Ciało i umysł to jedność. Nie da się ich rozdzielić. Kiedy w głowie trwa gonitwa myśli, mięśnie instynktownie się naprężają. Jeśli takie sytuacje powtarzają się często, stres kumuluje się w ciele. A to nie sprzyja dobremu samopoczuciu i urodzie. Postanowiłam poszukać sposobów na relaks w medycynie alternatywnej. Odwiedziłam czterech specjalistów. Dzięki nim wróciła mi naturalność gestów i wigor. Ty też poczuj swoje ciało. Lekcja dla zgarbionych *Znajoma, która brała udział w warsztatach Techniki Alexandra, przestała się garbić, porusza się lekko i z wdziękiem. Ja w wieku 31 lat mam dość wysłuchiwania kazań w stylu: „Biust do przodu. Nie szuraj nogami!”. Postanawiam coś z tym zrobić. Idę na zajęcia do Magdaleny Kędzior, nauczycielki Techniki Alexandra. Kładę się na stole, pod głową mam książki w miękkiej oprawie. Nie muszę się rozbierać, jak przed masażem. Gdy nauczycielka dotyka moich ramion i pleców, słyszę: – *Pomyśl, że te partie ciała oddają swój ciężar do podłoża. (Trudno opisać jej dotyk: nie jest
to ani ucisk, ani głaskanie). Poczuj, jak Twoja szyja jest swobodna. Głowa skierowana do przodu i do góry. Twoje plecy się wydłużają i rozszerzają. *To wszystko brzmi trochę jak science fiction. Ale nauczycielka tłumaczy mi: – Właśnie teraz Twoje ciało dostaje impuls, uczy się, że wygodnie jest być zrelaksowanym i wyprostowanym. *Jeśli się zgarbisz w ciągu dnia, ciało samo sobie przypomni, że zna inną pozycję, znacznie wygodniejszą, i automatycznie wróci do niej. Instynktownie będzie podążało za naturalnym układem. Nie musisz więc cały czas pamiętać, by trzymać się prosto jak struna. Nie spinaj łopatek, nie wypinaj na siłę klatki piersiowej do przodu. Bo wtedy od garbienia przeszłabyś do nadmiernego usztywnienia. Długo nie wytrzymasz w takiej sztucznej pozycji.
* Lekcja dla żyjących w stresie Jestem świeżo upieczonym kierowcą. Gdy prowadzę samochód, każdy mój mięsień jest boleśnie napięty. Sztywne ręce zaciskają się na kierownicy. Nad pedałem sprzęgła czeka na wszelki wypadek wyciągnięta stopa. W Internecie na stronie http://technikaalexandra.w.interia.pl czytam: *„Odkrycie Alexandra polega na tym, że każdy z nas przy wykonywaniu nawet najdrobniejszej czynności wkłada w nią zbyt wiele wysiłku”. Postanawiam więc pójść na kolejne zajęcia, tym razem do nauczycielki Hanny Sypiańskiej.
– Czemu jestem takim kłębkiem nerwów w tym samochodzie? – pytam ją. Hanna Sypiańska tłumaczy, że pod wpływem stresu moje ciało reaguje mobilizacją albo zamieraniem w bezruchu. Zupełnie jak zwierzę, gotowe do walki, ucieczki albo truchlejące ze strachu. Ja w samochodzie zamieram, kulę się w sobie, usztywniam klatkę piersiową. Prawie nie oddycham. A przecież przy płytkim oddechu potęguje się stres. Co wtedy robić? – Aby nauczyć się opanowywać stres, trzeba zdobyć wiedzę i umiejętności. Na naukę Techniki Alexandra potrzeba ok. 20 spotkań. W czasie lekcji dowiaduję się, że w samochodzie mogę spróbować rozluźniać napięte ręce, poruszając delikatnie łokciami. Trzeba też zwrócić uwagę na wydech: spokojny, przez usta. A po powrocie do domu nie można dopuszczać do kumulowania napięcia. Najlepiej położyć się na podłodze, a pod głowę wsunąć książki. Wtedy całe ciało się odpręża, korzystając z oparcia na ziemi.