Dr Maria Kubisa udzieliła wstrząsającego wywiadu. Mówi, co przejęły służby

Dr Maria Kubisa gościła w programie "Fakty po Faktach"
Dr Maria Kubisa gościła w programie "Fakty po Faktach"
Źródło zdjęć: © TVN24 | screen z programu "Fakty po Faktach"

18.09.2023 20:31, aktual.: 18.09.2023 22:00

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

W styczniu agenci CBA zabrali z gabinetu dr Marii Kubisy dokumentację medyczną pacjentek, a w niedzielę pojawiła się informacja o tym, że kobiety leczone przez ginekolożkę są wzywane na przesłuchania. Do sprawy w programie "Fakty po Faktach" odniosła się sama lekarka.

Zabrana przez agentów CBA dokumentacja obejmowała ponad sześć tysięcy kart pacjentek, gromadzonych w gabinecie lekarki od 1996 roku. Zarekwirowano też dwa laptopy ginekolożki i jej telefon komórkowy.

W niedzielę, w przygotowanym przez Renatę Kijowską materiale opublikowanym w "Faktach" przekazano, że obecnie na przesłuchania są wzywane pacjentki dr Marii Kubisy. Jedna z nich przyznała, że została zapytana m.in. o to, czy dostawała od ginekolożki jakieś tabletki. - Czułam się, jakbym musiała się wyspowiadać ze swojego prywatnego życia. Naprawdę bardzo współczuję innym pacjentkom, które dostaną takie wezwanie - powiedziała kobieta.

Ginekolożka o działaniach służb: Jestem zbulwersowana

Dr Maria Kubisa, która sama do tej pory nie została przesłuchana przez służby i - jak przyznała - nie wie, jaki ma status w sprawie, gościła w poniedziałkowym programie "Fakty po Faktach" na antenie TVN24. W rozmowie z Katarzyną Kolendą-Zaleską odniosła się do podejmowanych wobec jej osoby działań.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

- Jestem zbulwersowana, że ktoś te wszystkie dokumenty, bardzo ważne, zawierające tajemnicę lekarską, wertuje. To są dane pacjentek bardzo wrażliwe, nie wiem, jak to możliwe - mówiła na antenie TVN24. Dodała, że na jej przykładzie widać, że prywatność i dane pacjentek w Polsce nie są chronione.

- Pacjentki boją się cokolwiek powiedzieć, ja boję się cokolwiek wpisać. Jak mam leczyć ludzi? Niech ktoś mi powie - podkreśliła.

Wspomniała też, że w zarekwirowanych przez służby zeszytach znajdowały się wszystkie informacje na temat porodów jej pacjentek, poronień, zakażeń, zapaleń, a także zdjęcia USG czy zdjęcia po operacjach.

- Nie byłam w stanie ochronić tych danych, czuję się wobec moich pacjentek bardzo źle. Pacjentki mnie wspierają, ale też są zbulwersowane - wyznała lekarka.

"Boją się iść do polskiego szpitala"

Dr Maria Kubisa przekazała, że nie ma dostępu do danych pacjentek od stycznia, co utrudnia leczenie. - Ostrzegam, że jak któraś z pacjentek zachoruje na raka szyjki macicy, ja tego tak nie zostawię. Ponoszę odpowiedzialność za zdrowie i życie ludzi - powiedziała.

Przyznała też, że wiele pacjentek z Polski przyjeżdża do niej na leczenie do Niemiec.

- Nie mówię tylko o terminacjach ciąży. Po prostu boją się iść do polskiego szpitala - stwierdziła lekarka. Zaznaczyła też, że nie tak łatwo ją zastraszyć.

- Dziewczyna w 12. tygodniu ciąży była u swojego lekarza, zrobił jej zdjęcia USG, widział wadę płodu i nic nie powiedział. Sama porównała zdjęcia z tego USG ze zdjęciami zrobionymi podczas poprzedniej, prawidłowej ciąży i poszła do innego lekarza, który powiedział, że ma wadę letalną. Nie zataił przed nią tej informacji. Przyjechała do mnie na terminację ciąży - wspomniała ginekolożka.

Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was! Chętnie poznamy wasze historie, podzielcie się nimi z nami i wyślijcie na adres: wszechmocna_to_ja@grupawp.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło artykułu:WP Kobieta
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (49)
Zobacz także