"Nic się nie stało". Kim była Anaid Tutguszjan, której historię przypomniał Sylwester Latkowski?

Anaid to jedna z bohaterek filmu "Nic się nie stało"
Anaid to jedna z bohaterek filmu "Nic się nie stało"
Karolina Błaszkiewicz

22.05.2020 09:51

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Dokument "Nic się nie stało" wywołał ogromne poruszenie w polskim show-biznesie. Sylwester Latkowski sugerował powiązania znanych osób z Krystianem W., znanym jako Krystek. Film oparł jednak głównie o sprawę samobójstwa 14-letniej Anaid. Reżyser rozmawiał z jej mamą i ciocią.

"Nic się nie stało" miało być odpowiedzią na filmy braci Sekielskich. Sylwester Latkowski obiecał, że jego dzieło wsadzi kij w mrowisko i zmusi celebrytów do mówienia. Jak na razie jemu samemu grożą konsekwencje prawne – bo większość wymienionych przez niego osób już skontaktowała się z prawnikami, którzy szykują pisma przeciwko niemu.

Zatoka Sztuki – "Krystek"

Autor dokumentu użył wizerunku Borysa Szyca, Blanki Lipińskiej, Natalii Siwiec czy Jarosława Bieniuka. Opowiadał o ich wizytach w Zatoce Sztuki, która okazała się miejscem wykorzystywania nieletnich dziewcząt. Ich werbowaniem zajmował się "Krystek".

W latach 2008-2015 Krystian W. miał dopuścić się wielu gwałtów, ale ostatecznie skazano go za jeden. Właściciel Zatoki Sztuki Marcin Turczyński, mimo że usłyszał zarzuty, nigdy nie trafił do aresztu. Prokuratura zainteresowała się nimi, gdy życie odebrała sobie 14-letnia Anaid Tutgujszan. Rzuciła się pod pociąg. Jej matka, która wystąpiła w filmie "Nic się nie stało", jest pewna, że do jej śmierci przyczynił się Krystian W.

"Nic się nie stało" – Anaid

Latkowski spotkał się z bliskimi dziewczyny. Nie był jednak pierwszy. Joanna Skiba, mama Anaid, rok po tragedii udzieliła wywiadu Barbarze Aksamit i Piotrowi Głuchowskiemu – autorom książki "Zatoka Świń".

"Gdyby nie pani, 'Krystek', który zgwałcił kilkadziesiąt nastolatek, nadal byłby wolny, a prokuratura umarzałaby kolejne śledztwa, uznając zeznania dziewcząt za niewiarygodne" – chwalili ją dziennikarze.

Skiba uważała jednak, że to zasługa wielu osób, w tym dziewcząt, które postanowiły zeznawać. – Gdyby nie ich pomoc, moją córkę uznano by za galeriankę, potem sprawa jak pięć poprzednich zostałaby umorzona. Jedna z policjantek, które początkowo zajmowały się sprawą, próbowała mi to wmówić – wyznała. Pomocy kobiecie udzielił wtedy Zbigniew Stonoga. Oddał jej głos w swoim programie i załatwił adwokata, dzięki czemu sprawa ruszyła.

Mama Anaid musiała się nasłuchać – podawano w wątpliwość, że Anaid została zgwałcona. Sekcja tego nie wykazała, ale "Krystek" często zmuszał swoje ofiary do seksu oralnego.

– Zresztą zgłosił się sam na policję, potwierdzając, że spotkał się z Anaid. On zawsze chętnie współpracował z policją, tłumaczył, że te wszystkie dziewczęta dobrowolnie uprawiały z nim seks i zgadzały się na nagrywanie komórką. Przecież policja znalazła u niego około stu filmików! – mówiła Joanna Skiba w rozmowie z Aksamit i Głuchowskim.

Co stało się z Anaid?

O tym, że istnieje ktoś taki jak "Krystek", matka Anaid dowiedziała się w dniu jej pogrzebu. Jedna z koleżanek 14-latki przyznała, że odebrała od niej telefon i usłyszała płacz. Anaid powiedziała jej tylko: "On mnie zgwałcił". – Potem rozłączyła się i wyłączyła telefon. Wtedy zaczęłam szukać, pytać Dominika (chłopak Anaid – red.), koleżanek i kolegów córki. Po kilku dniach poskładałam ich opowieści i wiedziałam już sporo – relacjonowała dziennikarzom.

Skiba zrozumiała, że "Krystek" nie dawał jej córce spokoju, ciągle do niej wypisywał, m.in. proponując pracę. W tamtą feralną sobotę spotkała się z nim. – Wyrzucam sobie, że nic o tym nie wiedziałam, może byłam za mało uważna – opowiadała mama Anaid, która później zaczęła szukać kontaktu z innymi ofiarami. Udało się jej dotrzeć do kilkudziesięciu dziewcząt. Dziś mieszka w Częstochowie.

W lutym 2016 r. ojciec Anaid został skazany na 5 lat więzienia za próbę dokonania samosądu. "Gazeta Wyborcza" pisała, że pochodzący z Armenii ojciec zaatakował niewinnego mężczyznę, którego wziął za gwałciciela swojej córki. "Krew za krew" – taką zasadę wyznają armeńscy ojcowie. I mimo że sędzia to rozumiał i bardzo współczuł Armenowi, musiał pozbawić go wolności. – Sąd współczuje oskarżonemu, ale nie można rozpoznawać tej sprawy tylko przez pryzmat krzywdy, jaka mu się wydarzyła – tak tłumaczył wyrok.

**Zobacz także: Siłaczki odc. 6. Cykl Klaudii Stabach. Dajemy kobietom wsparcie, na jakie zasługują** (( video_player http://wp.tv/?mid=2047147 true #adv=1# ))

Źródło artykułu:WP Kobieta
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.