Była zakonnicą. Ujawnia, do czego zmuszała ją przełożona

- Długo mogłabym mówić o różnych formach przemocy w zakonie, zarówno psychicznej jak i ekonomicznej. Ale bywała także przemoc fizyczna i różne dziwne formy znęcania się, upokarzania nas pod pozorem formacji - opowiada była zakonnica.

Była zakonnica opowiada o realiach życia w klasztorzeByła zakonnica opowiada o realiach życia w klasztorze
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | Winnik_Krzysztof
Aleksandra Zaprutko-Janicka

Zaczyna się od odcięcia dawnej tożsamości. Najpierw w czasie postulatu, kandydatki do zakonu zaczynają się ubierać tak samo, mieszkać przy siostrach, uczyć posłuszeństwa. Później wspólnota idzie o krok dalej. Otrzymują habit, nowe imię i życie według żelaznych zasad, uzależnione od wspólnoty i kierowane jej decyzjami. Nie każdy jest w stanie to wytrzymać.

- Kobiety służące Kościołowi często są w potrzasku, niejednokrotnie bez studiów, perspektyw rozwoju, a bardzo często też rodziny, przyjaciół i świata zewnętrznego. Chodzi o to, żeby wszystkiego się wyzbyć, odciąć relacje, poświęcić się - mówi w rozmowie z Onetem była zakonnica. Jak przyznaje, nie odeszła z własnej woli, tylko została usunięta. Dostała noc na spakowanie się i rano miało jej już tam nie być. Była świadkiem sytuacji, gdy inną zakonnicę wyrzucono niemalże z marszu, pakując jej rzeczy w worki na śmieci i wystawiając za próg.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zakonnice zaszły w ciąże. Kościół wszczął śledztwo

- To nie moje przewinienia były powodem odejścia z zakonu, nie mam sobie nic do zarzucenia. Niemniej jednak w tamtych latach sam fakt odejścia z klasztoru i powrót w rodzinne strony był przez otoczenie uznawany za powód do wstydu - mówi była zakonnica. Bardzo surowo ocenia to, jak wygląda środowisko zakonne.

Wyrzucili ją z zakonu. Tak się z nią obeszli

- Ja zawsze miałam alergię na hipokryzję, więc bywały momenty, kiedy czułam, że do tego otoczenia nie pasuję - podkreśla była zakonnica. - Gdyby nie rodzice, którzy pomogli mi w najtrudniejszym momencie, jako dorosła już kobieta nie miałabym za co żyć, ani gdzie mieszkać - mówi wprost.

Sytuacja po wyrzuceniu jej z zakonu była trudna. Gdy udała się do pośredniaka, okazało się, że zgromadzenie mówiło jej zupełnie co innego, jeśli chodzi o jej sytuację zawodową (miała być zatrudniona w wydawnictwie kościelnym), a stan faktyczny był zupełnie inny (zatrudniona na zlecenie jako pomoc gospodarcza). Efekt? Nie przysługiwał jej nawet zasiłek. To jednak nic w porównaniu z traktowaniem w klasztorze.

- Długo mogłabym mówić o różnych formach przemocy w zakonie, zarówno psychicznej jak i ekonomicznej. Ale bywała także przemoc fizyczna i różne dziwne formy znęcania się, upokarzania nas pod pozorem formacji zakonnej. Siostra przełożona w nowicjacie wiedziała, jak nas zranić, a często sprawić fizyczny ból. Uprawiała coś w rodzaju przemocy w białych rękawiczkach. Nigdy nie zostawiała śladu, ale potrafiła karać za najdrobniejsze rzeczy, jak szklanka pęknięta w czasie zmywania naczyń. Biła nas mocno w plecy, tak że niby po przyjacielsku, z serdeczności i z uśmiechem, ale w taki sposób, żeby naprawdę bolało. Szorowało się też toalety szczoteczką do zębów po uprzednim opróżnieniu muszli kubeczkiem - mówiła Onetowi Monika Chłopicka.

Do tego obowiązywała prawdziwa litania zakazów. Nawet o podpaski zakonnice musiały pokornie prosić i używać najtańszych.

- Lista była naprawdę długa. Nie wolno było nam się depilować, golić nóg, pach, regulować brwi. Dlaczego? Bo jeśli brat lub inny mężczyzna spojrzał na nas pożądliwym wzrokiem, to znaczy, że zawiniłyśmy, sprowokowałyśmy - wylicza. O tym wszystkim była zakonnica próbowała rozmawiać z "górą". Chciała pomóc sobie i innym zakonnicom, żeby ich życie w ramach wspólnoty stało się lepsze. Poszła nawet do ojca założyciela.

- Wytłumaczyłam, że chciałabym pewne rzeczy poprawić, polepszyć życie nas wszystkich, by każdy mógł żyć zgodnie z własnym sumieniem. Mówiłam długo, na co on odparł: "To wszystko prawda, ale to się nie zmieni". Poczułam, jakby ktoś dał mi w twarz. Godzinę później dostałam od niego i matki generalnej telefon, że mam się wynieść, do tego, jak wspomniałam, bezwzględnie zakazano mi kontaktów z innymi siostrami na rok - wyjaśnia powody swojego zniknięcia z zakonu.

Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was!

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

Materiały WP
Materiały WP © Materiały WP
Źródło artykułu: WP Kobieta
Wybrane dla Ciebie
Torbicka na gali Teatru Wielkiego. Postawiła na klasykę z odważnym twistem
Torbicka na gali Teatru Wielkiego. Postawiła na klasykę z odważnym twistem
Przyprawa, która "topi" tkankę tłuszczową. Znajdziesz ją w kuchni
Przyprawa, która "topi" tkankę tłuszczową. Znajdziesz ją w kuchni
Pielęgniarka obejrzała "M jak miłość". Złapała się za głowę
Pielęgniarka obejrzała "M jak miłość". Złapała się za głowę
Ekspertka odradza na święta. "Jakbyśmy się najedli świeczki"
Ekspertka odradza na święta. "Jakbyśmy się najedli świeczki"
Zadała Trumpowi niewygodne pytanie. "Jesteś głupia?
Zadała Trumpowi niewygodne pytanie. "Jesteś głupia?
Polka gwiazdą w Meksyku. Poślubiła syna prezydenta
Polka gwiazdą w Meksyku. Poślubiła syna prezydenta
Była w "sekcie". Nie ukrywa, co się działo za zamkniętymi drzwiami
Była w "sekcie". Nie ukrywa, co się działo za zamkniętymi drzwiami
"Nie cierpię". Mówi, co obrzydziło mu Kościół
"Nie cierpię". Mówi, co obrzydziło mu Kościół
Twierdził, że miał sześć żon. Prawdę wyjawiła dopiero córka
Twierdził, że miał sześć żon. Prawdę wyjawiła dopiero córka
"21:30" - najlepsza metoda na zaśnięcie. "Odpłyniesz" od razu
"21:30" - najlepsza metoda na zaśnięcie. "Odpłyniesz" od razu
Kupił buty bezdomnemu. Nie spodziewał się, co za to dostanie
Kupił buty bezdomnemu. Nie spodziewał się, co za to dostanie
Po hiszpańsku imię oznacza "kunę". Nosi je ponad 200 tys. Polek
Po hiszpańsku imię oznacza "kunę". Nosi je ponad 200 tys. Polek
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE 🎯