzie za chwilkę' i zamknęła drzwi. Ze śmiechu się aż posikała. Zresztą wszyscy mieliśmy śmiechu po pachy. Ksiądz przyszedł, mama go przepraszała, tłumaczyła się. Do tej pory wspominamy to z uśmiechem" - zdradziła Agnieszka.

Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was!

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

Źródło artykułu:WP Kobieta
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (13)
Zobacz także