Trwa ładowanie...
d2ybk9c

Nauczanie hybrydowe: dyrektorzy radzą sobie sami, MEN nadal pracuje w ciszy

Coraz częściej mówi się o nauczaniu hybrydowym w roku szkolnym 2020/2021. To łączenie metod tradycyjnych z elementami nauczania zdalnego. Jednak Ministerstwo Edukacji Narodowej milczy. Jerzy Małecki, dyrektor szkoły w Poznaniu, nie czeka z założonymi rękoma. Tłumaczy nam, jak wygląda przygotowanie planu działania na każdą ewentualność.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Dyrektor Zespołu Szkół Łączności w Poznaniu szykuje się do nauczania hybrydowego
Dyrektor Zespołu Szkół Łączności w Poznaniu szykuje się do nauczania hybrydowego (Archiwum prywatne)
d2ybk9c

Do rozpoczęcia roku szkolnego został miesiąc. Nauczyciele, uczniowie i rodzice nadal nie wiedzą, jak będzie wyglądała nauka w roku szkolnym 2020/2021 i na czym będzie polegało nauczanie hybrydowe.

Zagrożenie nie zniknie w miesiąc

Marta Charaś oświatę zna od podszewki. Pracuje jako nauczyciel w dwóch szkołach i jest też mamą 8-latki i 3-latka. Teraz jest pełna obaw. - Nie wyobrażam sobie powrotu do "normalnego" nauczania od września. I zupełnie nie rozumiem, dlaczego minister tak zwleka z podjęciem decyzji. Nie kupuję tego argumentu, że do połowy sierpnia sytuacja może się zmienić. Jeśli mamy po 500 potwierdzonych nowych zachorowań każdego dnia, nie wierzę, że w ciągu miesiąca ta liczba gwałtownie spadnie i powrót do szkoły będzie bezpieczny - przekonuje nauczycielka.

d2ybk9c

Koronawirus w Polsce. Co z powrotem do szkół? Dariusz Piontkowski mówi o wrześniu

- Ja nie dość, że nie wiem, jak będzie wyglądała moja praca, to nie wiem, też jak będzie wyglądało moje życie prywatne. Czy mam szykować moją ośmiolatkę na kolejne miesiące w domu? A może zacząć robić zapasy rękawiczek i żeli do dezynfekcji, bo będzie musiała normalnie wrócić do szkoły? Boję się, zwyczajnie się boję, choć nie chcę, żeby moje dzieci to widziały - mówi i dodaje, że ze względu na stan zdrowia powinna w szkole uważać tak samo, jak nauczyciele po 50. roku życia, o których GIS mówił w swoich wytycznych.

Strach i niepewność Marty podziela wielu innych rodziców i nauczycieli. Większość z nich może jedynie czekać na rozwój wydarzeń, choć są też takie szkoły, które nawet bez wytycznych kuratorium oświaty i przepisów MEN już planują pracę.

d2ybk9c

Nauczanie hybrydowe: dyrektor ma na to sposób

Jerzy Małecki, dyrektor Zespołu Szkół Łączności w Poznaniu, zazwyczaj spędza przełom lipca i sierpnia na urlopie. Ale ten rok szkolny nie jest taki, jak poprzednie. Dlatego zamiast na urlopie, Małecki jest w swoim gabinecie, przygotowując strategię na każdą ewentualność, bo nie wie, który scenariusz MEN obwieści pod koniec sierpnia.

- Jeśli tylko pozwoli na to Ministerstwo Edukacji Narodowej, moi uczniowie od 1 września nie wrócą do szkoły w pełnym składzie - deklaruje dyrektor. Co to oznacza? - W ZSŁ jesteśmy od dawna przygotowani do nauczania hybrydowego, czyli po prostu mieszanego. Zakładamy, że od 1 września, przez dwa tygodnie, w szkole uczyć się będą uczniowie klas pierwszych i drugich. Zaś uczniowie klas trzecich i czwartych będą mieć zajęcia zdalnie. Potem nastąpi zmiana - młodsi uczniowie mają zajęcia w domach, starsi w szkole - wyjaśnia.

Dyrektor Jerzy Małecki nie widzi szans, aby uczniowie wrócili do szkół "po staremu" Archiwum prywatne
Dyrektor Jerzy Małecki nie widzi szans, aby uczniowie wrócili do szkół "po staremu"

Gdzie będą wówczas nauczyciele? - Nauczyciele będą normalnie przychodzili do pracy. Te zajęcia, które będą prowadzone z młodzieżą bezpośrednio, odbędą się w klasie, z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa. Te zajęcia, które będą realizowane online, poprowadzą w osobnych pomieszczeniach, wyposażonych w cały niezbędny sprzęt. Nie chcę, żeby moi nauczyciele musieli wykorzystywać prywatny sprzęt do celów służbowych - podkreśla dyrektor i zaznacza, że takie rozwiązanie chciał zastosować już w poprzednim roku szkolnym, gdy wybuchła pandemia, ale miał ręce związane przepisami.

d2ybk9c

Choć w planach dyrektora ZSŁ w Poznaniu jest zmniejszenie liczby uczniów przebywających jednocześnie na terenie szkoły do 500 osób, nadal będzie konieczne zastosowanie środków bezpieczeństwa. I nie ma na myśli tylko mycia rąk i wietrzenia sal, o które postuluje GIS.

- W każdej sali będą środki do dezynfekcji, z których każdy będzie obowiązkowo korzystał. Bo nie wyobrażam sobie, żeby sprzęt w pracowniach miał przechodzić z rąk do rąk, bez dezynfekcji. Będzie obowiązek noszenia maseczek lub przyłbic. Do tego na portierni, przy jedynym wejściu do szkoły, już stanął skaner do mierzenia temperatury - urządzenie zaprojektowane przez naszego genialnego ucznia, Wiktora Nowackiego - wylicza dyrektor Zespołu Szkół Łączności.

W innych szkołach będzie trudniej

Jednocześnie Małecki zaznacza, że jego szkoła to ewenement i ma świadomość, że rozwiązania, które chce wprowadzić, nie we wszystkich szkołach będą realne. Raz, że jego placówka jest dobrze wyposażona. Dwa, że nauczyciele już od 2008 roku wiedzieli, jak uczyć zdalnie. - Mieliśmy uczniów, którym stan zdrowia nie pozwalał na przychodzenie do szkoły, więc uczyli się przez internet. Część nauczycieli była na szkoleniu w Anglii, mieliśmy kurs przygotowany przez naukowców z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu - mówi.

d2ybk9c

Jedna z nauczycielek, której opowiadam, jak może wyglądać praca w poznańskiej szkole, zauważyła, że to kolejny przykład ogromnych dysproporcji w polskiej edukacji. - Są przecież szkoły, które nawet gdyby chciały wprowadzić nauczanie hybrydowe, nie będą miały do tego sprzętu. Bo o ile w każdej klasie jest komputer, na którym da się uruchomić dziennik elektroniczny, nie na każdym z nich da się poprowadzić rozmowę wideo z 15 osobami, o bardziej zaawansowanych metodach już nie wspominając - komentuje.

Czy szkoła ruszy "normalnie" od 1 września?

Jerzy Małecki stanowczo mówi, że powrót do stacjonarnego nauczania na starych zasadach nie wchodzi w grę. - Nie wyobrażam sobie powrotu do normalnego nauczania. Żaden odpowiedzialny dyrektor nie wpuści do szkoły kilkuset osób, bo to się wiąże z zagrożeniami, które w Polsce są nadal na bardzo wysokim poziomie. Ta epidemia się rozwija i nie widać jej końca - mówi.

Jak zatem postąpi Małecki i zapewne inni dyrektorzy, jeśli na dwa tygodnie przed rozpoczęciem roku szkolnego minister Piontkowski zdecyduje, że dzieci wracają do swoich placówek? - Będę musiał powołać się na zapis w prawie oświatowym dotyczący bezpiecznych warunków nauki i pracy w szkole. Jeśli uznam, że nie mogę ich zapewnić, zwrócę się do Wydziału Oświaty Urzędu Miasta w Poznaniu z prośbą o pozwolenie na zawieszenie zajęć ze względu na bezpieczeństwo młodzieży i pracowników - mówi.

d2ybk9c

Decyzja dyrektora i odpowiedzialność też

O aktywności dyrektorów placówek, w krótkim oświadczeniu wysłanym do redakcji WP Kobieta, wspomina też Justyna Sadlak z biura prasowego MEN. "Gdyby pojawiło się ognisko epidemii czy realne zagrożenie dla zdrowia, czy życia uczniów oraz nauczycieli, dyrektor szkoły, po uzyskaniu zgody powiatowego inspektora sanitarnego, będzie mógł szybko zareagować" - czytam w piśmie.

"W tej chwili pracujemy nad odpowiednimi regulacjami prawnymi w tym zakresie. Dla dyrektora przesłanką do podjęcia działań tj. wystąpienia do organu prowadzącego oraz państwowego powiatowego inspektora sanitarnego o zgody na zawieszenie zajęć będzie brak możliwości zapewnienia bezpieczeństwa zdrowotnego uczniom, w tym np. stwierdzone przez właściwe służby przypadki zachorowania na COVID-19" - informuje MEN.

d2ybk9c

Można więc założyć, że to dyrektorzy będą podejmowali decyzję o tym, czy szkoły będą działały "normalnie". A co za tym idzie, będą ponosić ich konsekwencje. Jak będzie faktycznie - mamy się dowiedzieć na początku sierpnia. Jak powiedziała mi pracownica Ministerstwa Edukacji Narodowej, konkrety poznamy w pierwszej połowie sierpnia.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d2ybk9c

Podziel się opinią

Share

d2ybk9c

d2ybk9c