Trwa ładowanie...
holderName

Skutki ekonomiczne koronawirusa. "Gdybym nie pracowała, moglibyśmy nie dać rady"

Mąż Natalii co miesiąc dostaje wysokie wynagrodzenie. Spokojnie starcza im na dostatnie życie, a pozostałą część pieniędzy małżonkowie przelewają na konto oszczędnościowe. Mimo to kobieta nigdy nie chciała porzucić pracy. Teraz w obliczu pandemii koronawirusa utwierdziła się w swoim przekonaniu.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Koronawirus odbije się na gospodarce
Koronawirus odbije się na gospodarce (iStock.com)
holderName

Natalia nigdy nie chciała pracować wyłącznie hobbistycznie. Pomimo wysokich zarobków męża sama starała się o dobrze płatną pracę. W ten sposób zapewniła sobie komfort psychiczny. "Teraz utwierdziłam się w przekonaniu, że miałam rację. Nie wiem, co będzie dalej, gdy koronawirus zniknie. Może wszystko wróci do normy, ale jeśli nie, to dwójka zarabiających ludzi sprawia, że rodzina może mieć plan B" – tłumaczyła na forum WP Kafeteria.

"Oczywiście możemy oboje stracić pracę, bo nasze firmy upadną. Tylko na pewno łatwiej szukać nowej pracy, jak się ma 10 lat doświadczenia, niż puste CV w wieku 30+. W cięższych czasach takie kobiety są na straconej pozycji. Nawet na kasę będzie ciężko się dostać" – zaznacza Natalia.

holderName

Skutki kwarantanny

Internauci jednogłośnie przyznali rację Natalii. Uważają, że kwarantanna odbije się na wszelkich aspektach naszego życia."Myślę, że te kilka miesięcy kwarantanny i zamkniętych biznesów zmieni dużo w naszym podejściu do życia. Masz rację, pieniądze są ważne, trzeba za coś żyć i wielu osobom teraz przyjdzie to zauważyć, że rzeczy z nieba nie spadają, a rachunki same się nie płacą. Może potrzebna była taka sytuacja jak teraz, żeby ludzie się zatrzymali i przeanalizowali hierarchię wartości" – sądzi Katarzyna z Rzeszowa.

Daniel z kolei zauważa, że głównymi ofiarami kryzysu pandemicznego będą turystyka, gastronomia i wszelkie branże powiązane z działalnością kulturalną. "Biura podróży, restauracje, kina, teatry, baseny czy siłownie potrzebują klientów, bez których przestaną istnieć. Ludzie z najsłabszym wykształceniem są najmniej narażeni na bezrobocie, bo pracownik produkcji czy magazynier zawsze będzie potrzebny. Świat po wirusie się zmieni, czy tego chcemy, czy nie" – zauważa.

Następna internautka podzieliła się osobistą historią i spostrzeżeniami. "Mam znajomą, której miejsce pracy upadło kilka miesięcy temu. Dostała oczywiście odprawę w wysokości trzymiesięcznej wypłaty, ale nie pracowała na cały etat. Jej mąż ma własny mały biznes, ale teraz własne działalności ucierpią. Do tego mają małe dziecko" – opisuje forumowiczka.

"U nas nie zanosi się na to, by mój pracodawca miał zwalniać ludzi, wręcz przeciwnie – potrzebują pracowników. Wiem, że nawet jakby musieli mi obciąć godziny, to najpierw wyślą mnie na 100 proc. płatne chorobowe na dwa tygodnie. Mój mąż zarabia znacznie lepiej ode mnie i z jego pensji moglibyśmy spokojnie żyć. Byłoby to skromne, zwykłe życie, ale nie biedowalibyśmy. I tu niezwykle 'cieszy' nas to, że mamy oszczędności. Gdybyśmy oboje stracili pracę to przez 6, a może i 7 miesięcy przeżylibyśmy bez źródła dochodu" – dodaje.

holderName

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz także: SIŁACZKI – program Klaudii Stabach. Historie inspirujących kobiet

holderName

Podziel się opinią

Share
holderName
holderName