Blisko ludziKobiety na granicy rosyjsko-ukraińskiej żyją w głodzie i strachu. "Sytuacja jest dramatyczna"

Kobiety na granicy rosyjsko-ukraińskiej żyją w głodzie i strachu. "Sytuacja jest dramatyczna"

Pracownicy PAH dostarczają paczki żywnościowe mieszkankom przyfrontowych rejonów
Pracownicy PAH dostarczają paczki żywnościowe mieszkankom przyfrontowych rejonów
Źródło zdjęć: © PAH
Marta Kutkowska

08.02.2022 17:04, aktual.: 09.02.2022 07:26

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Podczas gdy cały świat obserwuje nerwowe ruchy Władimira Putina na granicy rosyjsko-ukraińskiej, mieszkanki strefy konfliktu zastanawiają się, za co przeżyją kolejne tygodnie. Niektóre żyją za równowartość stu dolarów miesięcznie (niespełna czterysta złotych).

Kryzys humanitarny najbardziej zagrożonych wojną mieszkańców obwodów donieckiego i ługańskiego ma twarz. Jest to twarz starszej, schorowanej kobiety, która nie ma możliwości lub siły opuścić pogrążonych w chaosie terenów. Wschód Ukrainy należy do najuboższych rejonów kraju.

- Kobiety w pierwszej kolejności rezygnują z jedzenia, potem z lekarstw - mówi w rozmowie z WP Kobieta Hanna Pomaholova, koordynatorka projektów Polskiej Akcji Humanitarnej we wschodniej Ukrainie

Te, które zostały

Na linii frontu rosyjsko-ukraińskiego mieszka 5,2 miliona osób. Prawie trzy miliony potrzebują pomocy humanitarnej, większość z nich to kobiety. 

- Kryzys na wschodzie Ukrainy jest nazywany najstarszym kryzysem humanitarnym, bo 30 proc. potrzebujących to osoby po 60. roku życia. Zazwyczaj to są seniorki. Ich największym, codziennym problemem jest trudna sytuacja materialna i brak możliwości zaspokojenia podstawowych potrzeb przez trwający konflikt zbrojny. 

- Jedna z kobiet, z którą rozmawiałam, ma sto dolarów (niespełna czterysta złotych) miesięcznie na życie. Pieniędzy starcza jej na lekarstwa i podstawowe produkty żywnościowe przez dwa tygodnie. Musi polegać na pomocy sąsiadów i wsparciu organizacji humanitarnych. Ma wszystkie dokumenty spakowane w jednym miejscu na wypadek, gdyby musiała z dnia na dzień uciekać przed wojną - mówi w rozmowie z WP Kobieta Weronika Perłowska, pracowniczka PAH.

Jak w praktyce wygląda oszczędzanie na jedzeniu? 

- Niektórych kobiet, zwłaszcza starszych, często nie stać nawet na olej słonecznikowy, nie mogą sobie pozwolić na regularny zakup mięsa. Zmniejszają racje żywnościowe, żyją o kaszy, ziemniakach, marchewce. Wspomagają się tym, co same zasadzą i wyhodują. Wiele osób mieszkających na terenach wiejskich zbiera latem owoce i grzyby, część zjada, część sprzedaje, by łatać skromny budżet. Wiele z nich polega wyłącznie na własnych uprawach - mówi w rozmowie z WP Kobieta Hanna Pomohalova. 

Niestety, praca na roli nie zawsze jest bezpieczna. Tereny przyfrontowe naszpikowane są minami lądowymi. Spacer po polu uprawnym, lesie czy łące niesie niebezpieczeństwo kalectwa lub śmierci. - Te miny są szczególnie niebezpieczne dla dzieci, które nieświadomie podnoszą je z ziemi. Zdarza się jednak, że ofiarą staje się rolnik, który próbuje uprawiać swoje pole - wspomina Perłowska.

Pracowniczki pomagające seniorkom badają ich potrzeby za pomocą specjalnych formularzy, które pozwalają ocenić stan bezpieczeństwa żywnościowego.

 - Zdarza się, że ankietowane kobiety płaczą, bo nie pamiętają, kiedy ostatni raz jadły mięso. Po prostu ich na nie nie stać - relacjonuje Hanna Pomohalova. - Zdarza się, że ze skromnej renty utrzymują całe rodziny - mówi pracowniczka PAH.

Dostarczenie żywności dla kobiet we wschodniej Ukrainie
Dostarczenie żywności dla kobiet we wschodniej Ukrainie© PAH

Niewidzialne dla świata

W przygranicznych rejonach infrastruktura została bardzo mocno uszkodzona. Wykluczenie komunikacyjne odcina seniorki od możliwości leczenia, załatwiania podstawowych urzędowych spraw. Młodzi wyjechali szukać lepszego życia, starsze kobiety zostały, bo boją się zmian lub nie mają dokąd się udać. W tym momencie, zupełnie bez wsparcia, mają problem nawet z podstawową opieką zdrowotną.

- W małych miejscowościach zazwyczaj jest dostęp tylko do lekarza pierwszego kontaktu. Jeśli jest potrzeba rozszerzonej konsultacji, np. z neurologiem, robi się problem - mówi Hanna Pomohalova.

- Na obszarach wiejskich nieraz w ogóle nie ma dostępu do lekarza, a lokalny transport jest zawodny lub nie istnieje. Doraźnie pomagają grupy lekarzy przemieszczających się na terenach wiejskich, ale to kropla w morzu potrzeb - kontynuuje kierowniczka programowa.

Siłaczki 

Pracowniczki PAH wspominają, że seniorki częściej niż na głód skarżą się na samotność. 

- Oprócz zapewniania podstawowych rzeczy, jak żywność czy artykuły higieniczne, jako Polska Akcja Humanitarna prowadzimy Centra Pomocy Psychospołecznej. Te ośrodki są często dla nich punktem, wokół którego toczy się życie. W miejscowości Switłodarsk, 7 kilometrów od linii frontu, w lokalnym centrum rządzi pani Wiera. Seniorki mają zapewnioną pomoc psychologiczną, ale bardzo j pomaga im także wzajemna obecność. Warsztaty rękodzieła są terapią na trudną rzeczywistość - relacjonuje Weronika Perłowska. 

Zniszczenia wojenne w strefie konfliktu
Zniszczenia wojenne w strefie konfliktu© PAH

Tatiana Michajłowna mieszkała w Alczewsku (obecnie – po drugiej stronie linii kontaktu). Z początkiem konfliktu przyjechała do Trochizbenki, aby opiekować się starszymi rodzicami. Siedząc w piwnicy, zaczęła pisać wiersze i robić robótki ręczne. Kiedy ruszył projekt wsparcia psychospołecznego PAH, stała się aktywną uczestniczką grup robótek ręcznych. Z czasem jej rodzice zmarli, a ona została zupełnie sama. Ostrzały uszkodziły jej dom w 2021 roku, jednak poradziła sobie z trudnościami i prowadzi teraz warsztaty rękodzieła dla innych osób starszych, wspierając ich zdrowie psychiczne i sprawiając, by nie czuli się samotni.

Inna lokalna aktywistka, pani Swietłana, zaczęła aktywnie uprawiać sport w wieku 41 lat. Trenuje w mieszkaniu, wiele przyrządów do ćwiczeń zrobiła samodzielnie. Kiedy w 2015 r. jej miasto zostało zbombardowane, pani Swietłana razem z 400 innymi osobami schowała się w sali gimnastycznej szkoły podstawowej. Spędzili tam kilka tygodni. Bez prądu, wody, ogrzewania i odpowiedniej ilości jedzenia. Na zewnątrz było bardzo zimno, temperatura dochodziła nawet do -20 st. C. Pani Swietłana podtrzymywała ludzi na duchu, podawała lekarstwa, nakłaniała do ruchu i organizowała ćwiczenia.

Pani Swietłana aktywnie pomaga innym seniorkom w strefie konfliktu
Pani Swietłana aktywnie pomaga innym seniorkom w strefie konfliktu © Polska Akcja Humanitarna | All Rights Reserved, Karol Grygoluk

"Kiedy miasto było ostrzeliwane i bombardowane, pomagałam starszym ludziom, młodym matkom z dziećmi schodzić do piwnicy. Niektórych znosiłam na własnych plecach" - wspomina.

Obecnie pani Swietłana jest wolontariuszką w centrum pomocy psychospołecznej dla osób starszych.

Zniszczenia wojenne terenów przygranicznych
Zniszczenia wojenne terenów przygranicznych © PAH

Kobiety mieszkające na linii frontu nie boją się rosyjskiego ataku, nie roztrząsają sprzecznych, medialnych doniesień. Wojna w nie wrosła. Towarzyszy im na co dzień.

Polska Akcja Humanitarna rozpoczęła specjalną zbiórkę, by zapewnić żywność i artykuły higieniczne na trzy zimowe miesiące dla najbardziej zagrożonych wojną mieszkańców i mieszkanek wschodniej Ukrainy. Można pomóc dzięki zbiórce dostępnej TUTAJ.

Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was!

Źródło artykułu:WP Kobieta
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (164)
Zobacz także