Blisko ludziSyndrom niedzielnego popołudnia

Syndrom niedzielnego popołudnia

Syndrom niedzielnego popołudnia
Źródło zdjęć: © 123RF.COM

29.01.2017 09:28

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Pod koniec weekendu dopada cię lęk, smutek lub apatia i zastanawiasz się, jak sobie poradzisz w poniedziałek w pracy? Nie możesz się do niczego zabrać i snujesz się po domu w złym nastroju? Zobacz, jak się uwolnić od syndromu niedzielnego popołudnia.

Jest niedziela po południu, Anka wraca do domu. Rozpakowuje torby z zakupami i nagle pojawia się znajome uczucie. Najpierw uciska ją w brzuchu, a dłonie zaczynają lekko drżeć. Zaczynają się natrętne myśli o pracy. Anka wie, że musi rano wstać i zjawić się w firmie na poniedziałkowym spotkaniu z zarządem. Musi, ale bardzo, bardzo nie chce. Ze stresu robi jej się niedobrze. I tak jest co tydzień.
Czy to uczucie jest ci znane? Odczuwanie lęku przed zbliżającym się tygodniem w pracy, połączone z poczuciem bezradności, depresji lub nawet paniki, pojawiające się w niedzielne popołudnie lub wieczór, określa się mianem Sunday Night Blues, czyli syndromem niedzielnego popołudnia. Badania wskazują, że jest on bardzo powszechny – dotyczy nawet 78 proc. osób pracujących, a 47 proc. z nich określa swój stan w tym czasie jako „bardzo zły”. Dlaczego tak się dzieje?

Czy umiesz odpoczywać?

Przyczyn można szukać w nieumiejętności odpoczywania i w niewłaściwym wykorzystaniu czasu wolnego. W weekendy często myślami jesteśmy wciąż w pracy – analizujemy sprawy zawodowe, zastanawiamy się nad trudnościami w relacjach z szefem, współpracownikami czy klientami, planujemy zadania na kolejny tydzień. Nie wyłączamy służbowego telefonu, odpisujemy na maile z przekonaniem, że jeśli trochę nadrobimy w wolny dzień, będzie nam łatwiej w poniedziałek. W efekcie jest zupełnie odwrotnie. Napięcie i natrętne myśli o pracy nie pozwalają nam odpocząć i rozluźnić się. Myśląc o najbliższym, pełnym zadań tygodniu, nie skupiamy się na „tu i teraz” i nie doświadczamy przyjemności płynącej z posiadania wolnego czasu. Zamiast się regenerować, tylko jeszcze bardziej się męczymy. Trudno się dziwić, że poniedziałkowa pobudka i podjęcie się obowiązków nowego tygodnia, jawią nam się w niedzielę wieczorem jako niewykonalne i przerażające.

Wpływ na rozwinięcie się syndromu niedzielnego popołudnia ma też nasz stosunek emocjonalny do pracy – znacznie trudniej wrócić do obowiązków, których nie lubimy. Jeśli masz satysfakcjonujące zajęcie, wynagrodzenie jest adekwatne do obowiązków, masz dobre relacje zawodowe oraz potrafisz sobie radzić z codziennym stresem, to bardzo prawdopodobne, że należysz do 22 proc. osób, które nie doświadczają Sunday Night Blues.

- Jeśli jednak twoja praca nie jest twoją pasją, nie spełniasz się w niej, a relacje cię dobijają, prędzej czy później będziesz się denerwować w każdą niedzielę wieczorem – mówi Monika, 48-latka, która po 25 latach spędzonych w korporacji założyła własną firmę. – Ludzie przywiązują bardzo dużą wagę do jakości związków czy seksu, a nie doceniają wpływu środowiska pracy na swoje życie. Przez długi czas zmagałam się z niedzielnym stresem. Odkąd zajmuję się tym, co kocham, nie mam już tego problem – przyznaje.

Zobacz także: Brak antyoksydantów w diecie przyspiesza proces starzenia

Skup się na tym, co pozytywne i przyjemne

Nie każdy z nas jest jednak w stanie zmienić całkowicie swoje życie zawodowe. Jeśli chcesz zostać w obecnej firmie i poradzić sobie z syndromem niedzielnego popołudnia, staraj się skupić na dobrych stronach wykonywanego zajęcia. Pomyśl, jakie korzyści daje ci praca, co ci się w niej podoba. Spróbuj zadbać o dobre relacje z przełożonymi i innymi pracownikami. Być może, jeśli poznasz ich bliższej na służbowym wyjściu czy wyjeździe, łatwiej będzie ci ich zrozumieć i dostrzec w nich cechy, które ułatwią waszą wspólną pracę.

Sprawdź, czy firma daje ci jakieś możliwości rozwoju – może to być czasowa praca w innym dziale lub za granicą. Znajdź też coś interesującego poza pracą, co sprawi, że będziesz czuł się potrzebny i doceniany, np. wolontariat. Pomaganie innym sprawia, że przestajemy skupiać się tak bardzo na własnych problemach. Zauważamy, że inni też nie mają lekko, a może nawet jest im dużo trudniej, niż nam. Wiele osób zaangażowanych w akcje społeczne mówi o tym, że dopiero dawanie czegoś od siebie, a nie ciągłe branie, pomogło im odnaleźć sens życia.

Zadbaj o takie formy wypoczynku, które odciągną cię od negatywnych myśli i dadzą dużo radości. Podczas wolnych dni warto wcześniej się położyć lub dłużej pospać, aby organizm lepiej się zregenerował. Efekt odpoczynku umysłowego, obniżenie poziomu hormonu stresu i pozytywną energię daje sport. Zadaj sobie pytania: co sprawia ci przyjemność? Co pomoże odpocząć? Co w tym przeszkadza i jak można to zmienić? Nie zapominaj, że w nadmiarze obowiązków zawodowych i prywatnych zasługujesz na chwile czasu tylko dla siebie.

Dbaj także o bliskie relacje. Wsparcie i zaangażowanie, które możesz otrzymać i dawać swoim przyjaciołom, pozytywnie wpłyną na twoje samopoczucie, a rozmowy pozwolą znaleźć nową perspektywę i rozwiązania problemów, których sam nie dostrzegasz. Jeśli pomimo większego dbania o siebie, chronicznie doznajesz niedzielnego niepokoju i napięcia, a dodatkowo czujesz się wypalony, być może jest to czas na zmianę pracodawcy. W przypadku wątpliwości, skorzystaj z pomocy osoby bliskiej lub terapeuty, aby spokojnie rozważyć wszystkie „za” i „przeciw”, a także opanować destrukcyjne objawy stresu.

Tekst: Lena Zielska

Źródło artykułu:WP Kobieta
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (257)
Zobacz także