Koszty życia duszą Polaków. "W sklepie płacę po 100–200 zł, a nie kupuję homarów"
– Gdzie się nie pojawię, jest drożej – fryzjerka podniosła ceny, w restauracji rachunki szybują przy każdej wizycie, o tym, co się dzieje w sklepach spożywczych, lepiej nie mówić. Bardzo trudno dotrwać do pierwszego – przyznaje Beata z Poznania. Na rosnące koszty życia skarży się wielu Polaków, którzy z coraz większym niepokojem zaglądają do portfeli.