Blisko ludziMartyna Wojciechowska z uroczą córką

Martyna Wojciechowska z uroczą córką

Martyna Wojciechowska z uroczą córką
Źródło zdjęć: © Facebook.com

14.07.2016 16:02, aktual.: 12.10.2016 18:53

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Martyna Wojciechowska chroni prywatność swojej córki i rzadko udostępnia wspólne zdjęcia. Dziennikarka i podróżniczka zrobiła wyjątek i opublikowała fotografię, na której pozuje wraz z 8-letnią Marysią.

"Całe życie... na huśtawce!? Pozdrawiamy i życzymy Wam dużo radości! Takiej jak na załączonym obrazku. 2XM" – napisała obok zdjęcia. Internauci są zachwyceni. Kilkadziesiąt tysięcy osób polubiło ten post. "Uwielbiam Panią i szacun za odwagę, dlatego mojej córci dalam na imię Martynka", "Ale ma Pani przepiękną córeczkę", "Mocna i wrażliwa kobieta z piękną córeczką" - to tylko niektóre z wielu pozytywnych komentarzy jej fanów.
Wojciechowska niegdy nie ukrywała, że wychowanie dziecka to duże wyzwanie. - Wychowanie jest fascynującą podróżą, w dodatku bez mapy. Ale też najtrudniejszą z podróży, jakie można odbyć. Przede wszystkim dlatego, że każda wyprawa ma swoje zakończenie. Żeby nie wiem jak było ciężko, jak musielibyśmy być głodni, zmarznięci i zmęczeni - wiemy, że nadejdzie kres tego całego wysiłku. Bywa, że nie możesz jak człowiek się wysiusiać, umyć, dookoła masz ludzi, których może już nawet nie lubisz, bo zobaczyłaś ich najgorszą stronę, ale wiesz, że jeszcze tylko trochę i... będzie koniec. Wrócisz do domu, do swojego świata. A codzienne życie z dzieckiem to już zupełnie inna historia. Dlatego jest tak trudne. Wychowanie dziecka jest z pewnością dużo trudniejszą i wyższą górą niż Mount Everest - mówiła na łamach "Gali". Wyznała też, że marzyła o córce. - Żartowałam nawet, że nie mogłabym usługiwać żadnemu mężczyźnie, nawet gdyby to był mój syn (śmiech). Ja po prostu wiedziałam, że chciałabym wychować i przygotować do życia kobietę - powiedziała.

Marysia uczy mamę wielu rzeczy. - Kiedyś, gdy byłam w dalekiej podróży, nie tęskniłam, wszystko odbywało się bezproblemowo. Po prostu przychodził czas przeskoczenia z jednego świata równoległego do drugiego. A teraz odliczam dni i godziny do spotkania z moją córką. Lądując na Okęciu w Warszawie, mam „motyle w brzuchu” - to taki unikalny rodzaj podniecenia, radości, że zobaczę tę moją ukochaną istotę! Nie mówię, że każda kobieta musi tego doświadczać. Po prostu ja odkryłam ocean emocji, o istnieniu których w ogóle nie wiedziałam - tłumaczy podróżniczka.

Zobacz także: 65-letni podróżnik wyrusza w podroż dookoła świata

Źródło artykułu:WP Kobieta
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (10)
Zobacz także