Ma dość bycia "darmową nianią". Wiele babć czuje to samo

Wiele babć w Polsce opiekuje się wnukami nie uzyskując za to wynagrodzenia
Wiele babć w Polsce opiekuje się wnukami nie uzyskując za to wynagrodzenia
Marta Kosakowska

17.01.2023 20:11

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

- Za każdym razem obiecuję sobie, że przy kolejnej takiej prośbie odmówię. Ale tego nie robię, bo nie umiem. Nie chcę psuć relacji. Młodzi traktują mnie jak nianię na godziny, na każde zawołanie - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską Lucyna. W podobnej sytuacji jest wiele babć w Polsce. Jedynie nieliczne otrzymują za swoją pracę wynagrodzenie.

Z opublikowanych w zeszłym tygodniu badań CBOS wynika, że 68 proc. Polek w wieku 18-45 lat nie planuje dzieci w bliższej lub dalszej perspektywie. Ponad 40 proc. bezdzietnych kobiet w tym samym przedziale wiekowym w ogóle nie planuje mieć dzieci. Ankietowane wskazały jednak, że istnieje czynnik, który sprzyjałby chęci posiadaniu przez nie potomstwa. "Jak wynika z analiz, kobiety będące w związkach, które otrzymałyby pomoc w opiece nad dzieckiem z co najmniej trzech źródeł, znacznie częściej deklarują plany prokreacyjne zarówno w krótkim, jak i długim okresie" - podał CBOS w raporcie.

90 proc. kobiet będących w związku wskazało, że wsparcia w opiece nad dzieckiem udzieliłby im partner/mąż. Na drugim miejscu znaleźli się rodzice - wskazało ich 69 proc., a na trzecim – rodzice partnera/teściowie (58 proc.). Oznacza to, że opieka nad dzieckiem spoczywa - poza rodzicami - przede wszystkim na dziadkach. W wielu przypadkach wynika to z kwestii kulturowych oraz wciąż silnej w Polsce tradycji rodzin wielopokoleniowych.

Wielu dziadków chętnie oferuje pomoc przy wnukach, choć wśród nich, nie brakuje też takich, którzy choć pomagają, to czują dyskomfort z tego powodu, a nierzadko mają poczucie bycia wykorzystywanymi.

- Kiedy widzę, że dzwoni synowa, biorę głęboki wdech. Wiem, że będzie czegoś chciała, a zwykle tym "czymś" jest podrzucenie mi wnuków. To się zdarza w tygodniu, w piątki wieczorem, kiedy młodzi chcą wyjść na imprezę, ale też w weekendy, kiedy chcą wyjechać albo "odpocząć" - opowiada w rozmowie z Wirtualną Polską Lucyna.

- I ja się zwykle godzę, choć za każdym razem obiecuję sobie, że przy kolejnej takiej prośbie odmówię. Ale tego nie robię, bo nie umiem. Nie chcę psuć relacji. Młodzi traktują mnie jak nianię na godziny, na każde zawołanie. Mieszkamy blisko, co jest błogosławieństwem i przekleństwem - dodaje.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

"Dziadkowie chcą opiekować się wnukami, więc korzystamy"

W tym samym mieście mieszkają też dziadkowie dwóch córek Anny Rajkowskiej. - Dziadkowie pomagają nam, gdy dzieci są chore, a także w czasie wakacji. Często sami dzwonią i proszą, by przywieźć dzieci na noc, bo za nimi tęsknią - opowiada w rozmowie z Wirtualną Polską Anna. - Dziewczynki są bardzo związane z dziadkami, a ci chcą się opiekować wnuczkami, więc korzystamy. Nie ma tutaj żadnych zgrzytów czy kłótni - twierdzi.

- Jedynym małym spięciem było to, że rodzice początkowo nie chcieli zaakceptować tego, że nasze dzieci nie dostają cukru. Próbowali dawać im słodycze. Po czasie sami się przekonali, że dziewczynki, kiedy nie jedzą słodkiego, chętniej sięgają po owoce, warzywa i orzechy - wyjaśnia Anna. - Do tego dzieci nie oglądają telewizji, nie bawią się telefonami, za to uwielbiają prace plastyczne, gry planszowe i puzzle. Początkowo dziadkowie myśleli, że to mój wymysł, ale z czasem to zaakceptowali i widzą, że to służy dzieciom.

Babcia na etacie

Ewelina, mama trojga dzieci, która przez jakiś czas korzystała z opieki dziadków nad wnukami, uważa, że w wielu rodzinach wciąż brakuje otwartej rozmowy, która wyznaczałaby granice świadczonej przez dziadków pomocy. - Powinno się określić: liczbę godzin, pory opieki, sytuacje, w których dzieci mogą trafić pod opiekę dziadków oraz czy za opiekę będą mieli płacone, czy nie. Uważam, że zwrot za wyżywienie dziecka - z lekką nadwyżką - wydaje się konieczny – radzi.

- Mam wrażenie, że wiele babć tak naprawdę nie chce się opiekować wnukami, ale robią to, bo wstydzą się odmówić - przekonuje Ewelina. - Moi rodzice chyba nie wiedzieli, jak mają to zrobić, bo w końcu zaczęli zasłaniać się zdrowiem. Wszystkie dolegliwości i choroby uznali za konsekwencję opieki nad moimi dziećmi. Tylko że realnie były one efektem zaniedbań całego życia - tłumaczy. - Przy trzecim dziecku, podziękowałam dziadkom za tę "pomoc" i zatrudniłam nianię.

Zatrudnić w roli niani można również babcię lub dziadka. Wystarczy podpisać z nimi tzw. umowę uaktywniającą i skorzystać z dofinansowania z budżetu państwa. Do połowy minimalnego wynagrodzenia składki zapłaci ZUS. Uregulowanie pozostałej części spoczywa na rodzicach zatrudniających dziadków. Dzięki temu będą oni objęci ubezpieczeniem społecznym (emerytalnym, rentowymi i wypadkowym) i ubezpieczeniem zdrowotnym, jeśli opieka nad dzieckiem jest ich jedyną pracą.

Na podpisanie takiej umowy zdecydowała się Katarzyna, która zatrudniła swoją mamę. - Umówiłam się z nią na 900 zł miesięcznie. To naprawdę mało. Za opiekunkę w tym wymiarze zapłaciłabym pewnie ponad 2 tysiące złotych – wyjaśniała w rozmowie z Wirtualną Polską. Jak sama przyznała, nowa sytuacja spowodowała kryzys ich relacji. Katarzyna nie wiedziała, czy ma traktować matkę jak babcię jej dzieci, czy jak pracownika. Po etapie napięć między kobietami sytuacja się ustabilizowała. - Babcia odnalazła się w tej sytuacji, chociaż wiem, że było jej wstyd brać pieniądze. Miała moralne opory. Tak została wychowana. Kiedyś to było nie do pomyślenia płacić dziadkom za czas spędzany z wnukami. Dzisiaj to świetne wyjście dla obu stron - dodaje.

"Nie płacę i nie płaciłabym"

Lucyna na pytanie, czy dostaje coś w zamian za opiekę na dziećmi, mówi: - Dobre słowo, czasem "dziękuję", a czasem nawet i tego nie - przyznaje. - Robię to dla nich, bo ich kocham. Najgorsze jest to, jak zaczynają narzekać, że w pracy mają wyzysk, że ich wykorzystują, że mało im płacą. Wtedy dyskretnie zmieniam temat. Bo co ja mam powiedzieć? Robię dla nich za darmową nianię...

Ewelina ma mieszane uczucia w kwestii opłacania babć. Na potwierdzenie swoich wątpliwości przytacza historię znajomej. - Koleżanka zostawiała dzieci pod opieką babci na czas, kiedy wychodziła do pracy. Chyba nie do końca jej ufała, bo zainstalowała w domu kamerę. Okazało się, że babcia przez większość czasu leży na kanapie i ogląda telewizję. Dzieckiem tylko "nawigowała" z tej kanapy. Moim zdaniem, za taką "opiekę" nie należy się wynagrodzenie – twierdzi.

"Całe życie robiła wszystko dla dzieci, a później się na nią wypięli"

Nie ma statystyk, które wskazywałyby, ile babć w Polsce dostaje wynagrodzenie za opiekę nad wnukami. Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że niewiele. Nierzadko odbywa się to na zasadzie wymiany przysług między członkami rodziny, które uznawane są za coś oczywistego.

- Korzystam z opieki babć sporadycznie. Żadna z nich nie ma ochoty, by na co dzień opiekować się wnukami - mówi Klaudia. - Nie płacę i nie płaciłabym im za opiekę, ponieważ żadna z babć już nie pracuje - jedna jest na emeryturze, druga na rencie. Gdyby miały zrezygnować z dorobku na rzecz opieki nad moimi dziećmi, oczywiście w takim przypadku wypłacałabym im pensję.

- Poza tym, pomoc działa w obie strony. Mój mąż to tzw. złota rączka, więc pomaga na wiele sposobów, robi drobne naprawy, remonty, pomaga przy autach, czasem robimy dziadkom zakupy, gotujemy coś i się z nimi dzielimy. My również za to nie oczekujemy pieniędzy - podsumowuje.

Jednak, jeśli zapytać wprost, okazuje się, że babcie mają pewne oczekiwania, choć nie zawsze je werbalizują. To cicha nadzieja, że - kiedy zajdzie taka potrzeba - one również będą mogły liczyć na pomoc dzieci i wnuków.

- Teraz jestem jeszcze samodzielna, sprawna, ale lata lecą, a mnie pewnie w końcu zacznie brakować sił. Liczę, że wtedy będę mogła polegać na synu i synowej, wnukach, jak dorosną - mówi Lucyna. - Ale czy tak będzie, nie mam pewności. Miałam sąsiadkę, staruszkę, całe życie robiła wszystko dla dzieci, a później się na nią wypięli, umarła schorowana i samotna. Mam nadzieję, że u mnie będzie inaczej, ale pewności mieć nie mogę, bo różnie to bywa z dziećmi...

Marta Kosakowska, dziennikarka Wirtualnej Polski

Zapraszamy na grupę FB - #Samodbałość. To tu będziemy informować na bieżąco o wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was!

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (12)