Śladami Robin Hooda

Śladami Robin Hooda
Źródło zdjęć: © AP

19.07.2010 12:43, aktual.: 19.07.2010 13:16

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Pamiętacie dreszczyk emocji, który towarzyszył wam, kiedy pierwszy raz czytaliście opowieści o banicie z lasu Sherwood, Robinie z Locksley? Teraz możecie przypomnieć sobie to uczucie oglądając najnowszy film Ridleya Scotta z Russellem Crowe i odwiedzając miejsca, w których prawdopodobnie żył nasz ulubiony legendarny bohater.

Pamiętacie dreszczyk emocji, który towarzyszył wam, kiedy pierwszy raz czytaliście opowieści o banicie z lasu Sherwood, Robinie z Locksley znanym lepiej jako RObin Hood? Teraz możecie przypomnieć sobie to uczucie oglądając najnowszy film Ridleya Scotta z Russellem Crowe i odwiedzając miejsca, w których prawdopodobnie żył nasz ulubiony legendarny bohater.

Poznaliście go dzięki książkom? Czy może z rysunkowych adaptacji puszczanych w porze dobranocki? Mogliście też obejrzeć klasyczne filmy, np. ten z Erollem Flynnem z 1938 roku czy niemy obraz „Robin Hood” z 1922 roku z Douglasem Fairbanksem (pokazywane wielokrotnie w polskiej telewizji w niedzielne przedpołudnia) lub ten najsłynniejszy w ostatnich latach z Kevinem Costnerem w roli Robina i z przebojową piosenką w wykonaniu Bryana Adamsa.

Ciekawe, czy tym, którzy znają „bajkowe” wersje życia Robina - z piękną, zakochaną w nim Marion i bandą słodkich przyjaciół (udanie sparodiowanych w komedii Mela Brooksa „Robin Hood: Faceci w rajtuzach”) – przypadnie do gustu adaptacja, którą widzom proponuje Ridley Scott. Reżyser znów obsadził w głównej roli swojego ulubionego aktora, Russela Crowe i znów nie cacka się z widzem. Jego Robin Hood to realistyczna, wręcz brutalna opowieść, którą reżyser chce przyćmić swój własny sukces przed lat, „Gladiatora”.

Film, który otworzył tegoroczny festiwal w Cannes pojawił się w kinach 14 maja. Już można więc podziwiać losy świetnego łucznika żyjącego w lasach Sherwood. Większość zdjęć do filmu kręcone było w oryginalnych sceneriach – jeśli więc zawsze chcieliście się przekonać, jak wyglądało naprawdę życie Robin Hooda, teraz macie okazję.

I to nie tylko dzięki filmowi. Możecie również kupić (lub wygrać) bilet do Anglii, gdzie w tym momencie trwa prawdziwa „robinhoodomania”. Dzięki filmowi Scotta Brytyjczycy sami przypomnieli sobie o przykurzonej już trochę legendzie. W kilkunastu miejscach, wymienionych w paru co najmniej książkach o banicie, można obejrzeć zorganizowane specjalnie z tej okazji wystawy, pokazy, czy udać się w tematyczną podróż. Wyjątkowe szczęście mieli odwiedzający wąwozy Thorpe Pastures w dolinie Dovedale (gdzie sfilmowano wielką scenę bitewną w filmie Scotta) – podobno goście popularnego lokalnego pubu „Zielony Człowiek” („Green Man Pub”) w pobliskim Ashbourne mieli okazję wpaść tam niedawno na Russella Crowe, który zapraszał ekipę filmową na obiad i mocniejsze trunki po zdjęciach…

Podróż śladami Robin Hooda oczywiście trzeba zacząć od Nottingham, gdzie aktualnie można oglądać wystawę ze zdjęciami z planu. Podobną ekspozycję można też zobaczyć w lesie Sherwood, gdzie znajduje się legendarny dąb Major Oak, który był podobno kryjówką Robina. A w sierpniu w legendarnym lesie odbędzie się tm festiwal naszego bohatera - będzie opowiadanie bajek, ale również pokazy walki mieczem i łucznictwa.

Newark, Lincoln, Wąwóz Creswell Crags, Virginia Water w malowniczym hrabstwie Surrey, Freshwater West, hrabstwo Pembrokeshire – to tylko niektóre z miejsc, w których stopę postawił podobno legendarny łucznik, a które potem odwiedzili filmowcy. W te miejsca warto się udać, jeśli w dzieciństwie chcieliśmy zostać Robinem, lub choćby pobyć przez chwilę Marion… Jeśli nie planowaliście takiego wydatku, nie martwcie się. Na polskiej stronie wycieczek tropem Robina możecie taką wygrać: http://www.visitbritain.pl/campaigns/robinhood/ .

Zwycięzcy czeka m.in. spacer po Wielkim Parku w Windsorze, kolacja w towarzystwie Szeryfa z Nottingham i badanie tajemnic lasu Sherwood. Powodzenia!

Specjalnie dla serwisu kobieta.wp.pl prosto ze swoich podróży nasza korespondentka Agnieszka Kozak
Dziennikarka, zajmuje się lokalnymi odmianami globalnych trendów, seksem i seksualnością w kulturze popularnej czasem krytykuje sztukę i fotografię, ale głównie nałogowo kupuje buty…

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (3)
Zobacz także