Dla Polaków wkrótce "zabraknie" kobiet? One także wybrały obcokrajowców

Klaudia poznała Yassina na wakacjach. Teraz są małżeństwem i wychowują synka. Agnieszka poślubiła Hindusa, który padł ofiarą rasistowskich komentarzy. Statystyki są nieubłagane. Mężczyźni z krajów arabskich "kradną" Polakom żony.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Mężczyźni stanowią prawie 70 proc. imigrantów
Mężczyźni stanowią prawie 70 proc. imigrantów (East News, Fot: Lukasz Zakrzewski/REPORTER)
WP

Na ulicach coraz częściej widzimy pary mieszane kulturowo. Nikogo już nie dziwi małżeństwo Araba z Polką lub Polaka z Hinduską. Ze statystyk wynika jednak, że to kobiety znacznie częściej biorą ślub z obcokrajowcami. Niektórzy twierdzą nawet, że niedługo zabraknie żon dla rodowitych Polaków. Czy faktycznie możemy się tego obawiać? I dlaczego kobiety wolą Hindusa czy Turka od chłopaka znad Wisły?

"Najpierw dałam mu kosza"

- Poznaliśmy się w Maroku. Pojechałam z mama na wakacje i na rozmowę w sprawie pracy. Miałam pracować tam dla biura podróży jako rezydentka. Poznałam Yassina w hotelu, w którym byłyśmy. On tam był szefem animacji i od pierwsze poznania niestety się nie polubiliśmy. A potem okazało się, że nie możemy bez siebie żyć i tak wyszło ze już się nie lubimy prawie 4 lata – opowiada nam Klaudia, która rok temu wyszła za mąż za Yassina.

WP
Archiwum prywatne
Podziel się

- Miłość przyszła trochę później. Ja nie chciałam zbytnio być w związku, ponieważ przed przyjazdem do Maroka na wakacje byłam po roku pracy w Egipcie. Napatrzyłam się na tamtejsze związki z europejkami i wtedy w ogóle nie myślałam, żeby z kimś być. Po kilku tygodniach wróciłam do pracy do Maroka. W sumie nasze relacje były skomplikowan,e bo ja szybko wróciłam z Maroka do Polski, a potem znowu poleciłam do pracy do Sharm el sheikh i mieliśmy sporadyczny kontakt. Mój mąż nie odpuścił nawet kiedy mu dałam kosza i w sumie jak to wspominam, to bardzo się cieszę. Jestem bardzo szczęśliwa, że mam super faceta obok siebie, nie wiem jak by to się potoczyło gdyby wziął sobie do siebie to, że dałam mu kosza – mówi Klaudia.

Młoda żona bardzo dobrze wspomina moment, w którym powiedziała rodzinie, że jej partner jest pochodzenia arabskiego. Mimo to w jej głowie pojawiały się czarne myśli. - Moja rodzina i znajomi zaakceptowali mojego męża. Bałam się tego, co będzie, kiedy go poznają, bo nie chciałam, żeby spotkało go coś niemiłego, jakiś głupi komentarz ze strony rodziny czy znajomych. Okazało się wręcz odwrotnie. Każdy go bardzo polubił i nikt nie miał z nim żadnego problemu. Wiadomo, początki były trudne, bo każdy musiał się oswoić z ta sytuacją, że w naszej rodzinkę będzie ktoś z kraju arabskiego i że jest moim mężem. Ale naprawdę każdy go bardzo lubi i szanuje. Do tej pory, czyli już ponad 2 lata odkąd jesteśmy w Polsce, nie spotkało go nic, co mogło by go urazić – dodaje Klaudia.

WP

- Nawet mój tata, który jest sceptycznie nastawiony do takich ludzi z krajów arabskich, bardzo go lubi i powiedział, że na początku bał się tego związku, ale to tylko wynikało z troski o mnie. Chyba każdy rodzic się boi, więc to zrozumiałe. Kiedy poznał Yassina polubili się – tłumaczy kobieta.

Miłość na końcu świata

Zapytaliśmy Klaudię, czy zauważyła jakąś różnicę między obcokrajowcami i mężczyznami z Polski. - Nie mam jakiegoś dużego doświadczenia, ale dla mnie różnicy żadnej nie ma pomiędzy Polakiem a obcokrajowcem. Jeżeli facetowi zależy, to nieważna jest narodowość. W każdym związku, czy z Polakiem, czy to z za granicy, może być cudownie albo i nie. Każdy ma swoje wady i zalety, ale nie uważam, żeby ktoś był lepszy tylko dlatego, że jest obcokrajowcem. Miłości się nie wybiera, można ja znaleźć wszędzie, nawet na końcu świata. Ja akurat swoją znalałam w Maroku i się bardzo z tego cieszę, bo mam super męża - mówi nasza bohaterka.

Multikulti

WP

Klaudia przyznaje, że kwestia różnic kulturowych była dla niej i dla Yassina bardzo istotna. - Na początku naszego związku, kiedy już było tak wszystko na poważnie, rozmawialiśmy często i dużo na temat naszych kultur i ustaliśmy sobie pewne zasady. Ja szanuje jego kulturę, a on moją. Nigdy pod tym względem nie było między nami żadnej sprzeczki. O takich rzeczach trzeba rozmawiać otwarcie i od razu, ponieważ są to dwie różne kultury i nie każdy z nas może coś akceptować. U nas z tym nie ma problemu. Np. kiedy są święta czy Wielkanocne czy Bożego Narodzenia, moj mąż mimo tego, że u nich się ich nie obchodzi, zawsze jest z nami przy stole. Nigdy nie miał z tym problemu i szanuje to. Tak samo kiedy u nich są ich święta, jeżdżąc tam również nie mam z tym problemu. Ciekawe jest dla mnie poznawanie innych kultur. Wydaje mi się też, że może dla mojego męża było łatwiejsze zaaklimatyzowanie się w naszej kulturze i nie przeszkadzało mu nic, ponieważ pracując już kilka dobrych lat z ludźmi z Europy i również w europejskich hotelach nie tylko w Maroku poznał już jak to u nas jest - opowiada.

Dostajemy pogróżki

Agnieszka jest żoną Hemisha, który pochodzi z przedmieść Deli. Mężczyzna przyjechał do Polski 10 lat temu. Mężem Polki jest od 5. Agnieszka nie chce pokazywać twarzy, boi się rozpoznania po tym, jak zaczęła dostawać pogróżki.

- Mieszkamy w Warszawie. Niedawno głośno było o sprawie Hindusa, który usiłował zgwałcić Polkę, kiedy dostarczał jej jedzenie. Od tego czasu nie mamy z mężem lekko. Listy z pogróżkami w skrzynce, krzywe spojrzenia sąsiadów… szkoda gadać. Dlatego wolę chronić swoją tożsamość – mówi kobieta.

WP

Agnieszka, mimo nieprzyjemności ze strony otoczenia, chce powiedzieć, jak naprawdę wygląda małżeństwo z Hindusem. – Na początku był problem z rodziną Hemisha. Długo ukrywaliśmy nasz związek. W Deli tradycja jest bardzo ważna. Rodzice Hemisha nie byli zachwyceni, że chce ożenić się z Polką. Woleliby małżeństwo aranżowane z miłą dziewczyną z Indii. My jednak postawiliśmy na swoim – mówi nam Agnieszka.

- Ślub braliśmy 2 razy. Raz w Polsce, z białą suknią i tradycyjnym weselem i raz w Indiach, w sari i z pełnym hinduskim obrządkiem. Hemish nie różni się niczym od mężczyzn, z którymi spotykałam się wcześniej. Jest zabawny, inteligenty i bardzo czuły. Jest nieco bardziej otwarty niż Polacy. Żonę traktuje z ogromnym szacunkiem i tego samego wymaga ode mnie. Nie wolno mi go obrażać. Trudno mu było jednak przyzwyczaić się, że w Polsce żony nie są zależne od mężów i nie zawsze są im posłuszne. W Indiach to jest norma. Kobiety traktowane są jako osoby mniej wartościowe – tłumaczy Agnieszka.

Zapytana, czy uważa, że Hindusi są lepsi od Polaków zaprzecza. – Myślę, że nie możemy tutaj generalizować. Jeden Hindus będzie wspaniałym, kochanym mężem, inny fanatykiem. Z Polakami jest tak samo. Wszystko zależy od osoby. Pokochałam Hemisha za to, jaką jest osobą, nie za jego kolor skóry i pochodzenie – dodaje kobieta.

Dysproporcje

WP

Statystyki na temat dysproporcji płciowych wśród imigrantów przedstawił portal "Najwyższy Czas". My postanowiliśmy je sprawdzić. Według statystyk prowadzonych przez GUS faktem jest, że wśród imigrantów ponad 70 proc. to mężczyźni. Szczególnie widać do wśród przyjezdnych z krajów azjatyckich. Tam dysproporcja wynosi aż 90 proc.

W Polsce panuje fałszywy stereotyp jakoby to w naszym kraju była nadwyżka kobiet. W Polsce rodzi się średnio 106 mężczyzn na 100 kobiet. W samej tylko grupie wiekowej 20-30 lat polskich mężczyzn jest więcej od kobiet o ponad 100 tys. Dopiero w okresie wieku emerytalnego pojawia się przewaga liczebna polskich kobiet, ze względu na nadumieralność mężczyzn w wieku poprodukcyjnym.

W krajach azjatyckich brakuje kobiet w wieku rozrodczym. W samych Indiach przewaga młodych mężczyzn nad kobietami to aż 70 mln osób. Przyjeżdżając do Polski wielu z nich liczy na to, że uda im się poznać żonę, ściągnąć ją do ojczyzny i tam założyć rodzinę. Część nie chce wracać do kraju. Wolą zostać w Polsce i tutaj układać sobie życie.

Czemu Arab, a nie Polak?

Dlaczego to kobiety częściej decydują się na ślub z obcokrajowcem? Odpowiada psycholog, Sylwia Żabińska. - jeżeli już mamy mówić o ogólnych zależnościach, może wynikać to częściowo również z tego, że dziewczyny działają bardziej emocjonalnie. Jak serce zabije mocniej, to mniej rozważają takie kwestie, jak kto, dlaczego i co będzie potem? Szczególnie na początku znajomości – mówi ekspertka.

- Jeśli, dajmy na to, jest to jakiś elegancki, opalony Włoch, albo temperamentny i zabawny Hindus, lub ktokolwiek, kto w jakiś sposób je ujmie, to proszę mi wierzyć, że na początku nie będzie dla nich takie ważne to, czy oglądali te same filmy. My, kobiety, po prostu patrzymy trochę inaczej. Naszymi działaniami kierują inne czynniki – dodaje psycholog.

Zdaniem ekspertki kobiety nie analizują wszystkich za i przeciw przed wejściem w związek, liczy się to, co czują. - Jeśli człowiek się zakocha, to podchodzi do tego w sposób intuicyjny. I to dotyczy wszystkich, bo przecież mężczyźni nie są bynajmniej pozbawieni emocji. Ale faktycznie zdarza się, że często patrzymy na inne rzeczy, albo na te same, ale w różny sposób. Ludzie są, jacy są. Trzeba to przyjąć – wyjaśnia.

W Polsce nie obowiązuje jeszcze polityka otwartych granic. Jeśli jednak zacznie, małżeństwa mieszane będą zjawiskiem coraz bardziej popularnym.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz też: Setki imigrantów zdecydowało się na desperacki krok. Szybko tego pożałowali

WP
WP
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
WP