Poszła do sklepu w Chorwacji. Mówi, co dzieje się z cenami w euro

Chorwacja przyjęła euro. Chorwackie kuny pozostaną w obiegu do 14 stycznia
Chorwacja przyjęła euro. Chorwackie kuny pozostaną w obiegu do 14 stycznia
Źródło zdjęć: © Getty Images | PETAR_SANTINI
Sara Przepióra

03.01.2023 16:28, aktual.: 04.01.2023 07:39

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

1 stycznia 2023 r. Chorwacja dołączyła do strefy euro i żegna kuny. Choć społeczeństwo przygotowywało się do tej zmiany od wielu miesięcy, nie brakuje obaw. - Ceny wielu produktów i usług wzrosły - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską Klaudia, która na co dzień mieszka w Splicie i prowadzi instagramowe konto "Poznaj Bałkany". Jednak dr Mariusz Trojak zaznacza, że zaokrąglanie cen ma śladowy wpływ na ogólne wydatki.

Chorwacja rozpoczęła nowy rok od ogromnej zmiany. Przystąpiła do strefy Schengen i przyjęła walutę euro. - Po pierwszym stycznia Chorwacja jest w nowej sytuacji. Już nic nie jest takie samo dla naszych obywateli. Mogą podróżować bez kontroli, bez czekania, bez kolejek. To ma wielkie znaczenie dla Chorwacji jako kraju turystycznego - powiedział premier Chorwacji Andrej Plenković.

Nastroje społeczne w Chorwacji nie są równie optymistyczne. Wśród mieszkańców nie brakuje obaw. Są dobrze zaznajomieni ze wspólną walutą, ale wprowadzenie euro do kraju niesie za sobą wiele konsekwencji. - Reakcje są różne - pozytywne, neutralne i negatywne. Od 1 styczna dociera do mnie coraz więcej zaniepokojonych głosów. Ludzie widzą, że wszystko drożeje po zmianie waluty - mówi Klaudia.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Dr Mariusz Trojak z Zakładu Finansów i Ekonomii Międzynarodowej Uniwersytetu Jagiellońskiego wyjaśnia, że przyjęcie waluty jest procesem długim. Społeczeństwo w okresie poprzedzającym musi pogodzić się często ze społecznymi kosztami reform. Przyjęcie wspólnej waluty wiąże się bowiem z wypełnieniem tzw. kryteriów konwergencji dotyczących zarówno polityki fiskalnej, jak i monetarnej.

- Z punktu widzenia zdrowia gospodarki zjawisko to jest jak najbardziej zasadne. Wprowadza dyscyplinę finansów publicznych w państwie. To oczywiście rodzi pewne konsekwencje społeczne. Należy m.in. racjonalizować wydatki socjalne oraz zadbać o odpowiednią ściągalność podatków, czyli ograniczać deficyt budżetowy, utrzymywać w ryzach dług publiczny, a także stabilizować takie parametry makroekonomiczne jak kurs walutowy, stopy procentowe, no i oczywiście inflację - tłumaczy ekspert, dodając, że dostrzega korzyści z przyjęcia euro przez Chorwację.

- Kraj zyska stabilność makroekonomiczną, zwłaszcza że jego gospodarka opiera się na turystyce europejskiej. Ponadto przedsiębiorcy zmniejszają ryzyko działalności na wspólnym rynku strefy euro poprzez wyeliminowanie ryzyka kursowego. Wszelkie korzyści będzie można zauważyć dopiero za jakiś czas - podkreśla.

Euro podzieliło Chorwatów

W Chorwacji od lat przyjmuje się płatności w euro. Dla młodszych osób zmiana waluty jest najczęściej zjawiskiem pozytywnym lub neutralnym. Większy opór można zauważyć wśród starszego pokolenia. - Dzieje się tak głównie ze względów ideologicznych i kulturowych. Trudno przyjąć im tę nowość. Mają sentyment do waluty narodowej. Chorwaci są bardzo dumni, kochają ojczyznę, chronią swoją kulturę - mówi Magdalena Ziarko i Mateusz Leśnik. Chorwacka wyspa Murter to ich drugi dom.

Z podobnymi reakcjami na zmianę chorwackiej narodowej waluty spotkała się Klaudia. - Lipy i kuny związane były z poczuciem niezależności po wojnie i tym, że Chorwacja miała własną walutę. Wielu mieszkańców do dziś żywi dużą sympatię wobec monet pięciokunowych, zwanych potocznie "medo" (z chorwackiego: miś). Na ich odwrocie znajdowała się sylwetka niedźwiedzia - dodaje. Z Klaudią zgadza się Aleksandra Brzóstowicz, pilotka wycieczek i filolożka chorwacka.

- Chorwaci są przywiązani do kuny. Z moim rozmów z mieszkańcami wynika, że emocje związane z przyjęciem euro są wyśrodkowane. Jedni dobrze przyjmują tę nowość. Cieszą się z kolejnego kroku przybliżającego ich do Unii Europejskiej. Inni do zmiany mają stosunek ambiwalentny. Są też tacy, którzy się jej sprzeciwiają, ale nie stoją za tym skrajne emocje. Nie cieszą się z euro. Uważają, że nowa waluta nie jest im potrzebna - wskazuje.

Do grupy osób dostrzegających korzyści w nowej walucie należą głównie osoby pracujące w branży turystycznej. - Przez lata przystosowywali ceny pod przyjeżdżających do nich turystów. Mieli więc dwa cenniki - jeden w euro, a drugi w kunach. Teraz nie będą musieli wszystkiego przeliczać - wskazuje Mateusz.

Na euro nieco sceptycznie patrzą natomiast pracownicy gastronomii. - W sezonie zarabiali od czterech do pięciu tys. euro miesięcznie. Przez trzy letnie miesiące zbierali oszczędności na cały rok. Dlatego boją się, że praca przestanie być opłacalna. Prawdopodobnie coraz mniej osób będzie chciało zatrudniać się w gastronomii w szczycie sezonu. Wcześniej zagryzali zęby, pot lał się im po plecach, ale wiedzieli, że będzie warto - podsumowuje Mateusz.

Nowa waluta, nowe ceny

Z obserwacji Aleksandry wynika, że nieprzyjemną konsekwencją wprowadzenia euro są dla Chorwatów rosnące ceny. Mieszkańcy już wcześniej pogodzili się ze wzrostem kosztów życia. - Wszystko wciąż drożeje. Przy euro dzieje się tak samo, ale to nie jest wyjątek. Każdy sezon w Chorwacji jest coraz bardziej kosztowny, zarówno dla turystów, jak i mieszkańców - komentuje.

Magda i Mateusz zauważają, że Chorwaci od lat zmagają się z problemem skoków cenowych w lecie i poza sezonem. - Ceny zawyżane są pod turystów. Mieszkańcy nie mogą liczyć na preferencyjne traktowanie. Większość z nich pracuje tylko w sezonie, więc przez resztę roku muszą utrzymywać się z tego, co za zarobią latem - wyjaśniają.

Wprowadzenie euro było kolejnym pretekstem dla właścicieli sklepów, restauracji oraz punktów usługowych, aby zaokrąglić ceny w górę. - Już od jakiegoś czasu można zauważyć, że ceny się zmieniły. Miało to na celu przystosowanie się do wejścia euro. Mieszkańcy większych miast mówią, że w niektórych miejscach ceny wzrosły z 31 grudnia na 1 stycznia - komentuje Klaudia.

- Kawa z mlekiem, warta do tej pory 11 kun, powinna kosztować 1,46 euro. Tymczasem cenę zaokrąglono do 1,5 euro w ciągu jednej nocy. Za kawałek pizzy zapłaciłam kilka dni temu 14 kun. Dziś jest to dwa euro, czyli o 14 centów więcej. Takich przykładów jest mnóstwo. Wzrosty sięgają nawet 50 centów - argumentuje.

Zaokrąglanie cen jest jednym z najczęściej wymienianych argumentów przeciwko przyjęciu euro, ale zdaniem dr. Mariusza Trojaka ma ono śladowy wpływ na ogólne wydatki. - Pokazują to przykłady innych krajów. Zaokrąglanie cen w górę, nagłaśniane przez przeciwników przyjęcia euro, często to świetny straszak dla społeczeństwa. Cena kawy czy gazety nie stanowi istotnego elementu koszyka dóbr nabywanych przez gospodarstwa domowe. Znacznie ważniejsze dla społeczeństwa jest to, że inflacja w strefie euro jest znacząco niższa niż w krajach UE, które do niej nie należą - wyjaśnia ekspert.

- Mimo państwowych programów wiele osób nadal nie wie do końca, dlaczego dochodzi do zmiany i do kiedy mogą płacić w kunach. Obserwowałam to zwłaszcza w ostatnich dniach roku, gdy niektórzy wręcz panicznie próbowali pozbyć się zalegających gdzieś w skarbonkach drobniaków - mówi Klaudia. - Do połowy stycznia można jeszcze płacić w kunach. Chorwaci stoją więc z kalkulatorem i przeliczają wydawaną wciąż w starej walucie resztę w sklepach lub restauracjach - dodaje Aleksandra. Walutę w bankach można wymieniać do końca roku.

  • Kuna i euro będą obowiązywać w Chorwacji do 14 stycznia
  • Kuna i euro będą obowiązywać w Chorwacji do 14 stycznia
  • Kuna i euro będą obowiązywać w Chorwacji do 14 stycznia
  • Kuna i euro będą obowiązywać w Chorwacji do 14 stycznia
[1/4] Kuna i euro będą obowiązywać w Chorwacji do 14 styczniaŹródło zdjęć: © archiwum prywatne

Chorwaci obawiają się społecznych zmian. - Mieszkańcy wiążą wejście do strefy euro z kilkoma zagrożeniami społecznymi. Do tej pory nie brali udziału w "wyścigu szczurów", nie gonili za pieniędzmi. Napływ nowego kapitału z Unii Europejskiej może to zmienić - zauważa Mateusz. Magda podkreśla, że Chorwaci to społeczeństwo kolektywne. Rodzina, przyjaciele i sąsiedzi są dla nich najważniejsi. - Podobnie było w Polsce, zanim wstąpiliśmy do UE. Chorwaci widzą tę zmianę w naszym narodzie. Boją się, że też oddalą się od siebie jako społeczeństwo - dodaje.

Z obserwacji Magdy i Mateusza wynika, że Chorwaci uwielbiają spędzać czas w swoim gronie. Zapełniają pobliskie knajpy i spędzają długie godziny na rozmowach przy filiżance kawy.

- Tutaj każdy zna swojego sąsiada. Trudno wyobrazić sobie, żeby to się zmieniło - komentuje Magda.

Wiele w chorwackim społeczeństwie mówi się o wyraźniejszych podziałach w społeczeństwie po zacieśnieniu więzi z Unią Europejską. - Ludzie obawiają się głównie tego, że zniknie klasa średnia. Najbogatsi wciąż będą cieszyć się wysokim statusem społecznym, a biedniejsi jeszcze bardziej zubożeją. Zadajemy sobie pytanie, czy słynny chorwacki slow life przetrwa, gdy kraj podbiją zagraniczne korporacje - dodaje Mateusz.

Podziałów społecznych obawiają się zwłaszcza seniorzy. Większość z nich do tej pory żyła pod jednym dachem z dorosłymi już dziećmi. Mogli liczyć na pomoc oraz opiekę. - Boją się, że zostaną sami, a tradycja dbania o starsze pokolenie w końcu zaniknie - tłumaczy Magda. Chorwaccy emeryci to również grupa, która najbardziej obawia się nowej waluty. Jeśli otrzymywali 1000 kun miesięcznie od państwa, teraz będzie to nieco ponad 130 euro.

- Martwi mnie moja emerytura. Tysiąc kun brzmi lepiej niż sto euro. Tam trzy zera, a tu nagle dwa. Marnie to wygląda - mówi na łamach "Slobodna Dalmacija" emerytowany Petar.

Sara Przepióra, dziennikarka Wirtualnej Polski

Zapraszamy na grupę FB - #Samodbałość. To tu będziemy informować na bieżąco o wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was!

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

Źródło artykułu:WP Kobieta
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (436)
Zobacz także