"Zamurowało mnie". Partner zaproponował jej trójkąt z "dobrą znajomą"

Zaproszenie do łóżka trzeciej osoby może mieć nieprzewidywalne konsekwencje - zdjęcie ilustracyjne
Zaproszenie do łóżka trzeciej osoby może mieć nieprzewidywalne konsekwencje - zdjęcie ilustracyjne

16.12.2023 16:00

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Zaproszenie do łóżka trzeciej osoby bywa spełnieniem erotycznej fantazji. W niektórych sytuacjach może jednak doprowadzić do poważnego kryzysu w związku. – Podstawowa zasada, jaką powinni kierować się partnerzy, to taka, by była to realna chęć obojga - podkreśla seksuolożka.

Trójkąt seksualny to wciąż jedna z bardziej popularnych erotycznych fantazji i wielu parom wizja zaproszenia do łóżka innej osoby wydaje się bardzo kusząca. Wprawdzie bardzo często pozostaje jedynie w sferze wyobrażeń – lecz jeśli odpowiednio się wszystko zaplanuje i decyzja jest dobrze przemyślana oraz przegadana, może być naprawdę ekscytującą przygodą.

– Są pary, które upatrują w łóżkowym trójkącie szansę na urozmaicenie swojego życia intymnego, choć konsekwencji, jakie będzie to miało dla ich związku, nigdy nie da się dokładnie przewidzieć – mówi seksuolożka Ewa Wąsikowska-Tomczyńska, założycielka grupy na Facebooku "Z Ewa bez tabu", autorka książki "Polaków seks powszedni".

– Podstawowa zasada, jaką powinni kierować się partnerzy, to taka, by była to realna chęć obojga. Kiedy marzy o tym tylko jedno, a drugie jedynie zgadza się na trójkąt (np. ze strachu przed utratą partnera, jego zdradą lub by zyskać w jego oczach atrakcyjność), to nie jest to korzystny układ. Zgoda to za mało – dodaje.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

"Byliśmy mocno skrępowani"

Aśka mówi, że jest osobą wyzwoloną seksualnie, podobnie zresztą jak jej partner. Wiele eksperymentują, jednak wszystko jest wcześniej przez nich starannie omówione i zaplanowane. Dogadują najdrobniejsze szczegóły, żeby nie doszło do żadnych nieporozumień. Obiecali też sobie, że jeśli któreś z nich się rozmyśli lub poczuje się niezręcznie, od razu taki eksperyment przerywają.

– Z trójkątem czekaliśmy długo, bo to jednak zaproszenie innej osoby do intymnej sytuacji. Wiedziałam, że chciałabym tego spróbować, ale dopiero wtedy, gdy faktycznie będę pewna swojego partnera, zaufam mu w 100 proc., będziemy doskonale zgrani i tak dalej – mówi Aśka.

Dziewczyny do trójkąta szukali przez internet, Aśka śmieje się, że sam "casting" trwał dość długo, bo musieli wszyscy przypaść sobie do gustu.

– Najpierw umówiliśmy się z nią w knajpie, żeby się poznać i dogadać szczegóły. Wcześniej rozmawialiśmy z nią o naszych preferencjach, ustalaliśmy też granice, środki ostrożności. Przynieśliśmy też wyniki badań. To ważne, bo wszyscy muszą się czuć komfortowo – opowiada. – Dziewczyna była naprawdę fajna, ale i tak, kiedy spotkaliśmy się drugi raz, byliśmy mocno skrępowani. Dopiero po jakimś czasie się rozluźniliśmy.

Aśka wyznaje, że dla nich to doświadczenie było intrygujące i wspominają je jako świetną przygodę. Nie wywołało też żadnych konfliktów w ich związku.

– Mój partner dbał o to, żebym nie poczuła się zazdrosna ani odsunięta na drugi plan, więc myślę, że duża w tym jego zasługa, iż to wszystko się tak potoczyło – mówi. – Być może kiedyś znowu się zdecydujemy na trójkąt, na razie próbujemy innych rzeczy. Z tą dziewczyną nie utrzymujemy kontaktu, ale wszyscy uznaliśmy, że tak będzie lepiej.

Ekspertka zaznacza, że jeśli para decyduje się na trójkąt, bezwzględnie musi ustalić jego zasady z partnerem oraz z gościem, którego dopuszczamy do naszej intymności.

– Jasno określamy granice, których nie wolno nikomu przekroczyć, na co zdecydowanie się nie godzimy – podkreśla. – Dobrą praktyką będzie też postanowienie, że jeśli pojawi się sytuacja, której wcześniej nie przewidzieliśmy, a któraś z osób biorących udział w trójkącie poczuje się niekomfortowo, na hasło przerywamy to, co się dzieje. To duży test zaufania dla partnerów. Przed taką seksualną przygodą dobrze by było, by wszyscy przebadali się, aby mieć pewność, że nikt nikogo nie zakazi chorobą przenoszoną drogą płciową, bo skuteczność stosowania prezerwatywy – zwłaszcza w sytuacji seksu w trójkącie lub grupowego – jest mocno ograniczona. Trzeba też pamiętać o skutecznej antykoncepcji – przypomina.

"To był jeden wielki koszmar"

A co w sytuacji, gdy jedna osoba tak naprawdę nie jest do końca przekonana i ulegnie presji partnera? Konsekwencje mogą być opłakane. Ważne, by nigdy nie zgadzać się na realizację fantazji, do których nie jesteśmy przekonani. Nie powinno się tego robić dla "dobra związku" lub by sprawić przyjemność drugiej połówce; działanie wbrew sobie przynosi więcej szkody niż pożytku. Przekonała się o tym Julia, której partner po półrocznym związku zaproponował trójkąt z "jego dawną znajomą".

– Bardzo mi na nim zależało, byłam szaleńczo zakochana – wspomina dziewczyna. – Zrobiłabym dla niego wszystko, chociaż kiedy o tym usłyszałam, to mnie zamurowało. Miałam mnóstwo wątpliwości i teraz już wiem, że absolutnie nie powinnam się na to zgadzać. Od razu też pojawiły się myśli, co to za znajoma, czy on na nią leci. Oczywiście zapewniał, że nie, nic ich nie łączyło i nie łączy, po prostu wiedział, że ona chciałaby spróbować seksu w trójkącie.

Julia przyznaje, że uległa, bo bała się, że chłopak ją zostawi. Że znajdzie inną, bardziej "otwartą" partnerkę – zaczął zresztą żartować, że nie wiedział wcześniej, że jest taka "konserwatywna".

– Cała ta przygoda to był jeden wielki koszmar. Po pierwsze, ta "dawna znajoma" była śliczna i wpadłam w kompleksy. Po drugie, w zasadzie w ogóle tego wszystkiego nie przegadaliśmy, wszystkie moje obiekcje były od razu gaszone. Po trzecie, kompletnie nie wiedziałam, co robić w łóżku w takiej sytuacji. A mój ukochany chłopak niemal całą uwagę poświęcał tej drugiej – wspomina z żalem.

Nie ukrywa, że kiedy zobaczyła swojego partnera uprawiającego seks z inną, poczuła się bardzo niekomfortowo.

– Nie potrafiłam się wyluzować, chociaż wcześniej wszyscy dużo wypiliśmy – wspomina. – Jakoś dotrwałam do końca, ale potem zamknęłam się w łazience i płakałam. Byłam cholernie zazdrosna i mocno mi to wszystko siadło na głowę. Nie potrafiłam tego poukładać, miałam żal do niego i do siebie, przez jakiś czas w ogóle nie mogłam uprawiać seksu. Emocje mnie rozwalały. Rozstaliśmy się po miesiącu, nasz związek zabiły wzajemne pretensje. A on potem zaczął się spotykać z tą laską od trójkąta.

No właśnie: co jeśli mimo wszystko po takiej przygodzie w związku pojawią się napięcia, żale czy rodzaj niesmaku?

– W zależności od skali problemu para może spróbować najpierw sama dojść do porozumienia, odbudować wzajemne zaufanie, potraktować to, co się wydarzyło jako naukę na przyszłość – mówi seksuolożka. – Jeśli to nie pomoże, można szukać pomocy w terapii par.

Sonia Miniewicz dla Wirtualnej Polski

Źródło artykułu:WP Kobieta
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (378)