Blisko ludziTak Polaków postrzega teraz świat. "To jest godne podziwu"

Tak Polaków postrzega teraz świat. "To jest godne podziwu"

Zmienia się postrzeganie Polaków za granicą
Zmienia się postrzeganie Polaków za granicą
Źródło zdjęć: © East News | Jaap Arriens
Marta Kosakowska

30.03.2022 15:09, aktual.: 01.04.2022 10:34

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

- Kiedy Włosi dowiadywali się, że jestem z Polski, reagowali bardzo przychylnie, wypytywali o sytuację w Ukrainie i o pomoc, której udzielamy uchodźcom. W jednej kawiarni dostałam nawet kawę za darmo, ponieważ Włoch, który prowadził to urocze miejsce, stwierdził, że robimy wiele dobrego dla Ukraińców i należy się nam szacunek - relacjonuje w rozmowie z WP Kobieta Agata. Polacy za granicą są zalewani pozytywnym gestami wdzięczności za pomoc Ukraińcom. O to, jak Polaków, jako naród, po fali pomocy uchodźcom, odbierają inne narodowości, zapytaliśmy ekspertów ds. wizerunku.

"Polacy rozumieją, co znaczy wojna" brzmiał tytuł artykułu, który pojawił się na łamach "The Guradian". Opisano w nim falę pomocy, z którą Polacy ruszyli najpierw w stronę ukraińskiej granicy, by później rozprzestrzenić ją po całym kraju. Podobne materiały pojawiły się w wielu zagranicznych mediach. CNN, BBC, "Die Welt" to tylko niektóre z nich. Ze wszystkich wybrzmiewa jedno: wyrazy uznania dla postawy Polaków, którzy w obliczu wojny u sąsiadów ruszyli z pomocą.  

"Ta wojna, która nie jest tak blisko nas, jak naszych polskich sąsiadów, byłaby może dobrą okazją do zaprzestania modnej obecnie nagonki na Polskę. I pamiętania, że Polacy (może nie wszyscy, ale większość), tak jak w 1939 r. czy 1980/81 r., znów nadstawiają karku za wolność nas wszystkich, za godność Europy, i znów ponoszą większe ofiary niż my, Niemcy. Również w Pradze i Budapeszcie ludzie doskonale wiedzą, jak to jest, gdy po ulicach przejeżdżają rosyjskie czołgi" - napisał "Die Welt". 

Polakom podziękował także papież Franciszek. - Wy jako pierwsi wsparliście Ukrainę otwierając swoje granice, swoje serca i drzwi swoich domów dla Ukraińców uciekających przed wojną. Hojnie ofiarujecie im wszystko, czego potrzebują, by mogli żyć godnie pomimo dramatu obecnej chwili - powiedział.  

"Gość w dom, Bóg w dom"  

Płynąca w stronę Polski fala pochwał korzystnie wpływa na postrzeganie Polski za granicą. Czy wizerunek Polaków będziemy dzielić na ten przed i po wojnie w Ukrainie?

- Większość krajów zachodnich może tak do tego podchodzić, jednak warto zauważyć, że w tej sytuacji wybrzmiały nasze cechy narodowe, bo przecież Polacy również w czasie II wojny światowej nie stronili od pomocy, np. Żydom, ukrywając ich w swoich domach - mówi w rozmowie z WP Kobieta Bartosz Czupryk, ekspert ds. wizerunku i marketingu politycznego.

- Taka okoliczność daje potwierdzenie, że jako Polacy, w ujęciu globalnym, mamy ogromne serca. Warto zauważyć to, że w Polsce nie ma obozów dla uchodźców, lecz są oni zapraszani do prywatnych domów. Na tle wielu narodów na świecie wyróżniamy się właśnie tą gościnnością. 

Te słowa potwierdza w rozmowie z WP Kobieta doktor Marta Hereźniak, ekspertka ds. budowania wizerunku narodowego z Uniwersytetu Łódzkiego. - Skala pomocy, której dostarczają Polacy, jest czymś, czego świat jeszcze nie widział. Warto zaznaczyć, że model radzenia sobie z uchodźcami w innych krajach jest odmienny niż w Polsce - zauważa. – Tutaj uchodźcy przyjmowani są do prywatnych domów, co jest ewenementem.

Marzena Solak, Polka mieszkająca w Reykjawiku, przyznaje, że spotyka się z wieloma ciepłymi gestami. - Islandczycy postrzegają Polaków tak, jakby to była też nasza wojna. Ze względu na to, że jesteśmy tak blisko i tak pomagamy. W związku z tym otaczają nas większą troską. Wzruszyło mnie to, kiedy znajomi zapytali mnie, czy moi rodzice w Polsce są bezpieczni i czy nie potrzebują pomocy - opowiada.

- Usłyszałam nawet, że w razie czego, jest dla nich miejsce na Islandii i że zawsze mogą tu przyjechać - dodaje. - Islandczycy są też pod wrażeniem, że tylu Polaków przyjmuje Ukraińców do swoich domów. Moja znajoma Islandka powiedziała: "Ciężko o człowieczeństwo w dzisiejszych czasach, więc kiedy ktoś przyjmuje kogoś do domu i daje mu swoje łóżko, to jest godne podziwu" - cytuje.

- Nie bez kozery mówi się u nas "Gość w dom, Bóg w dom". To jest nasza spuścizna historyczna, ale też wychowania w duchu katolickim, które przenosi się na obecną rzeczywistość. Polacy mają rozwiniętą empatię, więc potrafią współczuć i współodczuwać z uchodźcami - podkreśla Czupryk.

- Przyczyną jest również to, że walka o wolność, o ojczyznę, o dom, jest w nas głęboko zakorzeniona. Historia jest ciągle żywa w naszych domach, więc te wszystkie cechy są konsekwencją naszych doświadczeń na przestrzeni lat. Nasze ważne cechy to ofiarność, gotowość do pomocy i do walki, ideowe podejście, a to wszystko ma podłoże w tradycyjnych wartościach, jakimi są rodzina, naród, tradycja, tożsamość narodowa – dodaje. 

Polski zryw narodowy 

- Zryw narodowy to również jedna z naszych narodowych cech. W historii mówiło się o zrywach narodowo-wyzwoleńczych, ale w kontekście historycznym możemy mówić też o zrywie solidarnościowym - wyjaśnia Czupryk.

- Ta cecha jest zwykle uśpiona w narodzie, ale podskórnie jest żywa i uruchamia się w sytuacjach trudnych, które wymagają natychmiastowego działania. Zawsze są to inicjatywy oddolne, co również jest charakterystyczne dla Polaków, którzy lepiej funkcjonują do momentu, w którym politycy czy władza nie zduszą pewnych inicjatyw. A te działają wtedy fantastycznie i przynoszą niebywałe rezultaty, co widać na przykładzie pomocy uchodźcom z Ukrainy.  

Podobny zryw miał miejsce w sytuacji śmierci papieża Jana Pawła II. - W czasie, kiedy umierał papież, Polacy się niesamowicie zjednoczyli. Nie miało znaczenia, czy ktoś był wierzący, czy nie, ludzie gromadzili się na placach, w kościołach i czuwali, modlili się, utożsamiali się z jego cierpieniem. To jest ta polska jedność, empatia, solidarność - mówi ekspert. 

- W amerykańskiej telewizji bardzo chwalą Polaków i podkreślają, że to, co robią dla Ukraińców, jest niesamowite - mówi w rozmowie z WP Kobieta Maja Klemp, Polka mieszkająca w Nowym Jorku. - Wszyscy zauważają, że ta cywilna mobilizacja jest godna podziwu – dodaje.

Gesty sympatii z całego świata 

Tego podziwu Agata doświadczyła na własnej skórze. - Ostatnio byłam na krótkim wyjeździe we Włoszech. Kiedy Włosi dowiadywali się, że jestem z Polski, reagowali bardzo przychylnie, wypytywali o sytuację w Ukrainie i o pomoc, której udzielamy uchodźcom. W jednej kawiarni dostałam nawet kawę za darmo, ponieważ Włoch, który prowadził to urocze miejsce, stwierdził, że robimy wiele dobrego dla Ukraińców i należy się nam szacunek - relacjonuje.

Przyjemna sytuacja spotkała również mieszkającą w Australii Irenę Domagałę - Pojechaliśmy na wakacje na Górę Kościuszki. Gospodarz zapytał o nasze korzenie, a kiedy powiedzieliśmy, że jesteśmy Polakami, położył rękę na sercu i wyraźnie poruszony powiedział: Właśnie oglądałem wiadomości. Te wózki na granicy podstawione przez polskie mamy... Wzruszenie odebrało mu głos - relacjonuje w rozmowie z WP Kobieta. 

Justyna i Paweł, podróżnicy znani w mediach społecznościowych jako Couple Away, spotkali się z gestem sympatii w odległym Meksyku. W jednym z tamtejszych sklepów z pamiątkami sprzedawca zapytał parę, skąd pochodzi. Gdy usłyszał, że blogerzy są z Polski, podziękował im za to, co Polacy robią dla Ukraińców. - Wysyłam wam siłę, abyście mogli wspierać ludzi, którzy was potrzebują i których już wspieracie. Cieszymy się bardzo w Meksyku i w Ameryce, że Polska wyciąga pomocną dłoń. Wiemy, że wy też cierpieliście z powodu wojny, a teraz pomagacie ludziom, którzy opuszczają Ukrainę z powodu tyrana - mówi mężczyzna filmiku zamieszczonym na Instagramie.

Jaki jest stereotyp Polaka? 

Według badania CBOS z 2011 roku, jako naród jesteśmy religijni, patriotyczni, rodzinni, umiemy się jednoczyć, pracujemy profesjonalnie i szanujemy pracę, jesteśmy raczej mniej pewni siebie niż inne narodowości Europy i mniej kulturalni. Opinie o Polakach, jakie płyną w mediach z ust obcokrajowców wskazują, że często narzekamy, potrafimy wyjść na ulicę i manifestować nasz sprzeciw, jesteśmy bardzo pracowici, ale najważniejsza mimo wszystko jest dla nas rodzina, co doskonale widać w tym, jak wsparliśmy Ukraińców.

- Nasz wizerunek w stosunku do ubiegłych lat wzbogacił się o nowy wymiar, co jest szczególnie pozytywne, ponieważ w ostatnich latach Polska niestety kojarzyła się ze zjawiskami odwrotnymi do tych, które teraz obserwujemy: z ksenofobią, zamknięciem, łamaniem praworządności - zauważa Marta Hereźniak.

- Warto zaznaczyć, że nie tylko my sami pracujemy na ten wizerunek. To, w jaki sposób Ukraińcy wielokrotnie wyrażają wdzięczność i nagłaśniają naszą postawę chociażby w mediach społecznościowych, które w tej wojnie odgrywają kluczową rolę - działa na naszą korzyść i uwiarygadnia nas w oczach społeczności międzynarodowej. Tak zresztą wygląda dyplomacja publiczna w praktyce - komunikacja zachodzi nie tylko na poziomie rządowym, ale także między ludźmi, społeczeństwami. Aby utrzymać te pozytywne nastroje, ważne, aby rząd zaczął odciążać obywateli w działaniach pomocowych - podkreśla Hereźniak.

Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was!

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Zobacz także