Zdradziła męża na weselu. Nie wiedziała, że wszystko widzi

Organizacja ślubu i wesela jest sporym obciążeniem emocjonalnym dla par
Organizacja ślubu i wesela jest sporym obciążeniem emocjonalnym dla par
Źródło zdjęć: © Adobe Stock

14.06.2024 09:59, aktual.: 16.06.2024 10:44

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Wesele - czas radości, szampana i... niespodziewanych wyznań miłosnych? Anita w dniu ślubu odkryła, że więcej łączy ją z fotografem niż z panem młodym. - Byłam trochę pod wpływem, więc moje emocje buzowały. Kiedy byliśmy sami, nagle go pocałowałam - wyznała. Mąż szybko dowiedział się o jej niewierności.

- Michała poznałam w podstawówce - wspomina Anita. - Był moją pierwszą miłością. Chodził do równoległej klasy. Spotykaliśmy się na przerwach, wracaliśmy razem ze szkoły i wspólnie spędzaliśmy sporo czasu. Byliśmy nierozłączni. I to kilka razy. Tak. Nasza relacja przechodziła przez różne etapy - schodziliśmy się i rozchodziliśmy kilkkrotnie jako para. 

Mężczyzna zawsze zajmował szczególne miejsce w sercu Anity. - W liceum nasze drogi ostatecznie się rozeszły, a ja skupiłam się na nauce i przygotowaniach do studiów. Wtedy nie wiedziałam, że nasze losy jeszcze raz się splotą - dodaje. 

Zaiskrzyło na weselu

Podczas studiów Anita poznała swojego przyszłego męża, Jakuba. 

- Był miłym i troskliwym człowiekiem. Zakochaliśmy się w sobie niemal od pierwszego spojrzenia. Zostaliśmy parą, a po kilku latach postanowiliśmy wziąć ślub. Wszystko wydawało się być idealne. Przynajmniej na początku. Jednak im bliżej do wesela, tym więcej problemów stawało nam na drodze i tym gorzej je znosiliśmy jako para - przyznaje kobieta.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Ciągłe kłótnie sprawiły, że w dniu ślubu miała mieszane uczucia. Nie wiedziała jeszcze, że wkrótce na jej drodze stanie dawna miłość.

- Zarezerwowaliśmy fotografa z plecenia, nie wiedząc, że Michał pracuje w tej firmie. Kiedy zobaczyłam go na naszym ślubie, poczułam, że to znak. Wiele wspomnień wróciło, a moje serce zaczęło bić szybciej - wspomina Anita.

Podczas wesela Michał zaczął z nią flirtować. - Byłam nieco zaskoczona, ale podobało mi się to. Zresztą wiele nas łączyło i to przez długi czas. Michał był przystojny i czarujący jak zawsze. W przeciwieństwie do Jakuba, który od początku wesela narzucił sobie spore tempo, pijąc kieliszek za kieliszkiem. Nadchodziła klęska, co tylko pogłębiało moje wątpliwości i frustracje - dodaje.

Wyniki badań psycholożki Joanny Jurczak wykazały, że zarówno sięgnięcie po alkohol, jak i odwracanie uwagi od stresujących problemów, pomagają opanować emocje. Jednak tylko alkohol powoduje pozytywną przemianę osobowości. Dzieje się tak, ponieważ obniża on lęk, co aktywuje subosobowość kojarzoną z pozytywnym obrazem siebie.

W sytuacjach stresowych, takich jak przygotowania do ślubu, Jakub, mąż Anity, często odczuwał stres, co mogło spowodować chęć przywołania pozytywnego obrazu siebie podczas samej uroczystości weselnej. Alkohol, choć pomagał Jakubowi na chwilę złagodzić lęk i stres, jednocześnie pogarszał sytuację między nim a Anitą.

Nieoczekiwane wyznanie i konsekwencje

- Nie wiem, co we mnie wstąpiło - opowiada Anita. - Po oczepinach poszłam rozliczyć się z Michałem. Przez cały dzień prawił mi komplementy i sprawiał, że czułam się wyjątkowa. Byłam trochę pod wpływem, więc moje emocje buzowały. Kiedy byliśmy sami, nagle go pocałowałam. To był błąd! Wiedziałam od momentu, kiedy to zrobiłam.

Kobieta wspomina, że pocałunek był impulsywny i pełen emocji, ale szybko się powstrzymała. 

- Poczułam ogromne poczucie winy i zaczęłam go przepraszać. Michał wyglądał na zaskoczonego. Potem zaczęliśmy rozmawiać o dawnych czasach, naszej młodzieńczej miłości. Mówiłam mu, że zawsze będzie mi bliski, mimo że nasze drogi się rozeszły - relacjonuje. - Powiedziałam, że go nadal kocham i wtedy zauważyłam, że obok stał Jakub. Nagle zrobiło mi się gorąco.

Anita nie zauważyła, że jej mąż, Jakub, stał za nią i słyszał wszystko: - Stał tam, milcząc, z wyrazem bólu i niedowierzania na twarzy. Nie powiedział ani słowa, po prostu odszedł.

Kobieta poczuła, że jej świat się zawalił. 

- To był moment, w którym zdałam sobie sprawę, jak wielki błąd popełniłam. Chciałam pobiec za Jakubem, ale nie mogłam się ruszyć. Michał próbował mnie uspokoić, ale akurat nadeszła Asia, moja druhna z informacją, że mnie szukają. Michał odjechał, a mi chciało się płakać - gorzko podsumowuje.

Psycholożka Ewelina Brzostowska na swojej stronie internetowej wyjaśnia, że milczenie w takiej sytuacji może być reakcją na zranienie i niepewność. "Zdarzają się sytuacje, kiedy wycofujemy się z powodu poczucia zranienia lub obrażenia, albo niepewności i zmartwienia. Takie chwile przerwy pozwalają ochłonąć, zebrać myśli oraz odzyskać równowagę."

Brzostowska podkreśla, że milczenie może pełnić pozytywną funkcję, jeśli daje czas na ochłonięcie i przygotowanie się do dalszej rozmowy. "Taka chwila przerwy może powstrzymać eskalację konfliktu, jednak warunkiem jest emocjonalna dostępność dla partnera, kiedy ten ochłonie i będzie gotowy kontynuować rozmowę w spokojniejszym tonie."

W przypadku Jakuba, jego milczenie mogło również wynikać z bezradności wobec sytuacji. "Badania pokazują, że mężczyźni częściej odgradzają się murem milczenia, gdy odczuwają silny lęk przed emocjami, które nie do końca rozumieją i wolą ich unikać" - pisze ekspertka.

 - Czułam, że zniszczyłam wszystko, na co pracowaliśmy z Jakubem - mówi Anita. 

Milczenie i wewnętrzne rozterki

- Następnego dnia Jakub w ogóle nie poruszał tematu - wspomina kobieta. - Zachowywał się, jakby nic się nie stało. Był miły i cudowny jak zawsze, ale do sesji plenerowej, którą mieliśmy mieć po ślubie, nigdy nie doszło. Mój mąż zawsze był zapracowany i ciągle ją przekładaliśmy."

Anita czuła się rozdarta w środku: - Problem zniknął. Mogliśmy wreszcie zacząć żyć naszym życiem, choć czułam, że coś jest nie tak. Chciałam jeszcze raz spotkać Michała, jakoś wszystko mu wyjaśnić, skończyć rozmowę, coś zrobić, nie wiem, ale brakowało mi odwagi. 

Nie widziałam go od naszego wesela. Tak na żywo. Czasem tylko mi się śni, tak zwyczajnie. Rozmawiamy albo po prostu się pojawia. Po tych snach mam wielką ochotę odezwać się do niego, napisać, zadzwonić czy spotkać się, ale chyba tego nie zrobię.

- Głupio wyszło - przyznaje Anita. - Mój mąż jest bardzo dobry, a z Michałem już kiedyś próbowaliśmy być razem i nie udało się. Nie wiem, dlaczego teraz czuję, że muszę coś z tym zrobić, ale może tak już musi być.

Dla Wirtualnej Polski Kinga Kotek-Nowakowska

Źródło artykułu:Kinga Kotek-Nowakowska
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (440)
Zobacz także