Trwa ładowanie...
d3qi8aa
Ksiądz mówił podczas komunii o klapsach. Dr Piotrowska i o. Gużyński komentują

Ksiądz mówił podczas komunii o klapsach. Dr Piotrowska i o. Gużyński komentują

Gościem wtorkowego wydania programu "Newsroom" był o. Paweł Gużyński, przeor dominikanów. Odpowiadał m.in. na pytania dotyczące kontrowersyjnych słów wypowiedzianych w miejscowości Czerwionka pod Leszczynem przez tamtejszego księdza podczas pierwszej komunii świętej. Przekonywał on dzieci, że ich rodzice mają prawo na nie krzyczeć i dawać klapsy. – Prawdopodobnie w tym samym czasie dziesięciu, stu, może dwustu innych księży powiedziało piękne kazanie. Jeden niemądry ksiądz robi absolutnie krecią robotę. To skandal – uważa o. Gużyński. Jednocześnie zastanawiał się, czy jest szansa, by ten ksiądz poniósł konsekwencje tych słów. – Są one absolutnie niezgodne zarówno z Ewangelią, jak i racjonalną wiedzą o wychowywaniu dzieci – mówił przeor. Jego zdaniem najbardziej adekwatną karą dla księdza byłaby regularna kontrola jego kazań. Słowa księdza z Czerwonki skomentowała również Dr Aleksandra Piotrowska.

Ksiądz podczas komunii w miejscowoRozwiń

Transkrypcja:

Ksiądz podczas komunii w miejscowości Czerwionka-Leszczyny pod Rybnikiem przekonywał dzieci, że rodzice mają prawo krzyczeć i dawać dzieciom klapsa. Oczywiście później ksiądz przeprosił za swoje słowa. Pytanie tylko czy takie słowa z ust księdza właśnie w kościele, właśnie w dniu tak ważnym dla dzieci powinny paść? To ja tutaj zagram troszeczkę przewrotnie, tak, ale żeby też coś pokazać. Prawdopodobnie w tym samym czasie, to jest jakoś uprawnione domniemanie, 10, 100, 200 innych księży powiedziało piękne kazania. Piękne kazania z okazji właśnie pierwszej komunii do dzieci, takie jak być powinny i głoszące ewangelię, miłość i szacunek dla innych. Jeden, delikatnie mówiąc, niemądry ksiądz, o którym można tylko domniemywać, dlaczego takie rzeczy mówi, tak, bo nie znamy jego wnętrza, nie znamy jego sumienia, jeden taki zawodnik robi absolutnie krecią robotę, opowiadając takie rzeczy. To jest po prostu skandal. I teraz pytanie - i cały czas będę uparcie się trzymał jak pijany płotu tej tezy, którą stawiam od początku naszej rozmowy - ktoś zweryfikuje tego księdza, czy on poniesie konsekwencje i to dotkliwe konsekwencje, tak żeby miał szansę, na tyle dotkliwe, aby miał szansę zrozumieć, że mówienie takich rzeczy jest rzeczą absolutnie niegodną księdza - przede wszystkim najpierw niezgodną z ewangelią Pana Jezusa, a także niezgodną z racjonalną wiedzą dotyczącą mądrych, roztropnych sposobów wychowania dzieci. Ojcze, jakie to powinny być konsekwencje? Czy to powinna być jakaś taka wzmożona pomoc dla chorych, potrzebujących, czy jak na forma, dzięki której ksiądz, tak jak ojciec mówił, zrozumiałby wagę czy też niestosowność tych słów? Myślę sobie, że po pierwsze - znaczy może nie po pierwsze, tylko równolegle wydaje mi się, że dwie rzeczy można byłoby zastosować. Poddać, przez jakiś czas pomóc mu poddać kontroli jego kazania, tak, żeby on poczuł, że ktoś to sprawdza, że ktoś to weryfikuje, że z kimś on musi skonfrontować swój sposób myślenia. Jakby podstawowy sposób zdobywania wiedzy o świecie, o różnych zagadnieniach i wiedzy potocznej i naukowej, to jest porównanie. Tam gdzie nikt nie porównuje swojej opinii i swojego sposób myślenia z innymi, tam najczęściej mamy do czynienia z głupotą. Więc dałbym mu szansę porównywać swój sposób myślenia z innymi, żeby ktoś jego kazania przez jakiś czas weryfikował i mu coś tam podpowiadał. A po drugie rzeczywiście ta intuicja, którą pani wyraziła, że skierowanie go w obszar takiej pracy, takiego kontaktu, takich relacji z ubogimi, cierpiącymi, słabymi, co pozwoliłoby mu nabrać troszeczkę innej perspektywy - to jest dobry pomysł, tylko on ma też swoje słabości, bo wiadomo, że nawet jak kogoś wysyłamy na terapię i on mówi "okej, pójdę na tą terapię" - dajmy na to, jest alkoholikiem - "pójdę na tą terapię", to nam nie gwarantuje tego, że on się w to angażuje i ta terapia mu pomoże. Bo ojciec Paweł Gużyński powiedział, że to troszkę niemądry ksiądz, robi krecią robotę. To co on zrobił, to jest po prostu skandal. A jak pani skomentuje takie słowa wypowiadane przez księdza, no właśnie, w kościele? Nie użyłabym chyba słowa skandal. Powiedziałabym raczej, że to jest dramat. Kolejny oto raz rodzice, krewni dzieci, generalnie rzecz biorąc społeczeństwo słyszy z ust osób traktowanych jak autorytety, wpływających na to, co ludzie sądzą, słyszy pochwałę przemocy utożsamianej ze sposobem wychowania. Myślę, że tutaj nie jest skandalem to, że ten ksiądz wypowiedział takie słowa. Dramatem jest fakt, iż on i wielu innych członków naszego społeczeństwa wciąż podziela przekonanie o tym, że dorośli opiekunowie mają pełne prawo w dowolny sposób wychowywać swoje dzieci. Nawet jeśli utożsamiają to wychowywanie z czystą żywą przemocą, z ubliżaniem, z wyrażeniem pogardy wobec dziecka, nienawiści, a także z razami fizycznymi. Problem dotyczy zresztą nie tylko [...] dorosłymi a dziećmi. Popatrzmy, jak niezwykle często w naszych rodzinach - co to często mówimy o tym, że to przecież najważniejsza rzecz dla Polaka, rodzina w centrum naszego systemu wartości stoi i tak dalej - a z drugiej strony zestawmy te nic niewarte deklaracje z ogromną, ciemną zresztą, nie do końca zdiagnozowaną liczbą różnego rodzaju zachowań przemocowych w naszych rodzinach. Nasze rodziny są otóż pełne oprawców. I teraz jeśli członkowie naszego społeczeństwa słyszą zarówno z ust polityków - może, którzy dla niewielu osób są dzisiaj autorytetami, ale dla niektórych sam fakt, że pewne zdania usłyszeli w mediach, że tak mówiono w telewizji - jeśli słyszą z ust swojego księdza słowa świadczące o tym, że nie tylko rzeczą normalną jest posługiwanie się biciem i wrzaskiem, ale wręcz obowiązkiem troskliwego i dobrego rodzica jest stosowanie takich metod, to bardzo przepraszam, ale różne organizacje broniące praw dzieci mają jeszcze na całe dziesięciolecia, co robić w naszym społeczeństwie. Pani doktor, ten ksiądz przeprosił oczywiście później też za swoje słowa, ale pomimo tych przeprosin chyba taki niesmak zostaje. Jak mówię, we mnie zostaję bardziej rozpacz niż niesmak. Bo to nie jest kwestia głupoty, jak wyraził się ojciec Gużyński, czy głębokiego niedouczenia jakiegoś księdza, tylko to jest kwestia barbarzyńskich zupełnie przekonań podzielanych przez całkiem sporą część nas, Polaków.
d3qi8aa
d3qi8aa