Trwa ładowanie...
d3d70uj
Ludzie

Martyna Wojciechowska z uroczą córką

Martyna Wojciechowska chroni prywatność swojej córki i rzadko udostępnia wspólne zdjęcia. Dziennikarka i podróżniczka zrobiła wyjątek i opublikowała fotografię, na której pozuje wraz z 8-letnią Marysią.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Martyna Wojciechowska z uroczą córką
(Facebook.com)
d3d70uj

"Całe życie... na huśtawce!? Pozdrawiamy i życzymy Wam dużo radości! Takiej jak na załączonym obrazku. 2XM" – napisała obok zdjęcia. Internauci są zachwyceni. Kilkadziesiąt tysięcy osób polubiło ten post. "Uwielbiam Panią i szacun za odwagę, dlatego mojej córci dalam na imię Martynka", "Ale ma Pani przepiękną córeczkę", "Mocna i wrażliwa kobieta z piękną córeczką" - to tylko niektóre z wielu pozytywnych komentarzy jej fanów.
Wojciechowska niegdy nie ukrywała, że wychowanie dziecka to duże wyzwanie. - Wychowanie jest fascynującą podróżą, w dodatku bez mapy. Ale też najtrudniejszą z podróży, jakie można odbyć. Przede wszystkim dlatego, że każda wyprawa ma swoje zakończenie. Żeby nie wiem jak było ciężko, jak musielibyśmy być głodni, zmarznięci i zmęczeni - wiemy, że nadejdzie kres tego całego wysiłku. Bywa, że nie możesz jak człowiek się wysiusiać, umyć, dookoła masz ludzi, których może już nawet nie lubisz, bo zobaczyłaś ich najgorszą stronę, ale wiesz, że jeszcze tylko trochę i... będzie koniec. Wrócisz do domu, do swojego świata. A codzienne życie z dzieckiem to już zupełnie inna historia. Dlatego jest tak trudne. Wychowanie dziecka jest z pewnością dużo trudniejszą i wyższą górą niż Mount Everest - mówiła na łamach "Gali". Wyznała też, że marzyła o córce. - Żartowałam nawet, że nie mogłabym usługiwać żadnemu mężczyźnie, nawet gdyby to był mój syn (śmiech). Ja po prostu wiedziałam, że chciałabym wychować i przygotować do życia kobietę - powiedziała.

Marysia uczy mamę wielu rzeczy. - Kiedyś, gdy byłam w dalekiej podróży, nie tęskniłam, wszystko odbywało się bezproblemowo. Po prostu przychodził czas przeskoczenia z jednego świata równoległego do drugiego. A teraz odliczam dni i godziny do spotkania z moją córką. Lądując na Okęciu w Warszawie, mam „motyle w brzuchu” - to taki unikalny rodzaj podniecenia, radości, że zobaczę tę moją ukochaną istotę! Nie mówię, że każda kobieta musi tego doświadczać. Po prostu ja odkryłam ocean emocji, o istnieniu których w ogóle nie wiedziałam - tłumaczy podróżniczka.

Zobacz także: 65-letni podróżnik wyrusza w podroż dookoła świata

d3d70uj

Podziel się opinią

Share
d3d70uj
d3d70uj