Na całe zło świata: imbir!

Gdy odczujecie, że jesienny „obcy” znów lęgnie się w waszym gardle - sięgnijcie po imbir!

Obraz
Źródło zdjęć: © sxc.hu

Zaczęło się! Obcy znów lęgnie się gdzieś w gardle. Początkowo delikatna chrypka, coś jakby podrażnienie przełyku ostrym jedzeniem. Potem ból się nasila, zakwita w całym gardle, przechodzi do nosa i spada do tchawicy. Nie ma się co oszukiwać, nastał jesienno – zimowy czas chorób!

Gardło to tylko początek. Później lawina już nie może się zatrzymać. Boli nas wszystko, a jedynym azylem pozostaje łóżko. Jak Polska długa i szeroka każdy ma swoje naturalne, domowe sposoby na choroby. I nie chodzi bynajmniej o leczenie objawów, a raczej o zapobieganie. Do dziś pamiętam wielkie słoje z malinami w cukrze, które już w lecie stały na kuchennym parapecie w domu mojej babci. Wydobywał się z nich przedziwny słodkawy zapach, a babcia kazała mi pić ten lepki syrop, oczywiście po to, „by nie zachorować”.

U moich kuzynek, tuż przed jesienią rusza natomiast produkcja domowego „zajzajeru”. Jest to przedziwna mieszanina czosnku, spirytusu, soku z cytryny i miodu. Nie mogę nawet umoczyć języka w tym świństwie, co oczywiście powoduje, że potem – według mojej rodziny - ciągle jestem chory. Podobne cudowne właściwości posiada również „proboszczówka” ochoczo produkowana przez moją znajomą. Ten miodowo-cytrynowy likier na spirytusie „zabija w gardle cale zło”. Wystarczy tylko każdego dnia łyknąć mały kieliszeczek! Za to moja wiedeńska przyjaciółka od lat wyznaje kult... imbiru. Za każdym razem w zimie powtarza swoją mantrę: „jogging plus imbir równa się zdrowie”.

Z imbirem mam spory problem. Nigdy nie przywiązywałem do niego większej wagi. Przez lata nie miałem pojęcia jak wygląda. Występował podobno w piernikach pieczonych na Boże Narodzenie, ale ja pierników nie lubię, więc imbir mnie nie obchodził. Potem pojawiły się u nas smaczne imbirowe ciasteczka z Niemiec, oraz imbir kandyzowany: słodki i ostry. W końcu Polska oszalała na punkcie sushi. Do tej japońskiej potrawy często podawany jest imbir różowy tzw. sushoga i czerwony, czyli benishoga. Pomiędzy poszczególnymi potrawami „zagryza się” imbirem, by odświeżyć jamę ustną i przełyk. W ten sposób lepiej jesteśmy przygotowani na kolejne smakowe wariacje.

Imbir w Polsce trochę niesłusznie został zapomniany. W dawnych czasach, gdy mięso trzeba było przed podaniem na stół lekko „odnowić” (nie znano wówczas lodówek!) imbir nadawał się do tego znakomicie. Imbirowe sosy i zalewy świetnie maskowały niedoskonałości potraw. Smak przyprawy był tak intensywny, że skutecznie zabijał wszelkie „smrody”. O imbirze co chwilę przypomina Jędrzej Kitowicz w „Opisie obyczajów za panowania Augusta III”. Do dziś lekką grozę budzi we mnie przepis na „czarną gęś”, którą przyprawiano paloną słomą (!), miodem, mocnym octem, pieprzem i „imbierem”.

Może właśnie ta ostatnia przyprawa ratowała biesiadników przed sporymi problemami żołądkowymi? Potem imbir jeszcze przez lata egzystował w polskiej kuchni między innymi jako nieodzowny składnik farszów, którymi z powodzeniem nadziewano mostki cielęce i baranie, prosięta, kapłony i pulardy. W dawnej Polsce wielkim wzięciem cieszyła się także imbirówka produkowana pod nazwą „Mandarin-Ginger”. Był to likier korzenny o delikatnym aromacie i lekko palącym korzennym smaku. Dziś można go sobie przyrządzić samemu w domu, używając - oprócz sporej ilości imbiru - również miodu, cynamonu, goździków, kolendry i wanilii.

Imbir uprawiano już trzy tysiące lat temu. W kuchni używali go chętnie starożytni Rzymianie. W medycynie wschodu (w Indiach, Chinach i Japonii) imbir jest uznawany za korzeń, który ma świetny wpływ na układ trawienny. Z rośliny tej do dziś wyrabia się leki przeciwreumatyczne, przeciwalergiczne i nasercowe. Imbir reguluje także poziom cholesterolu we krwi i posiada delikatne działanie przeciwbólowe. Tak więc gdy odczujecie, że jesienny „obcy” znów lęgnie się w waszym gardle - sięgnijcie po imbir, „zajzajer” lub „proboszczówkę”... W każdym przypadku zalecam jednak umiarkowanie w jedzeniu i piciu.

Wybrane dla Ciebie
Wraca trend sprzed lat. Swift już nosi taki manicure. Będzie hitem
Wraca trend sprzed lat. Swift już nosi taki manicure. Będzie hitem
W bloku trwa remont. Pokazała, co "sprawcy" zostawili pod drzwiami
W bloku trwa remont. Pokazała, co "sprawcy" zostawili pod drzwiami
Horoskop dzienny na jutro - środę 29 kwietnia 2026. Baran, Byk, Bliźnięta, Rak, Lew, Panna, Waga, Skorpion, Strzelec, Koziorożec, Wodnik, Ryby
Horoskop dzienny na jutro - środę 29 kwietnia 2026. Baran, Byk, Bliźnięta, Rak, Lew, Panna, Waga, Skorpion, Strzelec, Koziorożec, Wodnik, Ryby
Tak mówi o walce z rakiem. "Dostałam kulę i chemioterapię"
Tak mówi o walce z rakiem. "Dostałam kulę i chemioterapię"
Tak robią leśnicy po wyjściu z lasu. Żaden kleszcz się nie uchroni
Tak robią leśnicy po wyjściu z lasu. Żaden kleszcz się nie uchroni
Pij regularnie. Usuwa toksyny, balsam dla jelit i wątroby
Pij regularnie. Usuwa toksyny, balsam dla jelit i wątroby
Andrzej Poczobut uwolniony. Co wiadomo o jego żonie?
Andrzej Poczobut uwolniony. Co wiadomo o jego żonie?
Wyrób oprócz legitymacji emeryta. Skorzystasz ze sporych ulg
Wyrób oprócz legitymacji emeryta. Skorzystasz ze sporych ulg
Wsyp do wody i wymocz stopy. Po "skorupie" na piętach nie będzie śladu
Wsyp do wody i wymocz stopy. Po "skorupie" na piętach nie będzie śladu
Rozłóż, gdzie się da, a kuny uciekną. Dla nich to fetor
Rozłóż, gdzie się da, a kuny uciekną. Dla nich to fetor
O której najlepiej iść spać? "Okno zasypiania" trwa 1,5 godziny
O której najlepiej iść spać? "Okno zasypiania" trwa 1,5 godziny
Dodaj łyżkę do jajecznicy jak Gordon Ramsay. Robi ją tylko tak
Dodaj łyżkę do jajecznicy jak Gordon Ramsay. Robi ją tylko tak
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE 🔥