Diwa architektury

Obraz
Źródło zdjęć: © Sukces

TWÓRCZE KOBIETY
Zaha Hadid jest jedyną kobietą w ekskluzywnym klubie dla mężczyzn, jakim jest światowa architektura. Jej ćwierćkilometrowy wieżowiec w Warszawie będzie się ścigać z Pałacem Kultury.

Kiedy ogłoszono, że jej wieża o obłych kształtach ma stać się nowym symbolem stolicy, zdziwienie walczyło z aprobatą. Jedni cieszyli się, że o kilkanaście metrów przewyższy Pałac Kultury i Nauki.
Protestowało kilku niechętnych jej architektów, a najgłośniej architekt Marriotta, obok którego stanie nowy drapacz chmur. Słynny hotel przy nowej budowli będzie wyglądać jak karzeł. Tak czy inaczej – Warszawa, spragniona sław światowej architektury, wydaje się łatwa do zdobycia w porównaniu z innymi metropoliami, które zatrzasnęły drzwi przed Hadid. Jej projekt pojawił się u nas w czasie, kiedy świat zaczął się przekonywać do słynnej architektki.

Zaha Hadid buduje domy i drapacze chmur o wymyślnych kształtach, o których napisano kiedyś, że przypominają krajobraz. Wyznawcy nazywają ją diwą architektury, a jej domy mieszkalnymi rzeźbami. Wrogowie uważają jej dzieła za dziwolągi, a ją samą za szkodliwą i kosztowną ekstrawagantkę. Architekci z jej biura mówią, że praca z nią to walka z trzęsieniem ziemi. Każdy z jej 136 pracowników od Londynu po Pekin musi być przygotowany na to, że szefowa weźmie rzeczy z jego biurka i wyrzuci za okno, albo komputer rozwali z hukiem o ziemię, co się już raz zdarzyło.

Zaha Hadid jest pierwszą kobietą, która zdobyła nagrodę Pritzkera – coś w rodzaju Nagrody Nobla w dziedzinie architektury. Świadoma swojej wartości mówi: „Jestem jedyną kobietą w tym ekskluzywnym klubie dla mężczyzn, jakim jest światowa architektura. Zdarzają się czasem słynne pary w tym fachu, ale samodzielne kobiety już nie. Zapłaciłam za to swoim życiem osobistym”.

Prywatnie jest przemiła i uwielbia rozmawiać o swojej pracy (życie prywatne to tabu – wiadomo tylko tyle, że jest singielką). Wielka i niezgrabna, ma duże wyłupiaste oczy, typowo arabską urodę, porusza się emocjonalnie – jest taką „żywą rzeźbą”, podobnie jak jej architektura. Fotoreporterzy ją uwielbiają, a ona, pozbawiona kompleksów, chętnie pozuje do zdjęć. Karl Lagerfeld, jeden z największych kreatorów mody, powiedział o niej, że jest jedną z najbardziej szykownych kobiet, jakie zna. Potrafi pracować na okrągło i nie zrazi jej żadna porażka.

Zaha już w wieku 11 lat wiedziała, że chce być architektem. Rodzice prowadzili ją do galerii, by nabrała obycia ze sztuką. Wraz z rodzeństwem ojciec zabierał ją na południe Iraku, gdzie do dziś obejrzeć można zabytki sumeryjskie. Wychowała się na zamożnych przedmieściach Bagdadu w latach 50. i 60. w czasach monarchii. Ojciec Zahy, Mohammed Hadis, z przekonań był socjaldemokratą i wierzył w postęp i edukację. Własne córki (muzułmanki!) wysłał do szkoły prowadzonej przez katolickie zakonnice, a synów do szkółki jezuickiej. Zaha najpierw skończyła matematykę w Bejrucie, a później architekturę w Londynie. Cała rodzina wyemigrowała do Anglii, po tym jak Saddam Husajn doszedł do władzy. Dziś Zaha uważa się w takim samym stopniu związana z Londynem, jak i Irakiem.

W latach 70. jej projekty wydawały się po prostu niewykonalne z powodów technicznych. Lądowały w szufladach i trafiały do książek o architekturze, ale nie do realizacji. Dla dekonstruktywistów, którzy wyginają swoje modele i wtłaczają je w uporządkowane organizmy miast, koniunktura miała nadejść dopiero dwie dekady później.

Na duchu podtrzymywał ją Rem Koolhaus, jej promotor, dziś także wielka gwiazda neomodernizmu. Podczas jednego z „papierowych” projektów poznała Franka Gehry’ego, najsłynniejszego chyba przedstawiciela dekonstruktywistów (Muzeum Guggenheima w Bilbao, Tańczący Dom w Pradze), który także stał się jej przyjacielem i sojusznikiem.

Zaha także maluje – trójwymiarowe formy przestrzenne wydają się rozsadzać przestrzeń płótna. Sama przyznaje się do duchowego pokrewieństwa z rosyjskimi konstruktywistami z lat 20. – w szczególności z Kazimierzem Malewiczem. „Zróbmy rewolucję” – mówiła do Koolhausa i projektowała nowe „pokręcone” formy architektoniczne.

Swój pierwszy sukces Zaha Hadid, wówczas 32-letnia architekt, zaliczyła ponad ćwierć wieku temu. Papierowy. Miała zbudować budynek w Hongkongu, ale odtworzenie kulistych, wręcz organicznych kształtów widniejących na projekcie wydawało się nie do wykonania, choć inżynierowie składali oświadczenia, że było to możliwe (a dziś w Hongkongu stanie inny falisty biurowiec jej autorstwa). Inwestor wycofał się, ale Zaha zyskała rozgłos.

W 1993 roku wygrała konkurs na budowę Opery w Cardiff, stolicy Walii. Projekt tak rozsierdził Walijczyków, że powstał specjalny komitet do walki z Zahą Hadid. Zaha powiedziała później, że przeszła wtedy próbę ognia. W tym samym roku realizuje swój pierwszy projekt – stację przeciwpożarową fabryki Vitra w Weil am Rhein. Przestaje być „wirtualnym twórcą” dopiero w wieku 43 lat! W Niemczech zyskała popularność. To tu wcielono w beton jej kilka dobrych projektów.

Przebiła się na dobre dopiero w latach 90. Zaprojektowała stację narciarską w Innsbrucku, przedziwnie wygięte, a właściwie „wykręcone” wieżowce w Mediolanie. To ona „wymyśliła” operę w Guangzhou w Chinach, która będzie wyglądać jak statek kosmiczny, futurystyczną galerię sztuki w Cincinnati w USA, przystanek tramwajowy w Strasbourgu wyróżniony prestiżową nagrodą Miesa van der Rohe i Muzeum Nauki w Wolfsburgu. Zaprojektowała meble, które na aukcji sprzedano za 300 tys. dolarów! I projekt małego samochodu o niezwykle wybujałych kształtach, którego nikt nie odważy się wyprodukować.

O oryginalności swojej architektury powiedziała kiedyś: „To wszystko bierze się stąd, że nie jestem Europejką. Moje rzeczy nie są tak racjonalne, jak ludzi Zachodu. Są bardziej emocjonalne, intuicyjne”.

Niedawno dostała szansę w swojej przybranej ojczyźnie. Choć nie obyło się bez walki. Dwa lata temu znalazła się w podobnej sytuacji z projektem centrum sportów wodnych w Londynie. Minister sportu (kobieta!) próbowała ją pozbawić tego zaszczytu, twierdząc, że koszty będą dwukrotnie wyższe, ale Zaha dobrze odrobiła lekcję z Cardiff. Uderzyła ze sztabem prawników i własnym komitetem obywatelskim. Wygrała. Do olimpiady w 2012 roku ma być gotowa hala na 20 tysięcy widzów kształtem przypominająca wzburzone fale.

Marzenia Zahy Hadid mogły zostać wcielone w życie dzięki wynalezieniu żelbetu. „Beton jest sexy” – powiedziała kiedyś. Hadid dodaje jednak, że w ogóle klimat wokół architektury radykalnie się zmienił.

Inwestorzy i zwykli ludzie przestali się bać śmiałych eksperymentów. Ale potrafi w jednej chwili skoczyć do oczu, kiedy usłyszy, że jej sukcesy to efekt mody. „Wszystko zawdzięczam ciężkiej pracy” – podkreśla w wywiadach. Chodzi po swoich pracowniach, zagląda ludziom w komputery, rozsierdza się, podnosi głos pełen pasji. Po latach, kiedy kosmiczne, falujące formy będą czymś zwyczajnym, łatwo będzie wspomnieć, że to w dużej mierze dzięki niej architektura dostała skrzydeł.

Wydanie internetowe

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
"Już by mnie nie było". Posłanka dwa razy wygrała z nowotworem
"Już by mnie nie było". Posłanka dwa razy wygrała z nowotworem
Genialny pomysł leśnika. Wyłapiesz kleszcze, zanim się "wbiją"
Genialny pomysł leśnika. Wyłapiesz kleszcze, zanim się "wbiją"
Pij regularnie. Usuwa toksyny, balsam dla jelit i wątroby
Pij regularnie. Usuwa toksyny, balsam dla jelit i wątroby
Andrzej Poczobut uwolniony. Kim jest jego żona?
Andrzej Poczobut uwolniony. Kim jest jego żona?
Wyrób oprócz legitymacji emeryta. Skorzystasz ze sporych ulg
Wyrób oprócz legitymacji emeryta. Skorzystasz ze sporych ulg
Wsyp do wody i wymocz stopy. Po "skorupie" na piętach nie będzie śladu
Wsyp do wody i wymocz stopy. Po "skorupie" na piętach nie będzie śladu
Rozłóż, gdzie się da, a kuny uciekną. Dla nich to fetor
Rozłóż, gdzie się da, a kuny uciekną. Dla nich to fetor
O której najlepiej iść spać? "Okno zasypiania" trwa 1,5 godziny
O której najlepiej iść spać? "Okno zasypiania" trwa 1,5 godziny
Dodaj łyżkę do jajecznicy jak Gordon Ramsay. Robi ją tylko tak
Dodaj łyżkę do jajecznicy jak Gordon Ramsay. Robi ją tylko tak
Nigdy nie dodawaj do rosołu. Lekarka ostrzega
Nigdy nie dodawaj do rosołu. Lekarka ostrzega
Przyciąga kleszcze jak magnes. Będzie ich 12 razy więcej
Przyciąga kleszcze jak magnes. Będzie ich 12 razy więcej
Był 2 miesiące w szpitalu. "Pomału dochodzę do sił"
Był 2 miesiące w szpitalu. "Pomału dochodzę do sił"
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE 🎯