Rozwód a komunia dziecka. "Obiad będzie u mnie, podwieczorek u niego"

Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne
Źródło zdjęć: © Adobe Stock
Aleksandra Lewandowska

06.05.2023 13:07, aktual.: 06.05.2023 16:56

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

- Postanowiliśmy zorganizować dwie części pokomunijnej uroczystości. Obiad odbędzie się u mnie, siądziemy do niego z moją rodziną. Podwieczorek u byłego męża, z jego bliskimi. Syn wie od dawna. Widzę, że czuje się nieswojo, ale innego wyjścia nie było - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską Małgorzata, mama dziewięcioletniego Adama.

Małgorzata jest w trakcie rozwodu z mężem. Ich dziewięcioletni syn Adam już za chwilę przystąpi do pierwszej komunii świętej. To ważne wydarzenie zarówno dla niego, jak i dla rodziców. Mimo rozstania chcieli, aby syn czuł się tego dnia jak najlepiej. Mają nadzieję, że właśnie tak będzie. W związku ze swoim konfliktem zaplanowali dwie części uroczystości. Nie zasiądą do jednego stołu.

"Obiad będzie u mnie, podwieczorek u niego"

- Postanowiliśmy zorganizować dwie części pokomunijnej uroczystości. Obiad odbędzie się u mnie, siądziemy do niego z moją rodziną. Podwieczorek u byłego męża, z jego bliskimi. Syn wie od dawna. Widzę, że czuje się nieswojo, ale innego wyjścia nie było - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską Małgorzata.

To ona jako pierwsza podjęła z niedługo już byłym mężem temat komunii syna. Z racji ich trwającego rozwodu, a także sporu, nie wyobrażała sobie, aby mieli zorganizować wspólny obiad dla dwóch rodzin. Czuliby się z tym niekomfortowo. Jej zdaniem mogłoby dojść wówczas do nieprzyjemnych sytuacji, których tego ważnego dnia wolałaby uniknąć.

- Nasze rodziny nigdy za sobą specjalnie nie przepadały, a w tej sytuacji, kiedy się rozwodzimy, mogłoby być jeszcze gorzej niż zwykle. Dla mnie liczy się przede wszystkim dobro mojego syna i nie chcę, żeby patrzył na coś takiego. Mąż uważa tak samo. Więc decyzja o osobnym świętowaniu wyszła nam wszystkim na dobre - stwierdza.

- Szczerze mówiąc, nie zastanawialiśmy się długo nad tym, jak się podzielimy. To ja wyszłam z inicjatywą i wykonałam telefon, proponując właśnie taki podział. Przytaknął i tyle - podsumowuje.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Takich historii jest więcej

Przykład Małgorzaty i jej męża nie jest jednak tak rzadki, jak mogłoby się wydawać. Dwa lata temu w podobnej sytuacji była Zofia*, mama Antoniny, która w dniu komunii córki była już po rozwodzie. U niej przebieg uroczystości był podobny, choć na samym początku myślała, że uda się dojść do porozumienia i zorganizować wspólną imprezę komunijną dla córki.

- Nie udało się. Nie mam stuprocentowej pewności, ale podejrzewam, że przeciwna temu była obecna partnerka mojego byłego męża - oznajmia w rozmowie z Wirtualną Polską.

- Rozmowy trwały dosyć długo, bo ja przez długi czas nie chciałam odpuścić. Chciałam, żeby moja córka miała prawdziwą uroczystość komunijną z rodziną. Taką, jaką powinna mieć i na jaką zasługuje. Były mąż początkowo był za, ale nagle zmienił zdanie - opowiada Zofia.

Kiedy pytam, jak wspomina ten dzień, odpowiada krótko: było bardzo niezręcznie. To ona przygotowywała córkę do pierwszej komunii świętej. Z byłym mężem, jego partnerką i rodziną spotkała się dopiero w kościele. Dla dobra dziecka stali niedaleko siebie. Antonina była jedną z dziewczynek, które śpiewały pieśni religijne. Zofia nie kryła dumy. Cały czas uśmiechała się do córki.

- Nie chciałam, żeby się stresowała. Pierwsza komunia święta to i tak dla dziecka ogromny stres, a konflikt rodziców, którzy są po rozwodzie, nie pomaga - oznajmia.

Po wyjściu z kościoła rodziny Zofii i jej byłego męża stały osobno. Niektórzy się ze sobą przywitali, inni nawet na siebie nie spojrzeli. Zofia wymieniła z byłym mężem kilka słów. Zapozowali z córką do zdjęć, a potem się rozstali. Po obiedzie odwiozła córkę na dalsze świętowanie do taty.

"To celebrowanie konfliktu"

- Jeżeli rodzice nie potrafią zakopać tego dnia topora wojennego, to moim zdaniem powinni się zastanowić, czy komunia święta dziecka ma w takim razie sens. Organizowanie oddzielnych obiadów czy podwieczorków to nic innego, jak demonstrowanie i celebrowanie konfliktu. To pokazanie dziecku, że to nie ono tego dnia nie jest najważniejsze, tylko rodzice - tłumaczy w rozmowie z Wirtualną Polską Dorota Minta, psycholożka.

Osobiście zna z gabinetu wiele sytuacji, w których rodzice po rozwodzie stanęli przed takim wyzwaniem.

- Każde rozwiązanie, które kończy się byciem oddzielnie, będzie dla dziecka krzywdzące. Warto się więc zastanowić, czy nie lepiej jest nie organizować żadnych oficjalnych uroczystości, a skupić się jedynie na kwestiach religijnych i nie sprawiać przykrości dziecku - dodaje.

Podkreśla, że najważniejsza jest szczera rozmowa z dzieckiem. A może i między sobą.

- Może to jest dobry moment na to, żeby usiąść i porozmawiać. Pokazać dziecku, że się da. Powiedzieć: słuchaj, mamy do siebie żal i pretensje, ale zachowajmy się odpowiedzialnie. Pokażmy naszemu dziecku, że nawet różniąc się, jesteśmy w stanie być dla niego razem, chociażby przez jeden dzień. Bez udawania miłości, ale z kulturą osobistą - podsumowuje.

Czy dziecko może przystąpić do komunii, gdy rodzice są po rozwodzie?

To pytanie zadaje sobie wielu rodziców. Odpowiedź na nie nie jest jednak skomplikowana. Dziecko, którego rodzice są po rozwodzie, może przystąpić do pierwszej komunii świętej. To jemu zostanie udzielony sakrament, nie jego rodzicom.

Problem pojawia się w momencie, kiedy, zgodnie z tradycją, podczas mszy pierwszokomunijnej do sakramentu przystępują również jego rodzice i chrzestni. Rozwód cywilny nie ma skutków kanonicznych, więc z punktu widzenia Kościoła katolickiego osoby po rozwodzie mają prawo przystąpić do sakramentu komunii.

Gdzie jest haczyk? Wszystko zmienia się gdy, gdy któreś z nich ponownie się zwiąże.

"Zgodnie z kanonem 915 Kodeksu Prawa Kanonicznego do sakramentu Eucharystii nie mogą przystępować osoby "trwające z uporem w jawnym grzechu ciężkim".

Kościół katolicki nie dopuszcza bowiem do komunii osób rozwiedzionych, które zawarły związek cywilny po raz drugi. Nie inaczej jest z osobami żyjącymi w związkach nieformalnych.

*Imię rozmówczyni zostało zmienione na jej prośbę.

Aleksandra Lewandowska, dziennikarka Wirtualnej Polski

Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was!

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Zobacz także