Blisko ludziTak Maria Pakulnis zareagowała na śmierć męża. Poruszające słowa

Tak Maria Pakulnis zareagowała na śmierć męża. Poruszające słowa

Maria Pakulnis wspomina zmarłego męża
Maria Pakulnis wspomina zmarłego męża
Źródło zdjęć: © AKPA | AKPA
23.09.2022 20:00

Maria Pakulnis pożegnała męża 20 października 2008 roku. Pogodzenie się z jego śmiercią było dla aktorki wyjątkowo bolesnym zadaniem. Niedawno Pakulnis otworzyła się w wywiadzie i wróciła do tych trudnych chwil. Opowiedziała, przez co dokładnie wówczas przechodziła. Jej opowieść chwyta za serce.

Maria Pakulnis zdecydowała się wrócić pamięcią do roku, w którym pożegnała ukochanego męża. W szczerym wywiadzie podkreśliła, że długo nie mogła się pogodzić z jego odejściem. Aktorka towarzyszyła Krzysztofowi Zaleskiemu do końca. Jeździła z reżyserem do szpitala, godząc opiekę nad chorym mężem z obowiązkami zawodowymi i wychowywaniem dorastającego syna.

Maria Pakulnis wspomniała ostatni dzień życia męża

Aktorka czuwała przy ukochanym mężczyźnie do samego końca. W rozmowie z Dorotą Wodecką Pakulnis wspomniała, że tego pamiętnego dnia od samego rana próby zdjęciowe. Kiedy tylko weszła na plan, stało się coś niecodziennego.

- Podjechałam pod bus charakteryzatorni i do tej pory nie rozumiem, dlaczego tak się stało, ale otworzyłam drzwi i powiedziałam, że muszę natychmiast jechać do szpitala. Pędziłam samochodem przez Dolinę Służewiecką, by przebić się na Szaserów, krzyczałam do kierowców, by mnie przepuścili. Weszłam na OIOM i uderzyła mnie sterylność. Przebłyski słońca i cisza. Zachowałam się irracjonalnie. Nalałam wody do miski, wzięłam ręcznik i zaczęłam myć Krzysiowi stopy. Pielęgniarka odsunęła ode mnie tę miskę i podała książeczkę do nabożeństwa z modlitwą za umierających ludzi. Nawet nie umiałabym jej znaleźć, bo nie byłam nigdy kościelna. Trzymałam go za rękę - wyznała gwiazda dla "Wysokich Obcasów".

Choć aktorka zdawała sobie sprawę, że mąż jest poważnie chory, jego odejście mocno przeżyła.

"Nieraz zdarzyło mi się w bólu wykrzyczeć: 'Jak mogłeś mnie z tym zostawić?!'"

Pierwsze miesiące po odejściu Zaleskiego były wyjątkowo trudnym czasem dla aktorki. Mimo przeżywanej żałoby, nie mogła zrezygnować z pracy - ktoś musiał zarabiać na rodzinę i utrzymać dom.

- Miałam nastoletniego syna do wychowania, który potrzebował ojca, i problemy finansowe, którym musiałam sprostać. A jeszcze w tym okresie zdarzyło mi się dostać po dupie od tak zwanych przyjaciół. Było mi ciężko, ale czułam obecność Krzyśka. I wciąż ją czuję - dodała Pakulnis.

Aktorka twierdzi, że cały czas w pewien sposób czuje obecność zmarłego męża. Mówi, że cały czas jest w stanie wyczuć specyficzny rodzaj energii wokół siebie.

- Kiedy umierali najbliżsi mi ludzie, to odczuwałam z tego powodu ból wręcz fizyczny. Ale trzeba mi było się z tym zmierzyć i dalej żyć, bo dostałam to życie i co? Będę wiecznie rozpaczać i się umartwiać? Nie. Nasi zmarli nie takiego życia dla nas pragną. Ja wierzę w moich opiekunów. I tak jak fizycznie można odczuwać obecność w mieszkaniu człowieka czy zwierzęcia, tak ja ośmieliłam się odczuwać ich energię. [...] Może nie wszyscy mają taką zdolność? Ja mam i prawdopodobnie odziedziczyłam ją po swoich litewskich przodkach. I może również dlatego nie boję się śmierci - podkreśliła gwiazda.

Zapraszamy na grupę na Facebooku - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was!

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (28)
Zobacz także