Czy nasz stres może być uciążliwy dla innych? Wyobraźmy sobie taką sytuację. Pewien mąż i ojciec bardzo obawia się, że straci pracę. Od kilku miesięcy żyje w permanentnym stresie. Ma obniżony nastrój, przez co nie ma ochoty np. na wyjścia do kina czy na spacer. Cierpi na zaburzenia snu, więc ciągle jest zmęczony i nie ma siły na zabawę z dziećmi. Żona bardzo się o niego martwi, nie wie o jego obawach związanych z utratą pracy, więc podejrzewa, że mąż może mieć problemy ze zdrowiem. Dzieci nie czekają już na wspólną zabawę, bo wiedzą, że tata nie ma na nią czasu. Mąż i ojciec zamartwia się coraz bardziej, snując przy tym czarne wizje, postanawia zrezygnować z urlopu, na który wysyła żonę z dziećmi. Sam w tym czasie postanawia wykazać się w firmie. Żona wyjeżdża na wakacje z dziećmi, ale martwi się, że mąż ją zdradza – nawet wieczorami jest zajęty, nie ma czasu na rozmowy telefoniczne, mówi, że pracuje. Dzieci, które dostrzegają zły nastrój mamy również zaczynają martwić się tą sytuacją.
Sytuacja ta, choć hipotetyczna, może mieć miejsce w każdej rodzinie. Pokazuje ona, że społeczna rola stresu jest ogromna, a skutki długotrwałego stresowania się mogą być dalekosiężne. Nasz stres, zwłaszcza wtedy, gdy jest nienazwany, niewypowiedziany, może być przyczyną stresu naszych bliskich, przyjaciół, znajomych czy współpracowników.
Czy jest coś, co sprawiłoby, że historia zestresowanego męża i ojca skończyłaby się inaczej? Najprostszym sposobem na poradzenie sobie ze stresem jest rozmowa.