Skandal na porodówce w Krakowie. "Ściąga się majtki przy wszystkich"

Pacjentka jednego z krakowskich szpitali przeszła przez piekło
Pacjentka jednego z krakowskich szpitali przeszła przez piekło
Źródło zdjęć: © Adobe Stock

08.05.2024 16:44, aktual.: 08.05.2024 18:36

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Mieszkanka Krakowa w grudniu 2023 roku urodziła w jednym z miejskich szpitali. Kobieta napisała maila do placówki, wyznając, że położna potraktowała ją w okrutny sposób. Sprawie przyjrzał się Rzecznik Praw Pacjenta, a szpital ma podjąć konkretne kroki.

Jak czytamy w TOK FM, mieszkanka Krakowa miała przeżyć prawdziwy horror w miejskiej placówce na oddziale patologii ciąży Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Żeromskiego. Personel miał źle traktować ciężarną już od jej przyjęcia na oddział. Potem robiło się coraz gorzej.

Przypadkowi kobiety przyjrzał się Rzecznik Praw Pacjenta. Teraz krakowski szpital musi przeprosić pacjentkę - ma na to czas do 15 maja 2024 roku.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Dotarła do szpitala. Nie sądziła, co ją tam spotka

W skardze napisanej przez byłą pacjentkę została zawarta informacja, dotycząca postępowania położnej. Pracownica szpitala zachowywała się poniżej krytyki. W momencie, gdy oczekująca dziecko kobieta przyjęła pozycję kolankowo-łokciową, aby złagodzić ból, położna miała zwrócić się do niej słowami: "O, w poród się bawimy? Moje pieski tak robią".

Kobieta miała bolesne skurcze. Choć wykonano jej badanie KTG, nikt nie zapytał, jak się czuje. W momencie, gdy skurcze były nie do wytrzymania, pacjentkę odesłano do łazienki, gdzie poszła i siedziała sama. Pomieszczenie opuściła dopiero, gdy inna obecna na sali pacjentka zainteresowała się jej stanem i pomogła jej wrócić do łóżka.

"Badanie wyzute ze wszelkiej empatii"

Po porodzie kobieta wraz z noworodkiem musiała zostać jeszcze kilka dni w szpitalu. Codziennie miała wykonywane badanie ginekologiczne, przeprowadzane przy innych pacjentkach na sali, bez żadnego parawanu, który zapewniałby choć trochę prywatności.

- To było badanie wyzute ze wszelkiej empatii i poczucia godności. Ściąga się majtki przy wszystkich, którzy są w pokoju, rozkłada się nogi i pokazuje krocze. Zero parawanu. A lekarka przychodzi z pytaniem: "Pupa nadal czerwona?". W życiu nie byłam tak obnażona jak tam - wyznała TOK FM kobieta.

"Doszło do naruszenia praw pacjentki"

Szpital niespecjalnie się przejął wypowiedzią pacjentki, która w odpowiedzi przeczytała, że sama nie wyrażała wprost swoich potrzeb. "Personel medyczny nie zauważył u Pani żadnych niepokojących symptomów świadczących o tym, że przeżywa Pani bardzo trudne chwile"- informowano kobietę. Władze placówki zapewniły jedynie, że zostanie przeprowadzona rozmowa z położną, która wypowiedziała niestosowną uwagę, w trakcie gdy kobieta doświadczała silnych skurczy.

Jak podaje TOK FM Rzecznik Praw Pacjenta, czyli Bartłomiej Chmielowiec w przypadku mieszkanki Krakowa "doszło do naruszenia praw pacjentki do intymności i godności, informacji oraz świadczeń zdrowotnych".

Szpital powinien przeprosić pacjentkę oraz wdrożyć "działania naprawcze". W placówce ma się też odbyć seria szkoleń dla personelu o prawach pacjenta do świadczeń zdrowotnych, ale też intymności, godności oraz informacji.

Jak dotąd szpital nie skomentował decyzji RPP ani nie ustosunkował się do jego zaleceń. Na podjęcie działań placówka ma 30 dni.

Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was!

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

© Materiały WP
Źródło artykułu:WP Kobieta
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (154)
Zobacz także