Wdała się w biurowy romans. Mąż nigdy się o tym nie dowiedział

Romans w pracy - czy to na pewno dobry pomysł?
Romans w pracy - czy to na pewno dobry pomysł?
Źródło zdjęć: © Getty Images | Vladimir Cosic

09.06.2023 10:05, aktual.: 09.06.2023 11:55

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Miłość nie wybiera, a strzała amora może nas trafić wszędzie – zwłaszcza w miejscu pracy, gdzie spędzamy zwykle kilka godzin dziennie. Czy jednak romans ze współpracownikiem to na pewno dobry pomysł? A może nie warto mieszać życia prywatnego z zawodowym?

Dorosły człowiek w pracy spędza blisko jedną trzecią swojego życia; w tym czasie zwykle nawiązuje nowe kontakty i znajomości, bierze udział w rozmaitych wydarzeniach integracyjnych, wyjeżdża na delegacje i szkolenia. Nic więc dziwnego, że w towarzystwie niektórych osób może poczuć się lepiej i zechcieć utrzymywać z nimi nie tylko kontakty zawodowe. W pracy nawiązują się przecież trwałe przyjaźnie – a także romanse, które mogą (choć nie muszą) przerodzić się w związki. Często współpracownicy, jak i pracodawcy patrzą mało przychylnie na intymne relacje osób pracujących w tej samej firmie.Zakochanym parom zdarza się zapomnieć, że są w pracy i publicznie okazują sobie czułość, co może irytować innych. Jeśli jeden z pracowników zajmuje wyższe stanowisko, istnieje też ryzyko, że będzie faworyzował swojego partnera. Ale wyjątkowo nieprzyjemny jest moment, gdy zakochana para rozstanie się w napiętej atmosferze, a wciąż musi ze sobą pracować.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Nowa praca, nowe możliwości

Kiedy Alina zaczynała pracę w dużej korporacji, cieszyła się nie tylko ze względu na dobre wynagrodzenie i benefity, ale przede wszystkim uznała, że być może wreszcie będzie miała szansę kogoś poznać. Była bardzo atrakcyjną kobietą, jednak nie prowadziła bujnego życia towarzyskiego, a z portali randkowych nie chciała korzystać ze względu na nieprzyjemne doświadczenia, dlatego od kilku lat pozostawała singielką.

– Atmosfera w pracy była dość luźna, wspólne wychodzenie na obiady, spotkania po godzinach – mówi, dodając, że szybko znalazła paru adoratorów. – Jeden był wyjątkowo w moim typie. Zapraszał mnie na lunche, spędzał przy moim biurku mnóstwo czasu. Koleżanka odradzała mi te spotkania, ponieważ on niedawno spotykał się z moją przełożoną. Ale uznałam, że skoro go rzuciła, to dla niej zamknięty etap.

O tym, w jak wielkim była błędzie, Alina przekonała się kilka tygodni później.

– Niby nie byliśmy oficjalnie w związku, ale zachowywaliśmy się jak para. I nagle dowiaduję się, że on wraca do swojej byłej. Czyli mojej przełożonej. Romansował ze mną, żeby wzbudzić w niej zazdrość. Potem to był koszmar, nie mogłam na niego patrzeć, a przełożona dowalała mi za karę, kiedy tylko mogła. Złośliwe żarty były na porządku dziennym.

Kiedy pytam, czy nauczona doświadczeniem omijałaby teraz takie romanse w miejscu pracy szerokim łukiem, wybucha śmiechem.

– Nie. Dwa miesiące później zaczęłam spotykać się z facetem z innego działu, z którym zbliżyłam się na imprezie służbowej. Jesteśmy teraz małżeństwem, mamy dwoje dzieci. Ale pracę w tamtej korpo rzuciłam, bo nie dawałam już rady z przełożoną.

Nie tylko single wdają się w romanse w pracy; zdarza się to i małżonkom, i osobom żyjącym w konkubinacie. To zjawisko dość powszechne, zwłaszcza jeśli w związek wdarła się rutyna, a para nie potrafi ze sobą rozmawiać. Nieszczęśliwy partner zaczyna więc często od flirtu ze współpracownikiem, by zabić nudę i podnieść sobie samoocenę, ale z czasem może przerodzić się to w coś więcej. Nawet w szczęśliwych związkach zdarza się oczywiście, że ktoś zauroczy się inną osobą, jednak jeśli relacja jest szczera i udana, to ta fascynacja raczej nie przerodzi się w romans.

Lecz gdy czegoś brakuje, ma się niezaspokojone potrzeby – może skończyć się to "skokiem w bok". W domu widzi się swojego partnera w pieleszach, w pracy ludzie są zwykle zadbani i dobrze ubrani, nie zna się ich domowych, czasem irytujących nawyków, w kontaktach nie ma rutyny, pojawia się więc ekscytacja. Wspólna praca nad projektami zbliża, tak samo jak rozmaite wyjścia czy wyjazdy pracownicze. W romans może wdać się też osoba o niskim poczucie własnej wartości, której imponuje nagłe zainteresowanie innej osoby.

"Flirty były na porządku dziennym"

Zanim Kamila zatrudniła się w obecnej firmie, pracowała w bardzo sfeminizowanym środowisku. Wśród jej znajomych też były głównie kobiety. Miała męża, którego poznała w internecie i z którym kupiła wspólnie mieszkanie. Kiedy trafiła do nowego biura, poczuła, jakby znalazła się w innym świecie.

– Pracowali tam prawie sami faceci. Niektórzy zajęci, niektórzy wolni. Flirty były na porządku dziennym, iskrzyło między wszystkimi. Na wyjazdach pracowniczych spuszczali się ze smyczy, chlanie, nocne wizyty w pokojach. Według mnie to jest proszenie się o nieszczęście, takie gadanie o zacieśnianiu więzi na wyjazdach jest usprawiedliwieniem dla totalnego rozpasania. Patrzyłam na to z góry, dopóki nie poznałam Maćka. On był taki spokojny, dobrze wychowany, kochany. Codziennie robił mi kawę, przynosił jakieś prezenciki, chodziliśmy razem na obiady. W pracy zaczęli coś szeptać, ale to była tylko, powiedzmy, przyjaźń - opowiada.

- Do czasu imprezy pracowniczej w klubie, gdzie popłynęliśmy. Nasz romans trwał rok i udało nam się to ukryć przed wszystkimi, przed moim mężem i resztą pracowników. Mieliśmy jakieś drobne wpadki, na przykład chwycił mnie za rękę, bo myślał, że nikt nie patrzy, albo powiedział coś do mnie czule, bo się zapomniał, jednak udawaliśmy, że to żart. Odżyłam, wcześniej moje małżeństwo miało się kiepsko i od dawna nie sypialiśmy ze sobą. Mąż nie chciał. Miał też ciągle pretensje o wszystko. Chyba chodziło o takie poczucie nudy, miałam wrażenie, że nic ciekawego się w moim życiu nie dzieje. Zastanawiałam się nawet nad rozwodem, ale… Ostatecznie uznałam, że zostanę z mężem. Przeanalizowałam wszystko i uznałam, że ten romans to był zryw, a Maciek pod wieloma względami kompletnie mi nie odpowiadał. Nie bylibyśmy dobrą parą.

Czy powiedziała mężowi o zdradzie? Jak skończyła się relacja z Maćkiem?

– Nie powiedziałam – wyznaje. – Ale nasze małżeństwo ma się teraz świetnie. Uważam, że osoba, która zdradza, nie powinna o tym mówić. Zrzuca wtedy ciężar za swoje winy na drugiego człowieka. Jestem pewna, że już tego nie zrobię. Wiem, że Maćkowi złamałam serce. Zmienił pracę i… tam też wdał się w romans. Też z mężatką. Ja również się przeniosłam do innego biura. Romansować już z nikim na pewno nie będę. Ale niewinne flirty też są tu na porządku dziennym.

Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was!

Źródło artykułu:WP Kobieta
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (28)
Zobacz także