Trwa ładowanie...
d4eo7bu

Porozmawiajmy o seksie

Co zrobić, gdy czujemy, że w związku coś zaczyna się psuć, a partner nie chce słyszeć o wizycie u specjalisty? Przypadek Basi komentuje Marta Niedźwiecka, pierwsza w Polsce sex coach.

Share
d4eo7bu

Co zrobić, gdy czujemy, że w związku coś zaczyna się psuć, a partner nie chce słyszeć o wizycie u specjalisty? Przypadek Basi komentuje Marta Niedźwiecka, pierwsza w Polsce sex coach.

Może zabrzmi to brutalnie, ale związek dwojga ludzi powinien polegać na tym, że wkładamy w relację swoje 50 proc. w każdym obszarze związku – od najwyższych uniesień po czyszczenie toalety.

Nieporadność komunikacyjna potrafi zabić największe uczucie. Trudno wtedy o otwarcie się na potrzeby partnera i własne oraz o swobodny przepływ energii i miłości. Gdy jesteśmy zauroczeni drugą osobą, wydaje nam się, że wszelkie słowa są zbędne, bo możemy wszystko wyczytać ze spojrzenia, gestu, zaś drugi człowiek po prostu kocha, co oznacza, że się domyśli Ale gdy po 2–3 latach stan najsilniejszego zakochania mija, mogą pojawić się nieporozumienia. Każdy konflikt obnaża między innymi trudności z komunikacją u jednej lub drugiej strony oraz skrypty, które mamy w głowie. Na przykład taki, że przyzwoita kobieta nie rozmawia o seksie. Skąd jednak partner ma wiedzieć, że coś jest nie tak, skoro nie otrzymuje na ten temat żadnej informacji?

d4eo7bu

Basia przychodzi do sex coach i mówi: On mnie nie rozumie. Ja cały dzień zajmuję się dziećmi i domem, czuję się opiekunką i sprzątaczką. A on nie zaprasza mnie nigdzie, nie mówi nic miłego, nie docenia, a potem chce seksu. W dodatku nie widzi żadnego problemu i nie chciał przyjść ze mną na konsultację.

Coach: Pani mąż nie włącza się w sprawy domowe?
Basia: Nigdy. Czy pani uważa, że to jest OK?
Coach: A co pani myśli na temat zaangażowania męża??
Basia: Myślę, że on ma gdzieś nasz związek i to, że ja się staram.
Coach: A jak chciałaby być pani traktowana? Co będzie dla pani komunikatem, że razem tworzycie ten związek?
Basia: Chciałabym, żeby on widział, że czasami sobie nie radzę. I że przez to potem mam wszystkiego dosyć i nie mam ochoty na seks.
Coach: A mówiła mu pani, że sobie nie radzi?
Basia: Nie, bo pomyślałby, że jestem złą matką… Dobre matki radzą sobie ze wszystkim. I ja muszę sobie radzić.
Coach: A jak wygląda różnica między matką dobrą, a dość dobrą matka?
Basia: Może ta dość dobra nie przejmuje się tak wszystkim jak ja.

Problem Basi i jej partnera jest często spotykany. Aby go zbliżyć się do rozwiązania warto dostrzec punkt widzenia drugiej strony. Ona jest zmęczona, czuje się przeciążona obowiązkami domowymi, a jej frustracja i odczucie niedocenienia przekłada się na sferę emocji i seksu. Z kolei on nie rozumie przyczyn jej zniechęcenia, wycofania, być może dostrzega, że jest przemęczona, ale prawdopodobnie nie łączy tego z wypaleniem w sferze erotycznej. Złotą zasadą myślenia o związkach jest zrozumienie, że – cokolwiek się w nim dzieje, należy do strefy odpowiedzialności obydwojga partnerów. Jeśli całą winę zrzucamy na partnera, to tym samym oddajemy swoje udziały w związku.

Postawa Basi jest zrozumiała, ale nieskuteczna Czując żal i złość, nie daje sobie przestrzeni do przeżycia tych emocji, zmierzenia się z nimi. Z czasem można nauczyć się je przetwarzać. Inaczej przy każdej drobnej okazji będzie dochodziło do wybuchu. Pamiętajmy, że jeśli coś nas denerwuje w drugim człowieku, to bardzo często znaczy, że tak naprawdę mamy własny, nieprzepracowany temat.

d4eo7bu

Role i podziały

Nadal w wielu związkach podział obowiązków wygląda tak, że to kobieta zajmuje się domem i dziećmi. I często trudno jest jej się przyznać, że nie radzi sobie ze wszystkim, że potrzebuje pomocy. Wciela się w rolę cierpiętnicy, która w milczeniu dźwiga swój krzyż, bo taki wzorzec jest jej znany. Z kolei mężczyzna, który nie jest zaangażowany w życie rodziny inaczej niż przez świadczenia materialne, tak naprawdę w takim związku połowicznie. - Jeżeli potraktujemy seks jako element bliskości troszczyć się o niego powinni obydwoje. Ale nie powinien być zobowiązaniem małżeńskim, bo może nam zbrzydnąć na dobre.

Związek dwojga ludzi powinien polegać na tym, że wkładamy w relację swoje 50 proc. w każdym obszarze związku – od najwyższych uniesień po czyszczenie toalety. Razem tworzymy dodatkową jakość - jakby trzecią istotę, czyli naszą relację. Para potrzebuje nauczyć się mówić o swoich emocjach, uzgadniać zasady współpracy, ale też stworzyć swoje rytuały, żeby każde z nich poczuło się uznane, dostrzeżone i kochane.

Dobrze jest też zobaczyć , na ile seks pomaga w budowaniu komunikacji, a na ile ją utrudnia. Wiele par uprawia seks, w którym nie ma bliskości. Kobiety często robią to z poczucia obowiązku, a mężczyźni dlatego, że wolą taki seks niż żaden. I tu dochodzimy do drugiej warstwy komunikacji, służącej budowaniu bliskości w związku – chodzi o wypracowanie zdolności spotkania się jako dwie chcące tego samego osoby. Kobiety pragną dotyku i bliskości, tak samo jak mężczyźni. Wszyscy chcą być docenieni i kochani. I wszyscy chcemy pięknych namiętności i orgazmów. Nasze niezaspokojone potrzeby, jeżeli uda nam się je wyrazić mogą zostać spełnione. Gdy zobaczymy własne i partnera trudności w tych kategoriach udaje się ominąć pojęcia winy i kary, które są emocjonalną trucizną.

Różne scenariusze

Kryzysy są potrzebne – to naturalna część naszego życia, dostarczają informacji o nas samych, o tym co nie działa, co schowaliśmy pod dywan. Czasem też o tym, że w danej relacji nie można już nic zrobić. Bo do naprawy związku potrzeba dwóch osób. Nie chodzi tu o korzyść jednej ani drugiej strony, tylko o wspomnianą trzecią jakość, którą partnerzy tworzą razem. Jeżeli jedna ze stron nie chce podjąć wysiłku pracy nad związkiem, nie zgadza się na wizytę u specjalisty, przekazuje ważną informacje, która brzmi „nie jestem zainteresowana / zainteresowany”. Często bywa odwrotnie, gdy jedna osoba zaczyna pracować nad związkiem, to zmiana jest tak duża, że druga chce zazwyczaj dołączyć.

d4eo7bu

W przypadku Basi możliwe są trzy możliwe kierunki rozwoju sytuacji. Pracując metodą coachingową, może dokonać tzw. wglądów – czyli dostrzec swoją sytuację z wielu stron. Zastanowić się, z czym nie radzi sobie ona sama i z czym ma problem jej partner. Dzięki takiej pracy, polegającej głównie na samodzielnym szukaniu odpowiedzi, łatwiej uświadomić sobie powtarzające się w związku mechanizmy, zrozumieć je i przeżyć emocje z nimi związane. Łatwiej wtedy zdobyć się na zrozumienie dla partnera/partenrki. Gdy druga strona czuje się rozumiana i widziana, bardziej pozytywnie odnosi się do coachingu, terapii etc. Być może zdecyduje się dołączyć do procesu zmian.

Inne możliwe rozwiązanie – przy najbliższej kłótni lub realizacji zadania domowego, które otrzyma Basia, jej partner zauważy, że ona zmieniła swój sposób myślenia i reagowania. Często jest to właśnie ten, o jakim druga strona od wielu lat marzyła. I pojawia się motywacja do tego, żeby podjąć pracę nad związkiem.

Trzecia możliwość – w pracującej osobie zachodzi powolna długofalowa zmiana na lepsze, zaczyna się kontaktować ze swoim ciałem i swoimi emocjami. Czasem uda się przez to zainspirować partnera, czasem zaś nie. W przypadku Basi współpraca między nimi ma zasadnicze znaczenie dla przyszłości tej relacji.

Coach radzi: Basi na podstawowym poziomie przydałaby się lektura książek z ramki, na średnio zaawansowanym – wdrażanie zasad zdrowej komunikacji (ramka), obserwowanie i notowanie zmian. Na zaawansowanym etapie pracy z coachem Basi nie będzie potrzebna już kartka i długopis – będzie obserwować, co się dzieje, rozmawiać i realizować plan naprawczy razem z partnerem. Nawet para w kryzysie chce się porozumieć. Bo potrzeba bycia rozumianym przez drugą osobę jest jedną z podstawowych potrzeb człowieka. „Widzę cię i rozumiem, o co ci chodzi” – na tym polega związek dwojga ludzi. Wtedy jest miejsce na miłość, namiętność i wspaniały seks.

magazynsens.pl/ Magdalena Rybak

[ **

** ]( http://zwierciadlo.pl/sens )

d4eo7bu

Podziel się opinią

Share
d4eo7bu
d4eo7bu