GwiazdyBije mnie, ale nie odchodzę

Bije mnie, ale nie odchodzę

Bije mnie, ale nie odchodzę

20.07.2012 11:05, aktual.: 25.06.2018 12:29

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Przemoc w rodzinach, gdzie alkoholu nie wylewa się za kołnierz, nie dziwi nikogo. Gorzej, gdy pojawia się w domu, który wszyscy postrzegają jako idealny. Wykształcony facet na odpowiedzialnym stanowisku z przyzwoitą pensją, zawsze uśmiechnięty i chętny do pomocy – tak go widzą sąsiedzi, znajomi, czasem nawet rodzina.

Przemoc w rodzinach, gdzie alkoholu nie wylewa się za kołnierz, nie dziwi nikogo. Gorzej, gdy pojawia się w domu, który wszyscy postrzegają jako idealny. Wykształcony facet na odpowiedzialnym stanowisku z przyzwoitą pensją, zawsze uśmiechnięty i chętny do pomocy – tak go widzą sąsiedzi, znajomi, czasem nawet rodzina. Prawda jest jednak znacznie mniej kolorowa: kiedy coś jest nie po jego myśli, potrafi uderzyć kobietę, a nawet kopnąć kilka razy w brzuch. Niemożliwe? A jednak takie rzeczy dzieją się wokół nas dość często. Dlaczego tak trudno jest odejść od mężczyzny, który nie waha się, by podnieść rękę na partnerkę?

Marta i Michał wyglądali na szczęśliwą parę. Ona właśnie kończyła studia, on piął się po szczeblach kariery w międzynarodowej firmie. Po dwóch miesiącach spotykania się zaproponował, że wynajmie lokal, w którym będą mogli razem zamieszkać. Marta miała wątpliwości, bo studiowała dziennie i nie zarabiała tak dużo, by wyprowadzić się z rodzinnego domu. Michał obiecał, że wszelkie wydatki weźmie na siebie. Jak się później okazało, to było przemyślane działanie.

- Tacy mężczyźni są mistrzami manipulacji – mówi psycholog kliniczny, Arkadiusz Bilejczyk. - Krok po kroku doprowadzają do tego, że mają przewagę ekonomiczną nad partnerkami. Zaczyna się od wynajmowanego mieszkania i drobnych opłat, a kończy na całkowitej władzy. To na nich są karty kredytowe, samochody, to oni załatwili przedszkole dla dzieci, składali PIT-y, itd.

- Te działania sprawiają, że kobieta w miarę upływu czasu „wypada z obiegu” i zaczyna się czuć jak ktoś, kto sam sobie nie da rady. Najzwyczajniej w świecie przestaje być osobą samodzielną. Od lat nie ma pracy, ubezpieczenia, nie jest nigdzie zarejestrowana i nie próbowała niczego załatwić. Boi się tego, że bez swojej drugiej połowy nie da sobie rady. Istnieje też ryzyko, że ten mężczyzna będzie się mścił. Kiedy są dzieci, sytuacja jest jeszcze trudniejsza. Kobieta, która wie, że jej partnera stać na wszystko, obawia się tego, że może stracić swoje pociechy – wyjaśnia psycholog.

„Bo bez niego nie dam sobie rady”

- Pamiętam dzień, w którym uderzył mnie po raz pierwszy. To stało się po wielu miesiącach – wspomina Marta. Dziś ma 29 lat i z dystansem podchodzi do tego, co się wydarzyło. – Zaczęło się od przemocy słownej. Drobnymi uszczypliwościami sprawiał, że miałam coraz niższe poczucie własnej wartości. Powtarzał mi, że nie ma sensu, żebym pracowała za tak małe pieniądze, odseparował mnie od znajomych. Robił mi sceny zazdrości za każdym razem, gdy z kimś się spotkałam lub nie odebrałam na czas telefonu, więc dla świętego spokoju przestałam wychodzić. Moja przyjaciółka miała tak bardzo dość, że postawiła warunek: albo ona, albo on. Czuła, co się święci, ale ja nie chciałam jej słuchać – wspomina Marta.

– Po pierwszym razie, kiedy uderzył mnie w twarz, były łzy, przepraszanie na kolanach i kolacja w wytwornej restauracji. Potem było już tylko gorzej – mówi. Złamane żebra, wybity palec, rozcięta warga. – Kiedy nie miałam siły i leżałam na podłodze we łzach, kopał mnie i krzyczał, żebym nie ryczała. Nie umiałam odejść, bo miałam wrażenie, że bez niego sobie nie poradzę. Sprawił, że myślałam o sobie samej najgorsze rzeczy. Bałam się, że ani znajomi, ani rodzice mi nie uwierzą – wyjaśnia.

„Bo i tak nikt mi nie uwierzy”

Dlaczego mieliby nie uwierzyć własnej córce czy koleżance? Dlatego, że ten typ mężczyzny potrafi oszukać nawet bardzo czujne osoby.

- Tutaj mamy najczęściej do czynienia z psychopatycznym rysem osobowościowym. Na zewnątrz wszystko jest w porządku: idealny mąż, który czasem kupuje kwiaty, zabiera na wakacje, jest dobrze ubrany, dużo zarabia, ma wysokie stanowisko. Żona nie musi pracować, on sam namówił ją na to, by siedziała w domu. Jakby tego było mało, jest wynajęta pani, która przychodzi posprzątać mieszkanie, a w domu rzadko się jada, więc nie trzeba zbyt często gotować. Koleżanki zazdroszczą takiej kobiecie i nawet gdyby zaczęła się skarżyć, zaraz usłyszałaby argumenty: „Jak możesz tak mówić? Przecież masz wszystko! Mąż o ciebie tak bardzo dba” – mówi psycholog.

Na szczęście Marta po kilku miesiącach piekła znalazła w sobie siłę i wyprowadziła się, kiedy nie było go w domu. – To było bardzo trudne. Pamiętam, że przez kilka dni, może nawet tygodni, nie byłam w stanie nic przełknąć. Jadłam tylko coś z samego rana, a wieczorami piłam, żeby zasnąć – dodaje.

„Bo wiem, czego się spodziewać”

Życie z takim mężczyzną sprawia, że kobieta ma coraz mniej szacunku do samej siebie. Zaczyna wierzyć, że sama nie da sobie rady, że niczego w życiu nie osiągnęła i nie zechce jej już żaden mężczyzna. Do tego dochodzi lęk przed tym, że nikt jej nie uwierzy. Jednak w toksycznym związku możemy tkwić również z innego powodu.

- Często są to osoby, które wychowywały się w domu, gdzie był nieprawidłowy model związku albo pojawił się problem alkoholowy – mówi Bilejczyk. - Takie kobiety mają poczucie, że jeśli facet czasem pozwala sobie na przemoc, to jest to zupełnie normalne, bo mężczyźni tak mają. Taki partner wydaje się być bezpieczniejszą opcją, gdyż jest przewidywalny. Wiadomo, że raz w miesiącu czy częściej wraca do domu pijany i wtedy awanturuje się, potrafi też podnieść rękę na żonę.

- Działa tutaj mechanizm: jeśli zacznę spotykać się z normalnym facetem, który ani nie pije, ani nie używa przemocy, ani nie ma żadnych uzależnień, to będę musiała nauczyć się funkcjonować w czymś zupełnie nowym, do tej pory mi nieznanym, a taki scenariusz brzmi bardziej przerażająco niż dotychczasowy związek. Każda nowość jest pewnego rodzaju zagrożeniem. Stary porządek rzeczy, bez względu na to, jaki by nie był, jest lepszy, bo przewidywalny. Wiemy, czego się spodziewać – dodaje.

Nikt, kto sam nie doświadczył tego typu przeżyć, nie będzie w stanie w pełni zrozumieć kobiety, która decyduje się na to, by zostać w tak wyniszczającej relacji. Co zrobić, gdy dotyka to kogoś nam bliskiego? Nie robić niczego na siłę, tylko konsekwentnie starać się coś pokazać, bo toksyczni partnerzy uzależniają od siebie jak narkotyk, a to oznacza, że osoba uzależniona sama musi chcieć się wyleczyć…

(asz/sr)

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (569)