Trwa ładowanie...

Matka i córka mają jednego męża – wstrząsające praktyki plemienia z Bangladeszu

Orola Dalbot, teraz 28-letnia, dorastała pod opieką Notena, drugiego męża swojej matki. Lubiła go i traktowała jak ojca. – Uważałam mamę za szczęściarę – mówi. – Miałam nadzieję, że pewnego dnia znajdę takiego męża jak on – dodaje. Tymczasem kiedy osiągnęła dojrzałość, okazało się, że… jest jego żoną!

Share
Matka i córka mają jednego męża – wstrząsające praktyki plemienia z Bangladeszu
Źródło: AFP
duywe8g

Orola Dalbot, teraz 28-letnia, dorastała pod opieką Notena, drugiego męża swojej matki. Lubiła go i traktowała jak ojca. – Uważałam mamę za szczęściarę – mówi. – Miałam nadzieję, że pewnego dnia znajdę takiego męża jak on – dodaje. Tymczasem kiedy osiągnęła dojrzałość, okazało się, że… jest jego żoną! Choć to nie do wyobrażenia dla osób z kultury zachodniej, w plemieniu Mandi często matka i córka jednocześnie biorą ślub z tym samym mężczyzną.

W przypadku Oroli ceremonia miała miejsce, kiedy dziewczynka miała 3 lata. – Gdy się dowiedziałam, chciałam uciec – wspomina. – Cała się trzęsłam, nie mogłam uwierzyć. Matka tymczasem stwierdziła, że nie mam innego wyjścia, tylko zaakceptować zaistniałą sytuację.

duywe8g

Mandi, plemię zamieszkujące górskie rejony Bangladeszu i Indii, posiada tradycję, iż jeżeli wdowa chce ponownie wyjść za mąż, musi wybrać osobę z tego samego klanu co jej pierwszy małżonek. Przeważnie jednak jedyni wolni mężczyźni są bardzo młodzi, ponieważ większość z nich bierze ślub przed 18 rokiem życia. Zabezpieczeniem dla ciągłości rodu jest więc wydanie za mąż wraz z matką jednej z jej córek. Druga żona, po osiągnięciu dojrzałości płciowej, ma przejąć obowiązki starszej, włącznie z zaspokajaniem seksualnych potrzeb mężczyzny.

- Matka miała tylko 25 lat, kiedy mój ojciec zmarł. Nie była gotowa na samotne życie – opowiada Orola. Plemię zaoferowało więc Mittamoni 17-letniego Notena, pod warunkiem, że młodzieniec poślubi także jej córkę. – Byłam zbyt mała, żeby pamiętać ceremonię zaślubin – wspomina kobieta. – Czułam się zdruzgotana, kiedy dowiedziałam się prawdy. Moja matka miała już z nim dwójkę dzieci. Chciałam własnego męża!

Plemienne tradycje

Sytuacja była podwójnie krzywdząca dla Oroli, ponieważ w jej plemieniu to kobiety wybierają dla siebie partnera. Mandi posiada strukturę matrylinearną, co oznacza, iż to panie są głowami rodziny, a majątek dziedziczy się w linii żeńskiej. To kobiety starają się o mężczyzn i oświadczają się im. – Byłam podekscytowana tym, żeby znaleźć odpowiedniego kandydata – wspomina Orola.

duywe8g

Wydawało się, że małżeństwa matek i córek z jednym mężczyzną to tradycja, która wyginęła. Misjonarze katoliccy nawrócili na swoją wiarę 90 procent plemienia. Wielu z Mandi uznało dawne tradycje za tabu. Tymczasem Shulekha Mrong, przewodnicząca rady starszych plemiana Mandi twierdzi, że takie śluby to wciąż norma w ich społeczeństwie. – Po prostu się o tym nie mówi, bo to sprzeczne z nauczaniem Kościoła – mówi Mrong.

duywe8g

Piętno do końca życia

Orola ma trójkę dzieci ze swoim mężem. Rodzina żyje w lepiance z błota w wiosce bez elektryczności i bieżącej wody. Najbliższa miejscowość, oddalona o paręnaście kilometrów, to właściwie rząd starych domów, w których można kupić olej i świece. Orola i Mittamoni posiadają parę akrów ziemi, na której hodują ananasy i banany.

Pomiędzy matką a córką szybko zaczęły powstawać napięcia. – Mama wiedziała, że będę współżyć seksualnie z naszym mężem – wspomina Orola. – Szybko okazało się jednak, że on woli mnie. Nienawidziła tego. Kiedyś dodała do mojego jedzenia ziół, które sprowokowały u mnie wymioty. Kiedy byłam chora, mogła więcej czasu spędzić z Notenem. Naprawdę go kochała.

Nie tylko więź pomiędzy matką a córką legła w gruzach. Orola szybko straciła też wszystkie przyjaciółki. – Dziewczęta przez cały czas dyskutowały o chłopcach, a ja nie mogłam się do nich dołączyć – wspomina. – W końcu za pieniądze rodziny kupiłam trochę złotej biżuterii. Stwierdziłam, że skoro nigdy nie będę mogła mieć mężczyzny dla siebie, przynajmniej coś sobie kupię.

duywe8g

Orola rozważała nawet samobójstwo. Wkrótce jednak zaszła w pierwszą ciążę. Jak sama twierdzi, dało jej to nowy cel w życiu.

duywe8g

Mittamoni twierdzi, że nie czuje się winna. – Podwójne małżeństwo było koniecznością – mówi. – Nie mogłabym poradzić sobie sama bez męża. Zresztą była to decyzja starszyzny, nie moja. Noten był jedynym odpowiednim kandydatem – stwierdza. Matka dodaje, że tego typu małżeństwa nie służą jedynie zaspokojeniu potrzeb seksualnych mężczyzny. Ponieważ w plemieniu Mandi dziedziczy się po linii kobiecej, taki układ pozwala zachować większą część majątku w rodzinie. Podwójne śluby to sposób na wzmocnienie więzi między klanami. Co więcej, dają mężczyznom szansę na większą ilość potomstwa.

Konflikt pokoleń

35-letnia Parvin Rema uważa, że podwójne małżeństwa to wielka krzywda dla młodych dziewcząt. Sama w wieku 13 lat stanęła na ślubnym kobiercu wraz ze swoją matką i 18-letnim mężczyzną. – Po weselu moje życie zawaliło się – opowiada. – Moja mama miała 36 lat. Zastanawiałam się, po co jej tak młody mąż? – dodaje. Parvin postanowiła jednak zdominować ten związek. – Moja mama spała z naszym mężczyzną przez trzy lata. Jak tylko dorosłam, robiłam wszystko, by przestał się nią interesować. Gotowałam mu przepyszne dania i nigdy nie odmawiałam seksu.

Po kilku latach na świat przyszła jej córeczka, Nita, teraz 13-letnia. Macierzyństwo spowodowało, że wróciły wszystkie przykre emocje z przeszłości. – Kiedy patrzę na córkę, nie mogę uwierzyć, że moja matka zmusiła mnie do tego rodzaju małżeństwa – mówi Parvin. – Czuję się zła i smutna. Jak mogła zrobić mi coś takiego?

Parvin zamierza dać swojej córce więcej wolności. – Chcę, żeby poszła na studia i sama zadecydowała, kogo poślubi. Myślę, że jej pokolenie nie będzie już musiało przechodzić przez takie piekło, jak wiele z nas.

Tekst: na podst. Marieclaire.com/(sr)

duywe8g

Podziel się opinią

Share
duywe8g
duywe8g